statystyki

Internet wydaje nam się całkowicie wolny. Nic bardziej mylnego

autor: Adam Pawluć02.12.2017, 20:30; Aktualizacja: 02.12.2017, 20:37
komputer

Z badań IAB wynika, że traktujemy internet jako fundament życia publicznego, które sami budujemy. To prawda – tyle że budujemy pod czujnym okiem państw, które w każdej chwili mogą zainterweniowaćźródło: ShutterStock

Od dawna rządy kontrolują ją coraz mocniej. Turcja, 2014 r. Rifat Çetin publikuje na FB trzy zdjęcia Recepa Tayyipa Erdogana – wtedy jeszcze premiera Turcji, obok fotografii umieszcza podobiznę Golluma z „Władcy Pierścieni”. Mężczyzna wykorzystał mało korzystne ujęcia, na których polityk jest nieco podobny do niesympatycznego filmowego bohatera.

Reklama


Niecałe dwa lata później, gdy Erdogan został prezydentem, Çetina skazano na rok więzienia w zawieszeniu i pozbawiono prawa do opieki rodzicielskiej. Podstawą wyroku był art. 301 kodeksu karnego – karze podlega znieważanie Turcji, Turków i tureckich władz. Zarzuty z tego samego artykułu postawiono też Bilginowi Çiftçiemu, który udostępnił mem Çetina. Ostatecznie sąd uznał, że Çiftçi jest niewinny, jednak w trakcie procesu stracił pracę.

Przypadków karania za ekspresję w internecie jest coraz więcej. Z badania przygotowanego przez Związek Pracodawców Branży Internetowej IAB na temat kultury wypowiedzi w internecie wynika, że Polacy utożsamiają sieć z rozrywką oraz wiedzą. Podzielają również zdanie, że w internecie mogą poznać poglądy, które nie są obecne w innych mediach – tak uważa ponad 58 proc. respondentów. Tyle samo, że w sieci można wyrazić dokładnie to, co się myśli. Co ciekawe, jego użytkownicy w większości definiują przestrzeń online jako publiczną.

Jeśli rozumieć ją jako miejsce, do którego dostęp ma każdy i w którym panuje wolność słowa, to trzeba zadać pytanie – czy i kto taką cyfrową przestrzenią zarządza? Bo tak jak możliwość postawienia wózka z lodami i ich sprzedaży zależy od właściciela miejsca, w którym wózek ma stanąć, tak na tej samej zasadzie działalność podmiotów internetowych oraz samych internautów zależy od tego, jakie regulacje obowiązują w konkretnym państwie i do czego zobowiązani są dostawcy usług internetowych. – Polscy użytkownicy sieci dopiero zaczynają dostrzegać zależności w relacjach państwo–internet – komentuje wyniki raportu dyrektor ds. badań IAB Paweł Kolenda.

Z badań IAB wynika, że traktujemy internet jako fundament życia publicznego, które sami budujemy. To prawda – tyle że budujemy pod czujnym okiem państw, które w każdej chwili mogą zainterweniować. Z takiej możliwości skorzystało już zresztą wiele państw, jak Chiny, Arabia Saudyjska, Brazylia, Wenezuela, Rosja, Tajlandia. Bo internet, wraz z rosnącym wpływem na politykę i społeczeństwa, stał się obecnie mocno upolityczniony. I podlega takim samym jak inne media mechanizmom kontroli: instytucjonalnej, prawnej, technologicznej, czy naciskowi politycznemu.

Sytuacja jest niepokojąca, bo internet kontrolowany jest już w zdecydowanej większości globu. Według raportu międzynarodowej organizacji Freedom House – zajmującej się analizowaniem sytuacji politycznej na świecie – 67 proc. użytkowników internetu żyje w państwach, w których nieprzychylna władzy czy wojsku działalność jest cenzurowana. Co czwarty internauta korzysta z komputera w państwie, w którym za opublikowanie, udostępnienie czy nawet zalajkowanie posta na Facebooku już kogoś aresztowano.

Problem wcale nie jest egzotyczny. W 2012 r. głośna była u nas sprawa twórcy portalu Antykomor.pl Roberta Frycza, który udostępniał treści nadsyłane przez internautów, mające, w opinii sądu pierwszej instancji, znieważać prezydenta Bronisława Komorowskiego. – Zupełnie nie spodziewałem się takiej reakcji. Tym bardziej że te wszystkie treści nadsyłali mi ludzie i podobnych publikacji w sieci było mnóstwo – mówi nam Frycz. Na podstawie paragrafu 2 art. 135 k.k. – „kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3” – sąd w Piotrkowie Trybunalskim skazał go na rok i trzy miesiące więzienia. Dopiero apelacja przyniosła umorzenie z powodu znikomej społecznej szkodliwości czynu.


Pozostało jeszcze 76% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Więcej na ten temat

Reklama


Polecane

Reklama

Komentarze (2)

  • abcd(2017-12-09 12:15) Zgłoś naruszenie 10

    Internet ma wiele zalet i jedną, straszną wadę: nie jest jeszcze dostatecznie ocenzurowany, ale kolejne rządy nie ustają w wysiłkach. Dzisiaj mamy nowe słowo "hejt". Co ono znaczy nikt za bardzo nie wie, ale wszyscy już wiedzą, że to coś STRASZNEGO i tak właśnie ma być. Jutro na bazie tego słowa stworzą prawo, a pojutrze będą mogli każdego zamknąć.

    Odpowiedz
  • za a nawet przeciw(2017-12-03 08:49) Zgłoś naruszenie 11

    co mnie obchodzi jakiś Erdogan. Ważne ze jak klikam "za" lub "przeciw" to zostawiam swój ślad z IP. W ten sposób "oni" wiedza ze popieram bezgranicznie Petru i jego następców

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane

Reklama