statystyki

Koniec z drugim etatem dla pracowników nauki

autor: Ryszard Piasecki16.07.2014, 16:00
studia, książka, studenci, studiowanie

studia, książka, studenci, studiowanieźródło: ShutterStock

Od roku akademickiego 2014/2015 pracownicy uczelni zamierzający podjąć dodatkową pracę etatową (bądź ją kontynuować) w innej szkole wyższej muszą uzyskiwać zgodę rektorów placówek macierzystych. Rektorzy zaś mają obowiązek poinformowania Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego o udzielonych zezwoleniach. Dotychczas wykładowcy akademiccy mogli podejmować pracę w jednej dodatkowej szkole wyższej, o ile tylko poinformowali o tym swoich rektorów, ale bez konieczności uzyskiwania ich aprobaty. Nietrudno było przewidzieć, że rektorzy zaczną masowo odrzucać podania o wyrażenie tego typu zgody, powołując się na art. 129 ust. 2 ustawy z 27 lipca 2005 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym (Dz.U. z 2012 r. poz. 572 ze zm.).

reklama


reklama


W oczywisty sposób przepis ten daje rektorom prawo do podejmowania bardzo arbitralnych decyzji: komu dać zgodę i jaka uczelnia jest konkurencyjna. Teoretycznie rektorzy powinni szczegółowo uzasadniać, w jaki sposób świadczenie usług dydaktycznych lub naukowych u innego pracodawcy będzie zmniejszało zdolność do prawidłowego funkcjonowania uczelni macierzystej. W rzeczywistości nie robią tego w ogóle albo wyjaśniają w sposób ogólnikowy, powołując się na argument o ochronie przed konkurencją. Zdarzają się sytuacje, w których rektorzy wyrażają zgodę na dodatkowe zatrudnienie pod warunkiem, że siedziba szkoły konkurencyjnej znajduje się w mieście oddalonym o ponad 100 km, czyli profesorowie z Łodzi mogą wykładać w Szczecinie, a ci ze Szczecina mogą to robić w Łodzi. To kuriozalne działanie ma nie tylko poprawić wyniki finansowe PKP, lecz także jakość polskiej nauki i kształcenia.

Dziwnym zbiegiem okoliczności wyjaśnienia rektorów uczelni państwowych są prawie identyczne w całym kraju. Patrząc na aktualną sytuację w szkolnictwie wyższym, można nabrać wątpliwości, czy konflikt interesów w omawianej sytuacji jeszcze istnieje. Jak wynika z najnowszych statystyk, państwowe uczelnie wyższe przyjmują głównie studentów dziennych, a szkoły niepaństwowe uczą przede wszystkim w trybie zaocznym (udział studentów dziennych nie przekracza 10–15 proc. ogółu studiujących w tych placówkach). Tylko najlepsze uczelnie prywatne mają wyraźnie wyższy odsetek studentów dziennych. Rynek w dużym stopniu uregulował strukturę kształcenia na uczelniach. Szkoły niepubliczne uzupełniają ofertę edukacyjną, dając pracującym studentom możliwość podniesienia kwalifikacji i zdobycia wyższego wykształcenia.


Pozostało jeszcze 69% treści
Aby zobaczyć cały artykuł, zaloguj się lub wykup dostęp
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Polecane

reklama

  • Wykładowca totalnie rozczarowany.(2014-07-16 21:35) Odpowiedz 00

    Każdego pracownika przełożony ma mieć W GARŚCI. W końcu wszyscy wiedzą, że polska uczelnia to STRUKTURA FEUDALNA. Konsekwencje tego stanu są fatalne dla szkolnictwa, ale nikomu nie zależy na pozytywnych zmianach.

  • MM(2014-07-18 13:31) Odpowiedz 00

    Zakaz pracy na rzecz konkurencji jest bardzo logicznym warunkiem!
    Wiele prywatnych 'wyższych szkół wszystkiego' wypromowali pracownicy państwowych uczelni, którzy mogli ten czas poświęcić np. na pracę naukową lub doskonalenie pracy dydaktycznej. A teraz będą się dziwić, że jest niski poziom nauki polskiej i że nie wobec niżu demograficznego nie będzie pracy (na jednym choćby etacie) dla wszystkich pracowników naukowo-dydaktycznych.
    Pracodawca ma prawo domagać się od pracobiorcy lojalności. Ot co!

  • taka je-DNA(2014-07-18 23:45) Odpowiedz 00

    Najpierw niech zaczną rzeczywiście zatrudnać młodych naukowców na etatach, nie na śmieciówkach, i niech zaczną płacić jakieś normalne pieniądze. Wszystko wskazuje na to, że żeby poprawić swoją sytuację ekonmiczną, młoda kadra zamiast łapać fuszkina uczelniach prywatnych będzie odchodzić z nauki na rzecz choćby stania na kasie w biedronce. Serio.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama