statystyki

Tajne finansowanie i kopiowanie. Szkoły mają kłopot z darmowymi podręcznikami

autor: Klara Klinger, Patrycja Otto13.09.2016, 08:00; Aktualizacja: 13.09.2016, 08:07
Jakby mało było zamieszania z podręcznikami, wydawcy podnieśli ich ceny.

Jakby mało było zamieszania z podręcznikami, wydawcy podnieśli ich ceny.źródło: ShutterStock

Tajne finansowanie, tworzenie grup zakupowych, kopiowanie: tak szkoły radzą sobie z niedoborem podręczników. Chodzi o książki finansowane przez MEN.

Problem dotyczy podręczników dla klas IV i V podstawówek oraz I i II w gimnazjum, czyli darmowych, finansowanych z dotacji ministerialnej. Pieniądze na zakup książek przekazuje szkołom przez gminę resort edukacji. Szkoła musi zaś sama dogadać się z wydawnictwem co do cen. Wydawnictwa uważają, że kwota ustalona przez MEN jest za niska. Urzędnicy resortu przekonują natomiast, że dotacja jest odpowiednia. I ostrzegają, że podręczniki i materiały edukacyjne do obowiązkowych zajęć edukacyjnych szkoła musi zapewnić uczniom bezpłatnie. – Rodzice więc nie mogą ponosić żadnych kosztów – podkreśla Justyna Sadlak z biura prasowego Ministerstwa Edukacji.

– Na ćwiczenia otrzymaliśmy 25 zł na ucznia. To za mało, by kupić je do wszystkich przedmiotów. Dlatego uczniowie klasy czwartej otrzymali na razie te od polskiego i matematyki – żali się dyrektorka jednej z warszawskich podstawówek.

Wydawnictwa przekonują, że i tak mają niskie ceny. – Jedne ćwiczenia sprzedajemy za 4,95 zł – wyjaśnia Jarosław Matuszewski, rzecznik prasowy WSIP. Limit MEN pokrywa zatem zakup pięciu książek. W IV klasie jest ich siedem.

Do tego w ostatnim roku niektóre wydawnictwa zwiększyły ceny. – W tym roku żądały 6,18 zł. W ubiegłym roku było ok. 3,5 zł – przyznaje Patryk Pulikowski z Urzędu Miasta Olsztyna.


Pozostało jeszcze 67% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (6)

  • Niezarejestrowany(2016-09-14 06:33) Zgłoś naruszenie 31

    A czego oni oczekiwali? Po to PO wprowadziło swój podręcznik, aby nie nabijać kasy wydawnictwom, gdzie ich ceny podręczników są zawyżone. Na szczęście przyszedł PIS i wróciliśmy do punktu wyjścia. Dobra zmiana oj dobra, dla kolesi w wydawnictwach chyba ?

    Odpowiedz
  • opiekunka(2016-09-13 10:28) Zgłoś naruszenie 31

    Darmowe ksiꅿki, darmowe obiady i 500zł. W takim razie jeszcze należy wprowadzię‡ darmowy rower dla dzieci, które maję… wiecej niż 1 km do szkoły, darmowe ubrania zimowe, darmowe mundurki szkolne, darmowe zeszysty i darmowe paliwo dla rodziców samodzielnie dowożę…cych dzieci do szkół zbiorczych na terenach wiejskich. To im się™ należy!!!!

    Pokaż odpowiedzi (2)Odpowiedz
  • indi(2016-09-14 23:31) Zgłoś naruszenie 20

    darmowe podręczniki przewidziane do korzystania dla uczniów przez trzy lata już po roku wyglądają jak szmaty- zaplamione, brudne, często zalane. Wprost siedlisko bakterii, czasem nawet zapleśniałe. Tak rząd "dba" o uczniów, że uczy bylejakości, bo co darmowe, to nie moje, nie muszę o to dbać. A w dobie "dobrej zmiany" i super programu :( "500+) darmowy podręcznik to zwykłe rozdawnictwo. Na marginesie tylko warto dodać, że szkołom dołożono kolejne, idiotyczne zadanie wpisywania, stemplowania i wypożyczania podręczników, które już po trzech latach, albo i wcześniej wylądują na stosie makulatury; taka sobie dodatkowa papierologia.

    Odpowiedz
  • gfd(2017-01-22 18:17) Zgłoś naruszenie 00

    dokładnie, mam córkę w klasie IV i nie otrzymała ćwiczeniówki do muzyki, plastyki i przyrody. Nie otrzymała podręcznika do muzyki i plastyki. A ćwiczeniówka do j. angielskiego to kpina (ta darmowa), w porównaniu do tej płatnej jest w niej 10 % treści nauczania.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane