„Mózgi naszych dzieci nie są na sprzedaż. Ani platformom amerykańskim, ani chińskim” – skomentował przyjęcie projektu ustawy przez Zgromadzenie Narodowe prezydent Emmanuel Macron. Ustawa musi jeszcze zostać zatwierdzona przez Senat, jednak Macron zapowiedział tryb przyspieszony, tak aby nowe przepisy weszły w życie 1 września, wraz z rozpoczęciem roku szkolnego.
Projekt przewiduje zakaz korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci poniżej 15. roku życia, chyba że rodzice wyrażą na to wyraźną zgodę. Nie precyzuje jednak, które platformy zostaną nim objęte. Decyzja ma należeć do regulatora audiowizualnego Arcom. Inicjatorka projektu z partii Macrona, deputowana Laure Miller, podkreśla, że regulacje mają być wzorowane na obowiązujących od grudnia 2025 r. rozwiązaniach australijskich i będą dotyczyć aplikacji wykorzystujących mechanizmy uzależniające, oparte m.in. na nieskończonym scrollowaniu. W praktyce chodzi o Facebook, Instagram, Snapchat, TikTok czy X. W Australii pozostawiono dostęp do platform edukacyjnych i komunikatorów, takich jak: Discord, Messenger i WhatsApp.
Francuski projekt zakłada też całkowity zakaz używania telefonów komórkowych w liceach. To rozszerzenie przepisów z 2018 r., które dotyczyły podstawówek i gimnazjów.
Niewykluczone, że inicjatywa Paryża będzie impulsem dla innych państw członkowskich UE, a także samej Brukseli do dalszego zaostrzania regulacji w obszarze cyfrowym. Śladem Australii i Francji podąża już rząd Danii, który zamierza ograniczyć dostęp do mediów społecznościowych dla dzieci poniżej 15. roku życia, przy czym próg ten będzie mógł być obniżony do 13. roku życia po wyrażeniu zgody przez rodziców. Nowe prawo powinno wejść w życie w 2026 r.
Nad podobnymi przepisami obradują parlamenty Hiszpanii i Włoch. W Polsce też rozpoczęły się prace nad przygotowaniem zakazu dostępu dzieci do mediów społecznościowych. Pod koniec stycznia w Sejmie powstał zespół Koalicji Obywatelskiej, który do marca ma przygotować założenia projektu. Posłanka Kinga Gajewska, członkini tego zespołu, argumentuje, że podstawą do wprowadzenia ograniczeń może być art. 72 konstytucji. Nakłada on na państwo obowiązek ochrony praw dziecka, w tym przed przemocą, wyzyskiem i demoralizacją.
Nowelizację krajowych regulacji na wzór australijski rozważają ponadto władze Austrii, Cypru i Grecji. Ateny i Nikozja podpisały się pod listem do szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, w którym – wraz z przywódcami Danii, Francji, Hiszpanii i Słowenii – zwróciły uwagę na potrzebę ustanowienia ogólnounijnego progu „cyfrowej pełnoletności”.
W wygłoszonym we wrześniu orędziu o stanie Unii von der Leyen podkreśliła, że jako matka siedmiorga dzieci i babcia czworga wnuków doskonale rozumie rodziców, którzy chcą zapewnić swoim dzieciom bezpieczeństwo również w przestrzeni cyfrowej. Niemka przyznała, że uważnie przygląda się przepisom wdrożonym w Australii, i zapowiedziała zwrócenie się do panelu ekspertów z poleceniem opracowania najlepszych rozwiązań skrojonych pod UE. Opinia publiczna miała poznać konkluzje tej analizy do końca ubiegłego roku. Na razie trudno przewidzieć, co dokładnie zaproponują komisarze, bo z Brukseli płyną niejednoznaczne komunikaty. Za przykład niech posłużą wypowiedzi rzecznika KE ds. cyfrowych. Jeszcze w czerwcu 2025 r. Thomas Regnier twierdził, że ogólnoeuropejski zakaz jest niemożliwy, bo ingerowałby w wyłączne kompetencje państw członkowskich. Kilka dni temu ten sam urzędnik ocenił, że „wszystkie drzwi pozostają otwarte”.
Pod koniec listopada 2025 r. Parlament Europejski przyjął sprawozdanie, w którym wyraził zaniepokojenie zagrożeniami dla zdrowia fizycznego i psychicznego nieletnich internautów. Europosłowie wezwali wówczas władze UE do „ambitnych działań chroniących małoletnich”, w tym do ustanowienia ogólnounijnego ograniczenia wiekowego na poziomie 16 lub 13 lat.
Perspektywa wprowadzenia zakazu rodzi jednak pytania o weryfikację wieku użytkowników. Zgodnie z unijnym Aktem o usługach cyfrowych (DSA) obowiązek ten spoczywa na platformach, przy czym to one decydują o metodach jego realizacji. Jedną z nich może być unijny portfel tożsamości cyfrowej (EU Digital Identity Wallet, eID), który umożliwi weryfikację tożsamości. To projekt Komisji Europejskiej, który ma być gotowy do końca roku. Według wiceministra cyfryzacji Michała Gramatyki także do końca roku o funkcję eID rozszerzona zostanie polska aplikacja mObywatel. ©℗