Jak zwraca uwagę RCL w opinii do projektu ustawy wydłużającej wiek, w rozwiązaniach dotyczących emerytur częściowych różny jest nie tylko okres pobierania emerytur częściowych, lecz także okres składkowy i nieskładkowy, który do tego uprawnia – 35 lat dla kobiet i 40 dla mężczyzn. Centrum uważa, że może dojść do sytuacji, w której mężczyzna mimo tego samego wieku (np. 65 lat) i tego samego stażu pracy (np. 38 lat) co kobieta nie będzie uprawniony do emerytury częściowej ze względu na niespełnienie obu warunków. – Tym samym osłonowy charakter emerytury częściowej nie miałby jednakowego działania dla kobiet i mężczyzn – napisano.

Dlatego zdaniem RCL przyjęcie rozwiązań może spowodować uznanie takiej regulacji za niezgodną z art. 32 konstytucji, który mówi o równości obywateli wobec prawa. Resort pracy broni swojej wersji ustawy. – Emerytury częściowe to nie przymus, ale przywilej, który dopuszcza projekt – mówi rzecznik resortu Janusz Sejmej. Takie stanowisko będzie prezentowane podczas dalszych prac.

Ale wątpliwości prawne to niejedyny problem z emeryturami częściowymi. Z analizy DGP wynika, że możliwość łączenia emerytur częściowych z pracą w dużym stopniu niweczy skutki reformy, której celem było zrównanie i podwyższenie wieku emerytalnego.

Przejście na emeryturę częściową i jednoczesna praca będą się bowiem opłacać – zwłaszcza mężczyznom, którzy zostaną objęci nowym systemem najszybciej. Wynika to z projektu ustawy autorstwa resortu pracy. Mężczyźni urodzeni w styczniu 1949 r. na emeryturę powinni przejść w czerwcu 2014 r. – czyli w wieku 65 lat i 5 miesięcy. Jeśli jednak zdecydują się wziąć emeryturę częściową na te pięć miesięcy i łączyć ją z pracą – nie stracą dużo. Będą mogli pobierać od państwa połowę należnej im emerytury docelowej i zarabiać na etacie. Wypłaty emerytury częściowej zmniejszą im tę docelową do niespełna 99 proc. tego, co dostawaliby, gdyby się na emeryturę częściową nie zdecydowali. Taka strata może być dla nich do przyjęcia. Co więcej, dla kolejnych roczników mężczyzn straszak w postaci zmniejszania emerytury docelowej też nie jest taki duży. Dzisiejszy 44-latek pełny wiek emerytalny osiągnie w 2035 r. Jeśli dwa lata wcześniej przejdzie na częściówkę i będzie łączył ją z pracą, jego emerytura docelowa wyniesie 92 proc. tego, co dostałby, gdyby nie brał wcześniej świadczenia częściowego.

Zdaniem Wiktora Wojciechowskiego z Invest-Banku emerytury częściowe mogą wypaczyć sens reformy. Podaż pracy, która miała zostać zwiększona, nie wzrośnie tak, jak planowano. To się przełoży na niższe wpływy z podatków. Jednocześnie z symulacji autorów projektu wynika, że przechodzenie na częściówki będzie mniej opłacalne dla kobiet. Będą mogły z nich korzystać dłużej od mężczyzn, ich kapitał będzie krócej pracował na docelową emeryturę. Dzisiejsza 44-latka powinna przejść na emeryturę w wieku 65 lat, czyli w 2033 r. Gdyby wcześniej przez 3 lata pobierała świadczenie częściowe, to po osiągnięciu docelowego wieku emerytalnego dostałaby 90,4 proc. emerytury docelowej.

Czym jest to świadczenie

Powstało w efekcie kompromisu między PSL a PO w sprawie ustawy wydłużającej wiek emerytalny do 67 lat. Ma wynosić połowę wysokości świadczenia wypracowanego do momentu wystąpienia o taką emeryturę. Będą mogły ubiegać się o nie kobiety, dla których ustawowy wiek emerytalny wyniesie powyżej 62 lat, i mężczyźni z wiekiem przejścia na emeryturę powyżej 65 lat. Co oznacza, że takie rozwiązanie będzie dostępne od 2013 roku dla mężczyzn i od 2021 roku dla kobiet. Emerytury częściowe będą mogły pobierać zarówno osoby bezrobotne, jak i pracujące. Skorzystanie z takiego świadczenia obniży emeryturę docelową.