statystyki

Darmowy podręcznik robi się coraz droższy

autor: Sylwia Czubkowska03.04.2014, 07:20; Aktualizacja: 03.04.2014, 08:20
840 mln zł tyle wart był rynek podręczników w 2012 r.

840 mln zł tyle wart był rynek podręczników w 2012 r.źródło: ShutterStock

O ponad 300 mln zł wzrósł koszt wprowadzenia podręcznikowej rewolucji. Tak wynika z wyliczeń MEN w nowej wersji ustawy wprowadzającej bezpłatne podręczniki dla klas I–III i dotacje do książek dla starszych uczniów. To może być dopiero początek rosnących wydatków na rządowe podręczniki.

reklama


reklama


MEN przedstawiło nową, poprawioną wersję ustawy wprowadzającą rewolucję podręcznikową. Po konsultacjach resortowych i społecznych resort edukacji zweryfikował z lekka swoje założenia. Najważniejsza zmiana to wyliczenia dotyczące wydatków budżetu państwa na sfinansowanie książek. W pierwotnej wersji ustawy było to 3,36 mld zł rozłożone na 10 lat, w nowej ta suma magicznie wzrosła o ponad 300 mln, do 3,695 mld zł. – Najprawdopodobniej ten wzrost kosztów wynika z faktu, że po uwagach Ministerstwa Pracy i organizacji pozarządowych zdecydowano się, że bezpłatne książki nie będą w jednej wersji dla wszystkich, tylko zostaną także przygotowane dla uczniów niepełnosprawnych – tłumaczy posłanka Krystyna Łybacka (SLD), była minister edukacji.

– Grup niepełnosprawności jest wiele, więc i książki trzeba wydać różne. Nie tylko w języku Braille’a dla niewidzących, ale także dla uczniów niesłyszących, dla tych z niepełnosprawnością motoryczną – dodaje.

Rzeczywiście właśnie obietnica wydania książek w wersjach dla uczniów niepełnosprawnych to jedyna poważna zmiana uwzględniona w nowej wersji ustawy. Choć skrytykowały ją Rządowe Centrum Legislacji, UOKiK, Ministerstwo Finansów oraz Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji, to MEN uznało, że ich uwag jednak nie uwzględni, bo jak tłumaczy, są sprzeczne z ideą podręcznikowej rewolucji. Ale przynajmniej jeden z tych argumentów, jak uważa Łybacka, będzie musiał zostać uwzględniony. Chodzi o uwagi resortu administracji, który staje w obronie mniejszości narodowych.

– Podręczniki dla dzieci litewskich czy białoruskich od lat są zapewniane (przez państwo – red.), bo wydawcom nie opłacało się ich wydawać. Ale mniejszość niemiecka jest na tyle duża, że do tej pory była komercyjnym klientem. Teraz w imię równości szans oraz umów międzynarodowych, które mamy podpisane, trzeba o te dzieci zadbać – dodaje była minister edukacji.

Gdyby uwzględnić te uwagi, to koszt reformy zapewne znowu się zwiększy. Podobnie gdyby uwzględniono wniosek Związku Nauczycielstwa Polskiego, który uważa, że dotacje do podręczników powinny trafić także do uczniów szkół ponadgimnazjalnych. – Otwiera się worek bez dna – konkluduje Łybacka.

Jeszcze kilka tygodni temu MEN próbowało udowadniać, że reforma podręcznikowa tak naprawdę pozwoli zaoszczędzić. I to nie tylko rodzicom, lecz także budżetowi państwa. Po pierwsze zmniejszy się kwota przyznawana najbiedniejszym rodzicom w ramach „Wyprawki szkolnej”. Po drugie dzięki darmowemu podręcznikowi wzrosną wpływy z VAT do budżetu państwa. MEN zakładało bowiem, że rodzice zaoszczędzone pieniądze powinni wydawać na produkty obłożone wyższą stawką VAT i w ten sposób do budżetu państwa w ciągu dekady wpłynęłoby dodatkowe 450 mln zł. Po tym jednak jak resort finansów wyśmiał te wyliczenia – argumentując, że jeżeli już, to pieniądze i tak zostaną wydane na dobra podstawowe, jak żywność, czyli obłożone niższym VAT – wyliczenia o zyskach z reformy zniknęły z projektu ustawy.

– W wydatkach na reformę podręcznikową jest jeszcze jeden bardzo ważny problem – zauważa Hubert Guzera, ekspert w Forum Obywatelskiego Rozwoju. – Zakładana dziś dotacja w wysokości 50 zł na ćwiczenia do kilku przedmiotów dla jednego ucznia jest po prostu nierealna. Albo za te pieniądze szkoły będą zmuszone bardzo obniżyć jakość używanych ćwiczeń, albo będą musiały poszukać dodatkowych środków – tłumaczy Guzera i dodaje, że zapewne zapłacą za to po prostu rodzice.

Guzera zauważa też, że w pierwotnej wersji ustawy wydatki na reformę podręcznikową miały być w części sfinansowane z rezerwy ogólnej. Po krytyce Ministerstwa Finansów, które podkreślało, że to pieniądze zarezerwowane na losowe wydatki, MEN uznało, że całość reformy zostanie sfinansowana z rezerwy edukacyjnej. Tyle że ta rezerwa jest za mała, by udźwignąć koszty podręczników i od 2017 r., jak wylicza sam resort edukacji, będzie w niej brakować rocznie od 9 do nawet 98 mln zł. – Tych pieniędzy, potencjalnie jeszcze większych, jeżeli uwzględni się realne wydatki na materiały ćwiczeniowe, trzeba będzie gdzieś w budżecie państwa poszukać. Na razie nie wiadomo gdzie – mówi Guzera.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • de(2014-04-03 10:13) Odpowiedz 00

    Przeciez duzo taniej i bez zbednego zamieszania mozna by wprowadzic odliczenie od podatku w wysokosci powiedzmy 600-800 plnow rocznie dla osoby posiadajacej dziecko w wieku szkolnym.
    Zawsze musi byc przeje...ane i mozliwie jak najbardziej skomplikowanie.
    Masakra

  • ja i inni(2014-04-03 10:23) Odpowiedz 00

    "Grup niepełnosprawności jest wiele, więc i książki trzeba wydać różne"

    niech dopłaci PFRON zamiast marnotrawić pieniądze na fikcyjne miejsca pracy u pseudopracodawców na wolnym rynku...

  • ja i inni(2014-04-03 10:27) Odpowiedz 00

    do de: a ile wg Pani/Pana wynosi podatek przeciętnego (nie mylić zarobków ze średniej krajowej) młodego rodzica, który zarabia niewiele powyżej minimalnej...i czasem nie wystarcza (podatku) na odliczenie ulgi prorodzinnej... to z czego ma odliczać te podręczniki???

  • de(2014-04-03 10:33) Odpowiedz 00

    Do 3
    W takim razie mozna to zrobic na zasadzie nie zwrotu podatku tylko "doplaty" lub czegos podobnego. Jeli ktos nie ma podatku od ktorego mozna to odliczyc to mozna to doliczyc do zwrotu.

  • ...(2014-04-03 14:17) Odpowiedz 00

    Przecież przeciw tej reformie może być tylko lobby wydawców i księgarzy. Jeden podręcznik zamiast tysiąca dennych i prześcigania się w podkupywaniu nauczycieli. Przecież to zwyczajnie taniej. A że tym razem zamiast rodziców za podręczniki zapłaci państwo to oczywiste, że wydatki z budżetu wzrosną.

  • de(2014-04-03 14:32) Odpowiedz 00

    Kiedy zajmuje sie tym panstwo to nigdy nie jest taniej.

  • lepiej tłuc kamienie niż wydawać podręczniki !(2014-04-03 21:28) Odpowiedz 00

    A nie mówiłem, czego się nie dotkną zamienia się w" złoto"! Złotousty premier i złotouści ministrowie . Tylko naród klnie w żywy kamień !

  • Pit_ze_slaska(2014-04-03 22:09) Odpowiedz 00

    Ciekawe czy państwowy podręcznik tez będzie co roku kosmetycznie modernizowany tak aby poprzedni był bezużyteczny? To nie były przypadkowe działania. Pogoń za momoną nie miała żadnych hamulców a teraz płacz. Napiszcie uczciwie o wizytach przedstawicieli wydawnictw w szkołach itd. Artykuł sponsorowany podobnie jak wycieczki górników do Warszawy.

  • filologini(2014-04-03 22:32) Odpowiedz 00

    I tak będzie dużo droższy, bo musi na tym dobrze zarobić armia urzędników ministerialnych i liczne przybudówki MEN. Lobbing przeniesie się do MEN i o kształcie podręcznika zadecyduje nie nauczyciel, a urzędnik... Zamieni stryjek siekierkę na kijek.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama