Mowa o centralnym internetowym systemie zarządzanym przez ministra środowiska, którego pierwszy moduł, czyli rejestr przedsiębiorców, wystartował w zeszłym tygodniu.

Ma się w nim znaleźć pakiet informacji o polskiej gospodarce odpadami, m.in. o wprowadzanych do obiegu produktach w opakowaniach, olejach smarowych, oponach, zużytym sprzęcie elektronicznym, bateriach i akumulatorach. W BDO będą też gromadzone dane na temat osiąganych poziomów zbierania, odzysku i recyklingu oraz informacje o prowadzących taką działalność firmach.

Resort oczekuje, że BDO będzie pełniła rolę rejestru, ale też przysłuży się m.in. Inspekcji Ochrony Środowiska w walce z szarą strefą w gospodarce odpadami. Pozwoli monitorować przedsiębiorców, przez co pomoże ukrócić proceder handlowania kwitami potwierdzającymi odbiór śmieci, które zamiast na wysypisko trafiają do lasu.

Będzie zalew wniosków

Start systemu oznacza dodatkowe obowiązki dla samorządów. Zgodnie z art. 51 ust. 1 ustawy o odpadach (Dz.U. z 2016 r. poz. 1987 ze zm.) to marszałkowie województw są zobligowani do uzupełnienia rejestru o dane podmiotów z branży odpadowej. Mają na to 6 miesięcy.

To duże wyzwanie. Z naszych ustaleń wynika, że na każdy urząd marszałkowski przypadnie od kilku do kilkunastu tysięcy dokumentów do przerobienia.

– Szacujemy, że liczba wniosków od przedsiębiorców może przekroczyć 8 tys. Do tego należy doliczyć liczbę wpisów dokonywanych z urzędu, czyli 2,5–3 tys. podmiotów – wylicza Emilia Stawikowska z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Pomorskiego.

Dużo pracy będzie też na Mazowszu. Jak informuje Marcin Podgórski, dyrektor departamentu gospodarki odpadami oraz pozwoleń zintegrowanych i wodnoprawnych z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego, urzędnicy spodziewają się ok. 3 tys. wniosków od podmiotów transportujących odpady i ponad 8 tys. m.in. od firm prowadzących działalność z zakresu odzysku i unieszkodliwiania odpadów.

Niewykluczone, że najwięcej zajęcia będą mieli pracownicy województwa warmińsko-mazurskiego. – Szacujemy, że wpisów na wniosek (z miesięcznym terminem realizacji) będzie blisko 17 tys., natomiast z urzędu planuje się nadanie ponad 5 tys. numerów rejestrowych – podaje Magdalena Pikulska, podinspektor z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Warmińsko-Mazurskiego.

Mało czasu na przygotowania

Branża odpadowa i samorządy czekały na BDO od lat. Pierwsze zapowiedzi stworzenia bazy pojawiły się jeszcze w 2012 r. Termin uruchomienia systemu był jednak kilkukrotnie przesuwany. I chociaż o bazie mówiono od dawna, to szczegółowe informacje o funkcjonowaniu systemu przedstawiono samorządowcom dopiero tuż przed jego uruchomieniem.

– BDO jest sporym wyzwaniem logistycznym, dlatego szkoda, że resort wypowiedział się jednoznacznie co do terminu rozpoczęcia funkcjonowania bazy dopiero pod koniec zeszłego roku – mówi Łukasz Jucha z biura prasowego Urzędu Marszałkowskiego Województwa Zachodniopomorskiego.

Ubolewa też, że system nie został udostępniony w fazie testowej, przez co urzędnicy nie mogli nawet zapoznać się z jego działaniem.

– W efekcie samorządy nie wiedziały nawet, jaki zakres informacji będzie wprowadzany do systemu, a tym samym nie mogły oszacować czasu niezbędnego do wykonania czynności z tym związanych – przekonuje.

Na ten sam problem zwraca uwagę Marcin Podgórski z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego.

– Niestety, nie mieliśmy możliwości zweryfikowania funkcjonalności systemu, a w takiej sytuacji trudno ocenić, czy nie należałoby np. zatrudnić nowych pracowników lub przeznaczyć dodatkowych środków w budżecie na obsługę tych zadań – mówi.

Urzędnicy z woj. świętokrzyskiego do nowych obowiązków zaczęli przygotowywać się w grudniu.

– Zwiększyliśmy zatrudnienie w oddziale, który w ramach departamentu rozwoju obszarów wiejskich i środowiska prowadzi sprawy BDO – informuje nas Edyta Marcinkowska, wicedyrektor departamentu rozwoju obszarów wiejskich i środowiska z tamtejszego magistratu.

Niedopracowany system

Samorządowcy obawiają się, że fala wniosków o wpisanie do BDO zaleje ich w ostatniej chwili, co sparaliżuje prace urzędów. Zdaniem Marcina Podgórskiego jest to tym bardziej prawdopodobne, że część wzorów formularzy, które firmy mogłyby już składać, ma zostać zaktualizowana.

– Przykładowo wzór „formularza rejestrowego oraz formularza aktualizacyjnego” nie uwzględnia wytwórców odpadów, bo ci do stycznia 2018 r. nie mieli być w ogóle poddani obowiązkowi wpisania do rejestru – wskazuje. Podkreśla też, że ministerstwo podało roboczy termin aktualizacji tych wzorów – ma to być na przełomie I oraz II kwartału br. – Szkopuł w tym, że termin składania wniosków przez przedsiębiorców wynosi 6 miesięcy od daty utworzenia rejestru – konkluduje Podgórski.

Jego zdaniem terminowe wywiązanie się z obowiązków może być problematyczne również z powodów technicznych. A to dlatego, że zapowiadana elektronizacja systemu, która miała ułatwić pracę i zapewnić równy dostęp do informacji o odpadach wszystkim zainteresowanym, jest jeszcze w powijakach.

– Wnioski można na razie składać tylko w wersji papierowej – zwraca uwagę. I wyjaśnia, że w takim razie każdy z nich będzie musiał być rozpatrzony przez pracownika urzędu, a następnie ręcznie wpisany do rejestru. 

Podstawa prawna

Rozporządzenie ministra środowiska w sprawie wzorów formularza rejestrowego, formularza aktualizacyjnego i formularza o wykreśleniu z rejestru (Dz.U. z 2017 r. poz. 2458).