statystyki

Coraz więcej słabych maturzystów na kierunkach nauczycielskich. Ale kogo się spodziewamy w zawodzie z pensją 2,2 tys. zł miesięcznie? [OPINIA]

autor: Mira Suchodolska22.09.2018, 16:00
Szkoła, nauczyciel, tablica

Ale przepraszam, za 2,2 tys. zł miesięcznie, a raczej mniej, bo przecież świeżo upieczony nauczyciel na rękę tyle nie dostanie – kogo się spodziewamy?źródło: ShutterStock

Na kierunki nauczycielskie przyjmowanych jest coraz więcej najsłabszych maturzystów, a programy kształcenia przyszłych wychowawców młodzieży nie były aktualizowane od lat. Konsekwentnie pracujemy na to, by siedzieć w oślej ławce innowacyjnego świata.

J edną czwartą swojej pensji wydaję na psychotropy. Mam już dość tego durnego zajęcia, szkoły, rozwydrzonych dzieciaków i ich skretyniałych rodziców. Dyrektorki i jej grona lizodu…” – perorowała Anna, trzydziesto paroletnia nauczycielka w szkole podstawowej, wymachując przy tym energicznie rękami. Jak mówi, za każdym razem, kiedy na jej konto wpływa miesięczne uposażenie w wysokości 2,2 tys. zł, czuje się upokorzona. Dziś ekspedientki w sklepach zarabiają więcej, a – powiedzmy sobie szczerze – ich odpowiedzialność oraz społeczne wobec nich oczekiwania są dużo mniejsze.

Anna jest nauczycielem mianowanym, przepracowała przy tablicy osiem lat i coraz bardziej przepełnia ją frustracja, poczucie, że zmarnowała życie. Ale zawodu nie zamierza zmieniać, bo już się przyzwyczaiła, ceni sobie sporą ilość wolnego czasu i to, że jest na tzw. bezpiecznej umowie – mianowanego belfra bardzo trudno zwolnić. Nie musi się już więc starać tak, jak ci, którzy są przed egzaminem. Nauczyła się wykorzystywać, żeby nie powiedzieć – sabotować – system. Robi dokładnie tyle, ile musi, chętnie korzysta ze zwolnień lekarskich, zamierza też wziąć roczny urlop na poratowanie zdrowia. Nie, nie symuluje choroby – leczy się na depresję, która – według lekarzy – jest w dużej mierze spowodowana brakiem satysfakcji z wykonywanej pracy i wynikającym z tego stresem.

Anna jest prawdziwą osobą, nie wymyśloną na potrzeby tego tekstu metabohaterką. Jest zarazem doskonałym – i spełniającym wymogi badań statystycznych – przykładem na to, dlaczego mamy taką, a nie inną szkołę oraz nauczycieli.


Pozostało jeszcze 72% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Reklama

Komentarze (55)

  • der(2018-09-22 16:29) Zgłoś naruszenie 1009

    Najgorsze jest to, że ludzie chcą aby nauczyciele dużo pracowali i mało zarabiali. Chcą aby mierni nauczyciele uczyli ich własne dzieci.

    Odpowiedz
  • gsdfcx(2018-09-22 17:54) Zgłoś naruszenie 5110

    Napiszcie "za 1750" na rękę! Odjąć 4 tysiące rocznie na podyplomówki!

    Odpowiedz
  • Realista(2018-09-23 11:05) Zgłoś naruszenie 373

    Kryzys w edukacji zbliża się szybkimi krokami. Z osób które znam nikt nie chce być nauczycielem matematyki czy fizyki. Za to chcą byc:informatykami czy inżynierami. Będą pracować w korporacji za dobre pieniazki,miec rozwój zawodowy,wyjazdy szkoleniowe za granicę,mozliwosc kariery w każdym zachodnim kraju i prestiż. A nauczyciel? Odpowiedzieć sobie sami co oferuje mu szkoła i rodzice dzieci

    Odpowiedz
  • Alf(2018-09-22 18:28) Zgłoś naruszenie 3390

    Do tego należy dodać trzynastkę, dodatki, nadgodziny, niskie obciążenie pracą w tygodniu w porównaniu z innymi zawodami, bardzo długie wakacje.... Jedyną realną kwotą wynagrodzenia, jest ta ujęta w PIT. Podawania płacy bazowej, bez dodatków i innych składowych, jest jedynie zamydlaniem oczu.

    Pokaż odpowiedzi (9)Odpowiedz
  • Mural(2018-09-23 08:11) Zgłoś naruszenie 292

    Anna jest nauczycielem mianowanym, przepracowała przy tablicy osiem lat i coraz bardziej przepełnia ją frustracja, poczucie, że zmarnowała życie./.../Ale kogo się spodziewamy w zawodzie z pensją 2,2 tys. zł miesięcznie?//Pracuję jako nauczyciel bibliotekarz/30 godzin pensum/, 34 lata. Gdyby nie wyjazd zagraniczny na 3 lata /1988-91/, już w przyszłym roku miałabym 38 lat. Warszawska szkoła, na rękę 2,760,00. Za używanie w pracy z uczniami cudzoziemcami dwóch języków obcych nie dostaję ni złotówki więcej. Za dźwiganie ton darmowych podręczników zero! Za lata, gdzie komputeryzowałam przeszło 20 tysięcy zbiorów/mogłam kończyć pracę już w kwietniu/, zero! Mam rok do emerytury. I teraz nic już nie zmienię. Jestem ostatnią Mohikanką entuzjastów w oświacie. W czasie spotkań z rodzicami, dotyczących naboru na obecny r. szkolny, po raz pierwszy nie trafiłam do ich mózgów. Ale dosyć! późno ale zawsze powiedziałam dosyć!!!!Chcę przeżyć parę lat w zdrowiu na emeryturze, mimo 3 ciężkich chorób, które zawdzięczam także pracy. Mam zakaz od kardiologa dźwigania jednorazowo 3-5 kg. A komplety, które składałam darmowych podręczników to 3 do 11 kg.Pomnożyć przez ilość.Czytamy w prasie,że bibliotekarze uciekają do szkół średnich, nowi wytrzymują 2 tygodnie. A ci inni nie radzą sobie z pracą w stercie rachunków. I stosach pudeł z książkami.Poganiani, a często z oszczędności daje się im pół etatu, a oczekuje pracy 24 godziny na dobę. Za darmo. Na forach piszę od 6 lat, ciągle heitowana. Zrobiłam kiedyś taki test: pisałam czasami jako facet. Wtedy atakujących było 2/3 mniej. Sfeminizowany zawód nauczyciele ośmiela to szambo.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • em.(2018-09-23 13:09) Zgłoś naruszenie 282

    Co może powiedzieć ktoś kto nigdy nie pracował w szkole o pracy nauczycieli. Tyle co ślepy o kolorach.Proszę jak nie macie zielonego pojęcia to się nie wypowiadajcie.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Aaac(2018-09-23 09:57) Zgłoś naruszenie 264

    Moi rodzice byli nauczycielami. Patrząc na nich wiedziałem czego nie chcę robić w życiu. Bezpłatne godziny, brak wyposażenia, marudzenie społeczeństwa, że pracują tylko niby 18h tygodniowo, tony klasówek, bo uczniowie muszą mieć możliwość poprawki, wycieczki, za które nie dostają pieniędzy a praca wtedy 24h i ta pensja, której nie da się zmienić, bo nie ma konkurencji. Rodzice na szczęście mogli skorzystać wtedy z wcześniejszej emerytury. Jednak nie wszystkich nauczycieli było na to stać i pracowali a ja jako uczeń miałem przerąbane bo mieli nerwicę. Mam gorsze wykształcenie niż moi rodzice a zarabiałem tyle co oni po trzech latach jak oni po 30stu.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Olek(2018-09-22 22:02) Zgłoś naruszenie 2361

    Nauczyciele w stosunku do przywilejów i efektów ich pracy - z pewnymi wyjątkami, bo się zdarzają - to wyjątkowo roszczeniowa i wylogowana z rzeczywistości grupa zawodowa. Przed przyjęcie do pracy nauczyciel obowiązkowo powinieneś rok przepracować w fabryce, na produkcji w systemie trzy zmianowym, z sobotami, niedzielami i świętami włącznie....

    Pokaż odpowiedzi (5)Odpowiedz
  • ert@ert-blog.pl(2018-09-23 16:36) Zgłoś naruszenie 205

    Nauczyciele i policja, to powinny być najlepiej płatne zawody - skorelowane z wysokimi wymogami.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Mural(2018-09-23 07:53) Zgłoś naruszenie 195

    to rodzice są winni, że uczą ich tacy nauczyciele. Jak nauczyciele nie nalegają na lepsze warunki płacowe, to są bardzo dobrzy dla ich dzieci. rzeczywistość zmienia się po takich sobotnich protestach. Dla uczelni kierunki pedagogiczne to nadal duży dochód. One nie gardzą tą kasą. jak przysłowiowy marketing i zarządzanie na wielu utworzonych prywatnych uczelniach..Więc nie ustalają zaporowych warunków rekrutacji. To pobory/ zasiłki decydują o tym, że nikt już w XXI w. nie idzie do pracy dla misji. Dlaczego miałby???za wszystko musi płacić, też chce żyć na przynajmniej średnim poziomie.W szkołach solidna praca, wiele kompetencji dodatkowych jest chętnie wykorzystywanych, ale za darmo. Nawet największy entuzjazm szybko wygasa. Mamy w szkole nauczycielkę z 2-letnim stażem. Od razu dano jej wychowawstwo! Mówiła mi, że nie stać ją na wynajem mieszkania. Przybyła z miejscowości, gdzie nie ma pracy w szkole.Przybyłam 20 lat temu, do Warszawy. Nikt mnie nie zapytał, z czego się utrzymam. Ja miałam wtedy 40 lat i jestem zamożna z domu. Zapytajcie ludzi z innych zawodów, dlaczego szukają lepszej/ więcej płatnej pracy.. Dlaczego jest to oczywiste w innych zawodach??Czy tanio sprzedają swoje umiejętności, jeśli nie są one opłacane? Bo na oświacie się tnie, oszczędza. Zero wsparcia od beneficjentów czyli rodzin.

    Pokaż odpowiedzi (3)Odpowiedz
  • Inka(2018-09-24 20:02) Zgłoś naruszenie 194

    A mnie to już wisi... Po ostatnich rewelacyjnych pomysłach pani minister i super podwyżce ( po 35 latach pracy niecałe 126 zł brutto) , rosnącej narzuconej odgórnie papierotwórczości stwierdziłam - po co mi to ? Złożyłam bez żalu wymówienie. Od sierpnia pracuję w biznesie ( dostałam pracę bez trudu, mimo swoich 55 lat) i sobie to chwalę. Urlop wprawdzie mam o miesiąc krótszy ,pracuje po 8 godzin - do 15.30 ale potem to jest mój czas...A i konto w banku mi przyjemnie dla oka rośnie.

    Odpowiedz
  • blabla(2018-09-23 20:13) Zgłoś naruszenie 171

    od dzisiaj mam wyrąbane na tą pracę i wasze dzieci... i co mi zrobicie?????????

    Odpowiedz
  • obserwator(2018-09-23 08:27) Zgłoś naruszenie 173

    mierni dziennikarze też sa, dobry by nie dał takiego tytułu

    Odpowiedz
  • bot(2018-09-22 18:41) Zgłoś naruszenie 1631

    Jest mi źle w mojej pracy. Ale nie zamierzam jej zmieniać. Bo w sumie to jest mi w niej dobrze.

    Odpowiedz
  • mee(2018-09-23 11:46) Zgłoś naruszenie 124

    Pozwalacie na rządu katechetów – to macie. Ludzie agencji rzymskiej nie martwią się mieszkaniami, r-kami, emeryturami. A ich wychowankowie mają od nich wsparcie zapewnione – ludzie dobrej zmiany to ich znajomi i krewni. Porzucacie nadzieje popierający głosujący na partię parafian.

    Odpowiedz
  • A(2018-09-23 01:03) Zgłoś naruszenie 1238

    18 godzin tygodniowo nieźle dwie dodatkowe roboty można oblecieć I oczywiście bidulki konspekty trzeba pisać.

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • AJ(2018-09-23 10:25) Zgłoś naruszenie 104

    Szkoda gdyby obraz nauczycieli miał być taki jak w artykule... Znam nauczycieli i sama jestem, którzy pracują w gorszych warunkach finansowych a jednak starają się robić w swojej pracy ile mogą. Znam takich, którzy są nauczycielami mianowanymi i nie patrzą na swoje życie zawodowe jak na pasmo nieszczęść i frustracji złymi życiowymi wyborami... choć nie jest to łatwy zawód... i taki pan, który pracuje osiem godzin w fabryce (na zmiany) w szkole nie przetrwałby tygodnia, nie bez powodu konieczne są studia (nie studium), wiedza merytoryczna i kwalifikacje pedagogiczne...i na pewno zarobki powinny być wyższe... ale tak samo i policjantów czy lekarzy czy innych grup zawodowych.

    Odpowiedz
  • K(2018-09-22 18:11) Zgłoś naruszenie 1013

    "Etat w szkole trafił się przypadkiem. Wzięła go z wygody." To można tak po prostu wziąć sobie etat w szkole? Nie trzeba mieć skonczonego jakiegoś studium pedagogicznego?

    Pokaż odpowiedzi (1)Odpowiedz
  • Vici(2018-09-23 11:50) Zgłoś naruszenie 87

    TO NIE TYLKO O KASĘ CHODZI. KTO CHCE ZOSTAĆ POLITRUKIEM, BO NAWET W MATEMATYCE TRZEBA BĘDZIE ZA CHWILĘ GANIĆ WAŁĘSĘ I WYCHWALAĆ GENIUSZ KACZYŃSKIEGO, A ZADANIA BĘDĄ NA LICZENIE ŻOŁNIERZY WYKLĘTYCH I ODEJMOWANIE TOTALNEJ OPOZYCJI??? MŁODZI LUDZIE MAJĄ W ZADZIE TAKIE NAUCZANIE.

    Odpowiedz
  • quano(2018-09-24 08:19) Zgłoś naruszenie 418

    A niby skąd biorą się ci słabi maturzyści, a no właśnie wychodzą spod ręki tych super nauczycieli, którzy dla stołków są w stanie przepuścić każdego matołka. To nie pensja odstrasza od pracy, bo w urzędach wypłata podobna, lecz mamy niestary takich maturzystów. Z grupy obecnych nauczycieli również można wyodrębnić ciekawe intelektualne indywidua, które powinny szkołę omijać z daleka.

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane