Od przyszłego roku co kwartał o miesiąc będzie podnoszony wiek przechodzenia na emeryturę. W 2040 roku kobiety będą kończyć aktywność zawodową w tym samym okresie co mężczyźni, czyli po ukończeniu 67. roku życia.

Rząd, przekonując do nowych rozwiązań, podkreślał, że dłuższa aktywność zawodowa da prawo do świadczenia wyższego nawet o 70 proc.

Eksperci sceptycznie podchodzą do takich wyliczeń. Tym bardziej że ustawa zawiera rozwiązania, które jeżeli nie zostaną zmienione, mogą wysadzić w powietrze cały system emerytalny.

Częściowa pułapka

Podniesienie wieku emerytalnego o 7 lat w przypadku kobiet lub o dwa lata w przypadku mężczyzn spowoduje, że część osób może mieć problemy z zachowaniem pracy przez ten dodatkowy okres. Firmy już teraz często zwalniają pracowników na krótko przed tym, gdy obejmie ich 4-letni okres ochronny. Dla tej grupy osób ustawa z 11 maja 2012 r. o zmianie ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych oraz niektórych innych ustaw wprowadza emerytury częściowe (Dz.U. z 2012 r., poz. 637). Pierwsze kobiety uprawnione do jej pobierania (w wieku 62 lat) uzyskają prawo do tego świadczenia w 2021 roku, a mężczyźni – 1 kwietnia 2014 roku.

– Takie rozwiązanie będzie korzystne wyłącznie dla osób mających niski kapitał emerytalny – ostrzega Maciej Rogala, niezależny ekspert emerytalny.

Rząd zapewnia, że emerytura częściowa będzie wynosić 50 proc. przyszłego świadczenia. Ale niechętnie przyznaje, że może być niższa od wysokości minimalnej emerytury, czyli gwarantowanej (obecnie jest to kwota 799,18 zł). Ponadto osoba, która zdecyduje się na jej pobieranie, musi się liczyć z tym, że każda wypłata zostanie odliczona od kapitału zgromadzonego na koncie emerytalnym.

To rozwiązanie jest złe tylko dla osób, które dużo zarabiały i płaciły wysokie składki.

– Osoby z niskim kapitałem emerytalnym przejadając swoje pieniądze na emeryturze częściowej, nie mają powodu do niepokoju. Kiedy przejdą na właściwe świadczenie np. w wieku 67 lat, to ponownie ma zastosowanie zasada, że jego wysokość nie może być niższa od emerytury minimalnej – wskazuje Maciej Rogala.

Związki zawodowe także zwracają uwagę na niebezpieczeństwa wynikające z takiego rozwiązania.

– W efekcie tego emerytury częściowe będą się opłacać osobom z minimalną płacą. Skorzystają na tym także prowadzący firmy opłacający składki w najniższej wysokości – zauważa Jan Guz, przewodniczący OPZZ.

Niewykluczone więc, że rząd przygotowując w pośpiechu reformę emerytalną, nie zdawał sobie sprawy z możliwego zagrożenia. Chcąc więc chronić finanse publiczne, będzie musiał wprowadzić dodatkowe warunki uzależniające wypłatę emerytury częściowej.

– Ustawodawca nie może dyskryminować osób, które zgromadziły duży kapitał na koncie emerytalnym. Ta grupa ubezpieczonych faktycznie straci bowiem na wcześniejszym przejściu na emeryturę – zauważa Karolina Miara, adwokat z Warszawy.