Prace nad kontrowersyjnymi przepisami zostały zarzucone. Minister cyfryzacji nie chce uchodzić za tę, która ogranicza dostęp do sieci.
Kilka miesięcy temu „Gazeta Wyborcza” poinformowała o planie nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną. Przekonywała, że to kolejny krok Prawa i Sprawiedliwości do zdobycia kontroli nad internetem. Błyskawicznie zareagowała minister Anna Streżyńska. Przyznała, że jej resort rzeczywiście pracuje nad zmianą przepisów. Ale po pierwsze, celem reformy nie jest wcale cenzurowanie internetu, lecz osłabienie pozycji technologicznych monopolistów, a po drugie, to dopiero projekt na wstępnym etapie, który może być zmieniany.
DGP dowiedział się, że nowelizacji jednak nie będzie. Anna Streżyńska mówi nam, że powodem jest realizacja wielu innych inicjatyw, w związku z czym na tę brakuje czasu. Nieoficjalnie wiadomo, że minister nie chce firmować swoim nazwiskiem aktywności uznanej za cenzurę sieci. Tym bardziej że nie taki miał być cel nowelizacji.
Reklama
Chodziło o poddanie społecznościowych gigantów jak Facebook choć częściowo polskiemu ustawodawstwu. Tak, by nie mogli oni decydować, że informacje o jednych marszach docierają do polskich użytkowników, a informowanie o innych jest zabronione.
Katarzyna Szymielewicz, prezeska Fundacji Panoptykon, uważa, że kierunek, w którym szedł pomysł przedstawiony w roboczej wersji nowelizacji ustawy o świadczeniu usług drogą elektroniczną, był słuszny. Państwo powinno dostrzec problemy związane z działalnością tych pośredników cyfrowych, którzy poprzez swoją dominującą pozycję na rynku przestali być jedynie dostawcą usług. Facebook stworzył nową infrastrukturę do komunikacji społecznej, której podstawą jest dostęp do sieci społecznościowej. W związku z tym powinien gwarantować swoim użytkownikom równy dostęp – bez dyskryminacji – oraz przejrzyste reguły gry, negocjowane z państwami, w których działa. Przy czym, zdaniem Panoptykonu, projektowane przepisy dobre nie były. Należało nad nimi sporo jeszcze popracować.

Reklama
– Co do walki z fake newsami, to zaproponowana w projekcie koncepcja systemu flagowania społecznego była słuszna. Decyzja o tym, jaką informację uznają za wiarygodną, powinna zależeć od samych użytkowników, nie od serwisu społecznościowego. Nie jest rolą komercyjnej firmy decydowanie o tym, jaka informacja jest wiarygodna, a jaka nie – zaznacza Szymielewicz.
O projekcie zrobiło się głośno w ostatnich dniach. Drugie życie nadał mu poseł PO Arkadiusz Marchewka. Po wymierzeniu kary TVN-owi przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji parlamentarzysta przypomniał, że kompetencje rady zgodnie z projektem miały się zwiększyć o kontrolę nad internetem. Miał o tym świadczyć proponowany art. 3a ust. 3 wskazujący, że „Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji jest krajowym punktem kontaktowym w zakresie usług świadczonych drogą elektroniczną w ramach środków społecznego przekazu”.
Anna Streżyńska odrzuca jednak zarzuty o chęć nadania uprawnień kontrolnych nad siecią radzie. Kwestionuje też, że proponowany model walki z fake newsami byłby formą cenzury. Wstępnie zaproponowano, by użytkownicy sieci mogli oceniać, które informacje są prawdziwe, a które nie. Te uznane za niewiarygodne byłyby oflagowane odpowiednią adnotacją, by kolejni internauci podchodzili do nich z ostrożnością.
W najbliższych miesiącach, za sprawą projektu Ministerstwa Finansów, Komisja Nadzoru Finansowego będzie mogła doprowadzić do zablokowania dostępu do stron internetowych przedsiębiorców, których uzna za łamiących prawo (bez informowania prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa). Od lipca 2017 r. blokowane są domeny służące do organizowania gier hazardowych. Pomysły te krytykują m.in. rzecznik praw obywatelskich i Panoptykon. Uważają, że skuteczność takich rozwiązań jest mizerna, a ryzyko zaszkodzenia uczciwie prowadzącym biznes duże.
Parlament Europejski przyjął zaś w ostatnich tygodniach przepisy, które pozwolą za dwa lata blokować dostęp do stron internetowych Urzędowi Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Wystarczy, że urzędnicy uznają, że za pomocą danej witryny oszukuje się obywateli.