statystyki

Debata DGP: Wynagrodzenia parlamentarzystów i samorządowców – ciąć, a może uporządkować?

autor: Artur Radwan25.04.2018, 07:46; Aktualizacja: 25.04.2018, 08:03
podatki dokumenty urzędnik

Rozwiązania powinny być systemowe i akceptowalne przez społeczeństwo.źródło: ShutterStock

Czy pensje parlamentarzystów i samorządowców są za wysokie czy za niskie? Należy je obniżać czy może raczej podwyższać? Co zrobić, by system uposażeń był jasny i zrozumiały dla wszystkich, oraz czy powinni o nim decydować politycy – o takich zagadnieniach rozmawiali uczestnicy debaty zorganizowanej przez DGP.

Każda kolejna ekipa, która zabiera się do rządzenia, ma na sztandarach hasła wielkich rewolucji w administracji. Zamiast jednak wprowadzić kompleksowe zmiany, modyfikuje np. przepisy naboru na stanowiska kierownicze i w efekcie dochodzi do wielkiego płacowego bałaganu. Ludzie na niższych stanowiskach zarabiają np. więcej od tych, którzy ponoszą bardzo dużą odpowiedzialność zarówno prawną, jak i polityczną. Czy nie czas, aby to wszystko uporządkować?

Jerzy Stępień Oczywiście. Tu nie ma żadnej wątpliwości. Musimy jednak zadać sobie pytanie, skąd taki bałagan w zarobkach w administracji się wziął. Mówi się przecież o tzw. Polsce resortowej, a ostatnio nawet silosowej, gdzie każdy pion skupiony jest tylko na sobie. I tu nie chodzi tylko o administrację rządową, ale o struktury państwa. Obecnie wszystkie te organy są pooddzielane od siebie widocznymi bądź też mniej widocznymi granicami. Jeśli następuje podwyżka w NIK, to ona następuje tylko tam. Jeśli podwyżki domagają się sędziowie TK i wprowadza się w tym celu specjalną ustawę, to ona też dotyczy tylko trybunału. Jeśli jakieś podwyżki pojawiają się w określonym ministerstwie, to tylko tam. Nie ma koordynacji w skali całego kraju. A przecież powinniśmy mieć panowanie nad państwem i powinniśmy mieć rozpisane zadania i funkcje. W wielu krajach, w których funkcjonuje służba cywilna, istnieją specjalne komisje ds. wynagrodzeń, które na bieżąco analizują je we wszystkich urzędach. Co więcej, proponują raz na rok lub raz na trzy lata określone modyfikacje systemu wynagradzania, ale – zaznaczam – całego systemu. A w Polsce? Mieliśmy przecież taką sytuację, że pojawiła się nowa ustawa o NIK i od razu była ona powiązana z podwyższeniem pensji zatrudnionym tam osobom o 30 proc. Pamiętam nawet, jak prawie wszyscy absolwenci pierwszego rocznika Krajowej Szkoły Administracji Publicznej poszli tam pracować, bo tam najlepiej płacono. Taki właśnie mechanizm, który pokutuje do dzisiejszego dnia, jest przyczyną całego zła.

Łukasz Schreiber Pan prezes Stępień ma ten komfort, że jest z boku i może wszystko krytykować. My mamy od lat taką sytuacje, że pensje ministrów czy nawet urzędników nie są waloryzowane. Jest też nierówność płacowa pomiędzy niektórymi organami. Często zmiany były wprowadzane na chwilę i obejmowały jeden lub dwa urzędy. Przez tego typu mechanizmy dochodziło do nierówności płacowej. A na to wszystko nakładają się oczekiwania społeczne. Od ponad 20 lat mamy do czynienia z rzadko spotykaną w Europie medialną nagonką i przedstawianiem wizerunku parlamentarzystów i ministrów jako osób, które nie są godne zaufania i do tego dużo zarabiają. Nikt nie zauważa jednak, że poseł jeszcze 17 lat temu zarabiał pięć średnich krajowych. To była gigantyczna suma – zbyt duża. Po zapowiedzianej przez PiS obniżce uposażeń posłów i senatorów o 20 proc. ich zarobki wyniosą 1,7 średniej krajowej. A biorąc pod uwagę Warszawę, to nawet 1,28 średniej. Takie jest oczekiwanie społeczne, które wynika z wykreowanego przez media wizerunku i trudno z tym polemizować. Ważne funkcje publiczne powinny być lepiej wynagradzane, ale mając na uwadze, że średnia emerytura po naszych podwyżkach wynosi 1,8 tys. brutto, to trudno jest podejmować decyzje o wzroście uposażeń w administracji.

Jerzy Stępień Panie pośle, zmasowany atak mediów nie był na to, że mamy zły system wynagradzania i że parlamentarzyści i ministrowie zarabiają zbyt dużo. Atak dotyczył tego, że ministrom wypłacano nagrody bez wyraźnej podstawy prawnej. Opowiadanie, że w budżecie były pieniądze zapisane, to jest nic innego, jak bezczelne mydlenie oczu. Są kwoty na fundusze płac w budżecie, ale nie ma podstawy do wypłacania premii dla ministrów. Prezydium Sejmu też wypłaciło sobie kiedyś nagrody, ale musiało je zwrócić, bo im się nie należały. Czym innym jest zły system, który powinniśmy jak najszybciej zmienić, a czym innym patologia w postaci podwyższania uposażeń za pomocą comiesięcznych nagród.


Pozostało jeszcze 80% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • obserwator(2018-04-25 09:26) Zgłoś naruszenie 20

    przede wszystkim zrównać kwotę wolną od podatku, brak uzasadnienia merytorycznego aby byli w tym zakresie wybrańcami

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane