statystyki

Szkoła jest gotowa na sześciolatki. Ale już po dzwonku

autor: Anna Wittenberg02.02.2016, 07:44; Aktualizacja: 02.02.2016, 10:35
Reforma edukacji obniżająca wiek startu szkolnego z siedmiu do sześciu lat miała się rozpocząć w 2008 r.

Reforma edukacji obniżająca wiek startu szkolnego z siedmiu do sześciu lat miała się rozpocząć w 2008 r.źródło: ShutterStock

PiS cofnął reformę w momencie, w którym zdążyły się do niej dostosować wszystkie placówki. Potwierdzają to resort edukacji, NIK, a nawet inspektorzy sanitarni.

Reklama


Reklama


Większość szkół jest gotowa na przyjęcie dzieci sześcioletnich – wynika z raportu MEN. Ale te z nich nie skorzystają. Przygotowanie reformy to długi proces. Ostatnia zajęła 8 lat. Jeszcze dłużej trwa wprowadzenie jej w życie z sukcesem.

Aż 93 proc. rad rodziców uważa, że ich szkoła ma bardzo dobrze przygotowane pomieszczenia i pomoce dydaktyczne do pracy z sześciolatkami. 87 proc. jest zdania, że dobrze lub bardzo dobrze przygotowane są boiska i świetlice szkolne. Niemal wszyscy twierdzą, że dobrze przygotowani są także nauczyciele. Tak przedstawiają się w dużym skrócie wyniki ankiety, którą przeprowadził MEN w czerwcu 2015 r. Resort ujawnił je na życzenie posłów z sejmowych komisji edukacji i samorządu terytorialnego. W obszernym opracowaniu przeczytać można, że po ośmiu latach przygotowań większość szkół wreszcie oferuje sześciolatkom odpowiednie warunki do nauki. Ich brak był jednym z głównych zarzutów stawianych m.in. przez Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców, które lobbowało za wycofaniem się z reformy. To właśnie wskutek prowadzonych przez nie działań start reformy przesunięto o siedem lat.

Przygotowanie większości szkół potwierdzają nie tylko dane zebrane przez resort, lecz także NIK, a nawet inspekcja sanitarna. W informacji dla posłów znalazły się wyniki kontroli GIS, z której wynika, że wątpliwości w zakresie stanu higieniczno-technicznego obiektu kontrolerzy mieli ledwie w 3 proc. przypadków (na 11,2 tys. przebadanych szkół).

Przygotowanie do przyjęcia sześciolatków finansowano głównie z subwencji oświatowej, ale równolegle MEN prowadził wiele programów wspierających gminy. Na nowy sprzęt szkolny przekazano im z budżetu 58 mln zł, na modernizację świetlic – 38 mln zł, a na wyposażanie poradni psychologiczno-pedagogicznych – 3,8 mln zł. – Łącznie w system wpompowano 2,5 mld zł i samorządy dobrze te pieniądze wykorzystały. Zbudowały place zabaw, przygotowały nauczycieli – podsumowuje Przemysław Krzyżanowski ze Związku Miast Polskich (do 2015 r. był wiceministrem edukacji).


Pozostało jeszcze 50% treści

Czytaj wszystkie artykuły
Miesiąc 89,90 zł
Zamów abonament

Mam już kod SMS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

Reklama

  • +50(2016-02-02 09:46) Odpowiedz 103

    "...Aż 93 proc. rad rodziców uważa, że ich szkoła ma bardzo dobrze przygotowane pomieszczenia i pomoce dydaktyczne do pracy z sześciolatkami. 87 proc. jest zdania, że dobrze lub bardzo dobrze przygotowane są boiska i świetlice szkolne. Niemal wszyscy twierdzą, że dobrze przygotowani są także nauczyciele. ..." To w czym problem, jak tylu rodziców jest usatysfakcjonowanych to niema zakazu posłania sześciolatków do szkoły, dalej do nauki.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • Dobrze zarabiający Nauczyciel(2016-02-02 09:59) Odpowiedz 92

    Po dzwonku, jak zwykle nagłówki artykułów w tej gazecie nijak się nie mają do dalszej treści.Dla każdego urzędnika dziecko to dotacja, w szkole wyższa w przedszkolu niższa,dla dziennikarza kolejny artykuł to kolejna wierszówka.Dla rodzica dziecko to skarb i on sam wie najlepiej kiedy jest na tyle dojrzałe,że może pójść do szkoły i skoro jest wybór to skąd te ciągłe ujadanie.Ja rozumiem,że liczba dzieci sześcioletnich,które pójdą w tym roku do szkoły dla co niektórych polityków to sukces lub porażka przegranych czy wygranych.A Gazeta Prawna zamiast być przykładem dyskursu o polskiej oświacie ,to w ramach artykułów Pani Anny Wittenberg sieje nienawiścią do PiS ,a w ramach Pana Radwana nienawiścią do Nauczycieli .

  • gość(2016-02-02 10:27) Odpowiedz 56

    U nas jak zwykle jak coś sie zbuduje ,to dawaj burza ci niby mądrzejsi .Jak szkoły sa juz przygotowane to ja nie widze problemu zeby dzieci szły w wieku 6 lat do szkoły dalej .Widac to golym okiem że w szkolach zmienilo sie dużo .

  • nauczyciel(2016-02-02 13:10) Odpowiedz 45

    Pis potrafi zniszczyć wszystko. Od 3 klasy podręczniki już rządowe, o jedynie słusznej partii, o najlepszym prezydencie, najlepszej szkole w Toruniu etc. Wszyscy będziemy tego lansu prostactwa i fałszywej religijności żałować...

  • zainteresowana(2016-02-10 21:43) Odpowiedz 10

    Myślę,że w przypadku dzieci, które w dalszym ciągu nie czytają - nie czytają tzn. nie wybrzmiewają i nie słyszą głosek, nie wiem czy większą karą nie będzie pójście do drugiej klasy . W podręcznikach rządowych długie teksty do czytania, zaległości będą narastać.Taki uczeń będzie miał małe szanse na sukces. Pewnie, podstawa programowa mówi o umiejętnościach na koniec klasy 3, ale w czwartej nikt nie będzie się zastanawiał czy był 6latkiem, czy 7latkiem - ma umieć. Tam dopiero zaczną się problemy, pogłębiane zaległości i same niepowodzenia. Rodzice , nie oceniajcie tego w kategorii wstydu czy głupoty tylko rozsądnej decyzji.!!!Nie mówię tu o wszystkich 6latkach.

  • Syn nauczycielki(2016-02-03 01:42) Odpowiedz 11

    Żeby to wszystko było takie proste, jak szanowni rządzący to widzą. Jak rodzice nie puszczą odpowiedniej ilości dzieci do klasy pierwszej, to klasy te nie zostaną utworzone, a co za tym idzie? Zwolnienia nauczycieli, bo kto będzie ich utrzymywał, gdy pusty rocznik powstanie? Rok płatnego urlopu? Przedszkola jako alternatywa dla nauczycieli bez pracy? Wolne żarty. W dużych miastach może i spełni to jako tako swą rolę, ale co z wioskami, gdzie dzieci jak na lekarstwo? Wszystko (oby) w rękach rodziców i ewentualnie psychologów (oby jak najmniej takich przypadków), którzy skrzywdzą dziecko stwierdzając, że się nie nadaje i zostawią je na drugi rok w tej samej klasie... Smutne to, ale prawdziwe, bo u wielu ludzi, w tym u mnie - nauczycielskim dziecku, włączyło się myślenie takimi kategoriami, gdzie wizja spokojnej przyszłości i ukończenia studiów przedstawia się w ciemnych barwach...

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

Reklama