statystyki

Adam Bodnar: Lokalne media nie mogą być w rękach samorządu [WYWIAD]

autor: Jakub Pawłowski25.07.2018, 07:24; Aktualizacja: 25.07.2018, 08:53
Gdyby przepisy były ciut jaśniejsze i pojawiły się kontrole, to samorządy mogłyby się same ograniczyć. To jeden sposób.

Gdyby przepisy były ciut jaśniejsze i pojawiły się kontrole, to samorządy mogłyby się same ograniczyć. To jeden sposób.źródło: ShutterStock

Adam Bodnar: Z gazetami wydawanymi po kosztach i dystrybuowanymi do każdej skrzynki nie wygra żadna prywatna redakcja. Prowadzi to do zawłaszczenia medialnej przestrzeni i zacementowania rynku. A stąd już prosta droga do ograniczenia wolności wypowiedzi.

Laurki dla władzy i reklamowy monopol za publiczne pieniądze – taki obraz lokalnej prasy wyłania się z pańskich ostatnich interwencji. Twierdzi pan, że samorządy zbyt często zawłaszczają medialną przestrzeń, zamiast skupić się na informowaniu mieszkańców. Czy to rzeczywiście tak poważny problem? I czy odpowiedni dla rzecznika praw obywatelskich?

Tak, jeżeli tylko zwrócimy uwagę, jak dużą wartością, zwłaszcza na poziomie lokalnym, jest wolność słowa i prawo do formułowania krytyki wobec władzy. To trudny temat, który wymaga od nas odpowiedzi na wiele pytań. Na co władza lokalna może wydatkować środki publiczne? Gdzie przebiega granica między informacją a promocją? A także, jak wygląda konkurencja na tym rynku? Zwróćmy uwagę, że wydawanie prasy samorządowej często ogranicza rynek dla tych, którzy chcieliby na nim zaistnieć lub już na nim funkcjonują. W samorządach przestrzeń medialna jest stosunkowo niewielka. W momencie gdy z pieniędzy publicznych władze gmin dystrybuują pisma, które trafiają do wszystkich skrzynek i zawierają stronnicze treści, ta przestrzeń wolności się jeszcze bardziej zawęża. Pozostaje więc tworzenie alternatywnych tytułów albo np. blogów. Problem w tym, że ich autorom może być trudno konkurować z takim modelem dystrybucji.

Z czego wynika ta przewaga prasy samorządowej nad prywatną?

Często jest ona wydawana poniżej kosztów, bo finansowanie idzie z budżetu gminy, rzekomo na promocję samorządu. Zaangażowani są w to też pracownicy urzędów, którzy redagują treść pism w ramach swoich obowiązków służbowych. Co więcej, są one najczęściej rozprowadzane bezpłatnie i to w dużych ilościach, co zaburza sytuację na rynku reklamowym. Dla wielu lokalnych przedsiębiorców może być bardzo cenne publikowanie w gazetce niejako namaszczonej przez wójta lub burmistrza, bo potencjalnie przekłada się to na późniejsze lepsze relacje z samorządem.


Pozostało jeszcze 75% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 97,90 zł
Zamów abonament

Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane