statystyki

Czterolatki skończą w szkołach. Zajmą miejsca zwolnione przez 6-latki

autor: Artur Radwan18.07.2014, 07:24; Aktualizacja: 18.07.2014, 09:03
Przedszkolaki w samorządowych placówkach

Przedszkolaki w samorządowych placówkachźródło: DGP

Tylko duże miasta planują szukać miejsc dla maluchów w prywatnych przedszkolach. Małe gminy nie zamierzają skorzystać z tego rozwiązania. Ich zdaniem wystarczą miejsca zwolnione przez 6-latki.

reklama


reklama


Rząd nałożył na gminy obowiązek przyjmowania od września 2015 r. wszystkich czterolatków. Jednostki, którym będzie brakowało miejsc, powinny rozpisać specjalny konkurs ofert dla niepublicznych placówek. W zamian otrzymają one 100, a nie jak obecnie 75 proc. dotacji, przy czym nie będą mogły pobierać wyższych opłat od tych, które są ustalone w publicznych przedszkolach.

– To jest ostatni dzwonek dla gmin, które nie mają odpowiedniej liczby miejsc dla czterolatkow, aby rozpisały konkurs na przystąpienie niepublicznych przedszkoli do powszechnej rekrutacji – apeluje Grzegorz Pochopień, dyrektor departamentu analiz i prognoz Ministerstwa Edukacji Narodowej (MEN).

Według niego może się okazać, że żaden podmiot nie przystąpi do tego naboru i wtedy jednostka będzie miała problem. – A przecież nagle nie zacznie budować nowych przedszkoli – dodaje.

DGP przeprowadził sondę w kilkudziesięciu samorządach. Okazuje się, że tylko duże miasta noszą się z zamiarem ogłoszenia konkursu. Żadna z tych jednostek nie ma jednak ustalonej konkretnej daty konkursu ani też określonych jego kryteriów. Brakuje też uchwał rad. Tymczasem procedura konkursowa trwa nawet kilka miesięcy, a rekrutacja do przedszkoli w niektórych gminach rozpocznie się już w lutym.

Niepełny wymiar

Z sondy wynika, że gminy, poza kilkoma dużymi miastami, nie chcą współpracować z prywatnymi placówkami. Co więcej, nie mają takich potrzeb. Przekonują, że zapewnią miejsca dzieciom we własnym zakresie. Ułatwią im to przepisy, które nakazują objęcie obowiązkiem szkolnym sześciolatków, które obecnie są w szkolnych zerówkach i w przedszkolach. Tymczasem w wielu miejscowościach dzieci uczęszczają do prywatnych placówek tylko dlatego, że nie było dla nich miejsca w samorządowych przedszkolach. Zdaniem ekspertów rodzice po wejściu w życie nowych przepisów będą rezygnować z prywatnej opieki (jest droższa od samorządowych o kilkaset złotych miesięcznie).

Na razie samorządy nie zauważają problemu. – Nie przeprowadzamy konkursu dla niepublicznych przedszkoli na przystąpienie do powszechnej rekrutacji, ponieważ wszystkie dzieci 4- i 5-letnie będą miały zapewnione miejsca w publicznych przedszkolach i oddziałach zerowych w szkole podstawowej – uspokaja Eugeniusz Jakubowski, kierownik referatu oświaty i kultury Urzędu Miasta Bielsk Podlaski.

Również w Białej Podlaskiej będą tworzyć miejsca dla dzieci w szkołach. Taki sam pomysł na rozwiązanie ewentualnego problemu z 4-latkami ma Ciechanów.

– Teoretycznie nie ma przeszkód prawnych, aby czterolatek trafił do oddziału przedszkolnego w szkole, ale z pewnością większy komfort byłby w odrębnych budynkach – zauważa Grzegorz Pochopień.

To początek problemów

Tymczasem obowiązek zapewnienia miejsc dla czterolatków może oznaczać, że w przedszkolach zabraknie miejsc dla trzylatków.

– Na bieżąco monitorujemy sytuację demograficzną i liczbę dzieci zamieszkujących na naszym terenie. Łącznie z niepublicznymi przedszkolami zapewniamy dodatkowo 200 miejsc dla przedszkolaków z innych sąsiednich gmin – zapewnia Stanisław Mościcki, zastępca prezydenta miasta w Głownie.

Nieco inaczej sytuacja wygląda w większych aglomeracjach. Tam samorządy otwarcie przyznają, że będzie potrzeba rozpisania konkursu. Nikt jednak z tym się nie spieszy, choć zgodnie z art. 13 ustawy z 3 czerwca 2013 r. o zmianie ustawy o systemie oświaty oraz niektórych innych ustaw (Dz.U. poz. 827) możliwość ogłaszania takich konkursów istnieje od 1 września 2013 r.

– Zamierzamy rozpisać konkurs dla niepublicznych przedszkoli na przystąpienie do powszechnej rekrutacji. Obecnie nie mamy jeszcze ustalonych zasad ani kryteriów dotyczących ofert – informuje Ewa Lemisiewicz z Miejskiego Zarządu Oświaty w Bielsku-Białej.

– Analizujemy planowaną sieć przedszkoli do stworzenia. Rozważamy zarówno wskazane ustawowe rozwiązanie, jak i tworzenie zespołów szkolno-przedszkolnych. Wszystko po to, by zapewnić miejsca wszystkim chętnym 4-latkom, a potem 3-latkom. We wrześniu musimy podjąć decyzję o przeprowadzeniu ewentualnych konkursów – przekonuje Piotr Kowalczuk, p.o. dyrektor Wydziału Rozwoju Społecznego Urzędu Miasta w Gdańsku.

Podobnie jest też w Krakowie. – Szacuje się, że po objęciu obowiązkiem szkolnym wszystkich dzieci 6-letnich, niezbędna liczba miejsc do utworzenia w ofercie przedszkoli samorządowych wyniesie około 2 tys. Biorąc pod uwagę zrealizowane i planowane inwestycje, liczba ta zostanie pomniejszona o przygotowane 925 miejsc. Docelowo konieczne będzie utworzenie jeszcze 1075 – wylicza Jan Machowski, p.o. kierownik biura prasowego Urzędu Miasta w Krakowie.

Dodaje, że gmina dopiero rozpoczęła pracę nad projektem stosownej uchwały. Planuje także cykl spotkań z podmiotami prowadzącymi niepubliczne placówki.

Kłopoty z realizacją przepisów będzie miała też Bydgoszcz. – W przedszkolach możemy zapewnić ponad 5 tys. miejsc. Nawet wykorzystując 1,1 tys. dodatkowych miejsc w szkolnych oddziałach przedszkolnych, nie będziemy w stanie zagwarantować ich wszystkim 4-latkom w placówkach prowadzonych przez miasto. Dzieci w wieku 4 i 5 lat będzie ok. 7 tys. Będziemy musieli przeprowadzić otwarty konkurs ofert skierowany do przedszkoli niepublicznych – podlicza Magdalena Buschmann z wydziału edukacji Urzędu Miasta w Bydgoszczy. – Obecnie jesteśmy w fazie wstępnej. Przygotowujemy analizę demograficzną. Prace nad regulaminem konkursu rozpoczną się w termie późniejszym (przełom sierpnia i września) – dodaje.

Eksperci przestrzegają przed bagatelizowaniem przez gminy obowiązku zapewnienia miejsca dla czterolatków, a później – od 2017 r. – również trzylatków.

– Takim gminom pomniejszymy dotacje o te dzieci, dla których nie znajdzie się miejsce w placówkach. Rodzic będzie mógł się odwołać od wyników rekrutacji do sądu administracyjnego, który i tak nakaże samorządowi znalezienie w swoich placówkach miejsca dla tego dziecka – wyjaśnia Grzegorz Pochopień.

Podkreśla, że opiekun nie będzie mógł jednak protestować, jeśli samorząd wskaże przedszkole, które znajduje się np. na drugim końcu miasta od miejsca zamieszkania malucha.

Prywatni czekają

Z kolei samorządy są też skazane na łaskę niepublicznych przedszkoli, bo tym może nie opłacać się przystępowanie do konkursu. Z drugiej jednak strony z pewnością część opiekunów zrezygnuje z nich, bo będą znacznie droższe. W efekcie tylko najlepsze utrzymają się na rynku.

– Ogromnie żałuję, że gmina nie chce z nami rozmawiać na ten temat organizacji konkursu. My jesteśmy przedszkolem pozytywnego wyboru, czyli rodzice wybierają nas dobrowolnie, a nie z powodu braku miejsc. Nie będziemy zabiegać o przystąpienie do powszechnej rekrutacji – twierdzi Marta Kułaga, dyrektor Przedszkola Niepublicznego „Krasnal” w Krakowie.

Według niej prywatne placówki będą przystępowały do konkursów, jeśli radni umożliwią im wydzielenie jednego, ewentualnie dwóch oddziałów dla dzieci z powszechnej rekrutacji. MEN jednak stanowczo sprzeciwia się takiemu rozwiązaniu. Nie chce żeby w prywatnym przedszkolu była część dzieci, których rodzice płacą wysokie czesne i dlatego mają więcej zajęć, a pozostałe maluchy są tego pozbawione.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • "Dziennikarze to szambo" Milos Zeman(2014-07-18 08:15) Odpowiedz 00

    To w końcu gdzie skończą: w szkołach czy przedszkolach? a może na wyższych uczelniach?

  • Korrrekt(2014-07-18 08:18) Odpowiedz 00

    Tabelka do poprawy. W IX 2015 dzieci urodzone w 2008 beda mialy 7 lat nie 6...

    Czy ktos sprawdza teksty przed publikacja???

  • ja(2014-07-18 10:09) Odpowiedz 00

    To w końcu mamy za mało dzieci czy za dużo ??? Jak świat światem, zawsze wyż "rodził" wyż, choćby po jednym dziecku...10 - 15 lat temu zamykali przedszkola... ostatnimi laty zamykali szkoły podstawowe... teraz będą zamykać wyższe uczelnie...a w 2026-27 roku obecne roczniki 2008 i 2009 nie będą miały miejsc w szkołach wyższych... tak rządzić to każdy potrafi...

  • rodzic(2014-07-18 14:12) Odpowiedz 00

    Ten rząd to całe szambo odczepcie się barany od naszych małych dzieci ty Tysku i minister edukacji powinni trafić do psychjatryka na leczenie obowiązkowe

  • emeryt(2014-07-18 15:56) Odpowiedz 00

    Dzieci nie ma i nie będzie bo wyjechały z rodzicami, aby ci nie stracili "kindergeld" czy też angielskiej odmiany tego świadczenia.Szanuję naszych podsłuchanych ministrów i innych "luminarzy" życia politycznego za mówienie prawdy podczas ujawnionych rozmów. Przekonałem się ostatecznie, że mamy dno a będzie coraz gorzej, bo zaciągniętych przez Polskę długów nie będzie miał kto spłacać.

  • jaki kraj takie prawo i na abarot(2014-07-18 19:53) Odpowiedz 00

    to w końcu jak zacznie naukę w wieku 4 lat, to na początku startu w dorosłe życie będzie mieć 15 lat. a u nas pełnoletność jest od 18, seksualność prawnie od 16, ale związki małżeńskie wiekowo zróżnicowane co do płci, co jest grane

  • nastek(2014-07-20 13:55) Odpowiedz 00

    Tak debilnych reform, jak za rządów PO to nie było w historii Polski, ciekawe dlaczego p.Rostkowska posyła swoje dzieci do szkól prywatnych a resztę traktuje jak bydło, która ma być tępą, bezmyślną i tanią siłą roboczą.

  • zero(2014-07-19 22:17) Odpowiedz 00

    pchają dzieci od najmłodszych lat do edukacji aby szybko były bezrobotni a gdzie miejsca pracy ???posły osłty

  • lisek(2015-03-16 17:10) Odpowiedz 00

    odwalcie się o naszych dzieci ,jakim prawem zabieracie dzieciom tak wczesne beztroskie dzieciństwo.Dysponujcie własnymi dziećmi od naszych wara.A co w tych szkołach teraz uczą? Mój syn idąc do pięciolatków znał wszystkie cyfry i cały alfabet po jakimś czasie wszystko zapomniał bo w zerówce jest zakaz nauki czytania- a w pierwszej klasie dzieci mają czytać płynnie więc gdzie dziecko ma uczyć się czytać? w domu,a kto pensję bierze? nauczyciel.Obecnie syn jest w 2 klasie ,lekcji ma codziennie tyle ,że nie ma czasu na odpoczynek-chyba chcą te dzieci od razu na studia wypchać,książek ,ćwiczeń mnóstwo a zadania czasem takie denne że sama się zastanawiam,plecak waży15 nawet 18 kg.czy ktoś a osłów pomyślał o kręgosłupach naszych dzieci,które tak czy siak będą musiały pracować.Drugie moje dziecko ma prawie cztery lata i doskonale bawi się i rozwija w domu do szkoły w tym wieku na pewno nie puszczę,ma szczęśliwe dzieciństwo.Wracając do wyprawek szkolnych to bez sensu by tyle makulatury nosić w tą i z powrotem jestem z czasów kiedy podręczniki były po rodzeństwie mało a konkretnie.I z mojego pokolenia wyrosło wielu wspaniałych ludzi .A teraz jest ckliwe gadanie o pomocy biednym rodzinom a to właśnie one za wyprawki płacą i odkładają często na ten cel kilka miesięcy.Taki rząd to do dupy.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama