Uczelnie nie radzą sobie ze sprawami dyscyplinarnymi. Bez przyczyny je umarzają albo czekają, aż się przedawnią. Zdaniem resortu nauki komisje dyscyplinarne na uczelniach, które je rozpatrują, nie znają dostatecznie przepisów. Pomóc ma im konwent rzeczników, który zostanie utworzony przy ministrze nauki. Będzie je wspierał w rozpatrywaniu spraw, które wymagają np. analizy prawnej.

Bezradne placówki

– Dotychczasowe doświadczenia związane z postępowaniami dyscyplinarnymi wskazują na potrzebę utworzenia instytucji opiniodawczej, której ranga pozwalałaby w sprawach szczególnie trudnych wspomóc środowisko uczelniane – tłumaczy Łukasz Szelecki, rzecznik prasowy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW).

Problemy z ich prowadzeniem sygnalizował Zespół do spraw Dobrych Praktyk Akademickich (ZdsDPA).

– W wielu uczelniach rzecznicy dyscyplinarni oraz komisje dyscyplinarne nie mogą korzystać ze wsparcia zawodowych prawników. To często prowadzi do błędów i uchybień proceduralnych, a także do pewnej bezradności składów orzekających, zwłaszcza gdy strona postępowania korzysta z adwokata – zauważa prof. Grażyna Skąpska, przewodnicząca ZdsDPA.

Profesorowie pod nadzorem szkół

Profesorowie pod nadzorem szkół

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Uchybienia w procedurach najczęściej dotyczą nieuzasadnionego niewszczynania bądź umarzania postępowań.

– Jest to zjawisko niepokojące, tym bardziej że zdarza się nagminnie w odniesieniu do poważnych naruszeń prawa i etyki akademickiej. Niektóre błędy komisji dyscyplinarnych, o charakterze proceduralnym bądź wynikające z nieznajomości prawa, mają istotne znaczenie etyczne – wskazuje prof. Grażyna Skąpska.

ZdsDPA wskazał na takie błędy jak: niepowiadamianie stron o przysługujących im prawach czy o kolejnych krokach procedury i podjętych decyzjach, zaniechanie przesłuchań ważnych świadków, nieuwzględnianie istotnych wniosków dowodowych itd. Podkreślił też, że szczególnie poważnym błędem jest umarzanie spraw z powodu przedawnienia zawinionego przez samą komisję (z powodu przeciągania postępowań oraz stwierdzanie przedawnienia, które faktycznie nie ma miejsca (na przykład w sprawach o plagiat).

– Osoby, które podejmują rozstrzygnięcia w tych kwestiach, są też narażone na presję ze strony otoczenia i nieformalne naciski – mówi prof. Grażyna Skąpska.

Część z tych problemów ma rozwiązać powołanie nowego organu – konwentu rzeczników. Wprowadzi go nowelizacja ustawy – Prawo o szkolnictwie wyższym, która właśnie zajmuje się Sejm. Ma wejść w życie trzy miesiące od ogłoszenia w Dzienniku Ustaw.

Opinie wiążące

– Uprawnienia konwentu będą jednak znacznie szersze niż ZdsDPA, a opinie dla uczelni wiążące – tłumaczy prof. Grażyna Skąpska.

Nowa jednostka ma wypracować obiektywne stanowisko w postępowaniach budzących emocje w danych uczelniach, które utrudniają wydanie rozstrzygnięcia. Wesprze szkoły też w sytuacjach, w których ze względu na zawiły charakter sprawy wymagane jest uzyskanie poza uczelnią opinii biegłych specjalistów z danej dziedziny. W szczególności chodzi tu o postępowania dotyczące zarzutów nieprzestrzegania lub naruszenia prawa autorskiego i prawa własności przemysłowej.

– Ze względu na ich skomplikowany charakter prawny oraz wymiar materialny ich rozstrzyganie – zwłaszcza dla uczelni, w których nie działają wydziały prawa – było trudne i łączyło się z koniecznością pozyskiwania zewnętrznych opinii ekspertów – wyjaśnia Łukasz Szelecki.

Dodaje, że dzięki utworzeniu konwentu rzeczników takie sprawy będą rozstrzygane w formie opinii, stanowisk przekazywanych rzecznikom dyscyplinarnym uczelni.

– To powinno usprawnić i ujednolicić prowadzone w szkołach wyższych postępowania – uważa Łukasz Szelecki.

W skład zespołu wejdą prawnicy oraz eksperci reprezentujący wszystkie obszary wiedzy. Jego umocowanie w ustawie ma na celu poprawę jakości postępowań dyscyplinarnych prowadzonych przez uczelniane komisje dyscyplinarne.

– Będzie w nim zasiadało 16 osób, ośmiu prawników i osiem osób z poszczególnych dziedzin wiedzy – dodaje prof. Grażyna Skąpska.

Obawy szkół

Uczelnie nie są jednak przekonane do tego rozwiązania.

– Taki organ jest niepotrzebny. Już obecnie jest tyle komisji, że sprawy mogą być rozpatrywane wystarczająco rzetelnie. To kolejny sygnał o utracie zaufania do uniwersytetów – mówi prof. Jerzy Nikitorowicz, były rektor Uniwersytetu w Białymstoku.

Szkoły wyższe obawiają się, że konwent będzie mógł ingerować w sprawy dotyczące uczelni.

– Uczelniom przysługuje autonomia. Żaden organ nie może narzucić im decyzji w danej sprawie – mówi prof. Stanisław Kondracki, rzecznik dyscyplinarny Uniwersytet Humanistyczno-Przyrodniczy w Siedlcach.

Część środowiska akademickiego popiera jednak zaproponowane rozwiązanie.

– Może dzięki temu część spraw dotyczących akademików nie będzie zamiatana po dywan i ujrzą one światło dzienne – mówi Marta Dendys, przewodnicząca Krajowej Reprezentacji Doktorantów.

Tłumaczy, że w środowisku młodych naukowców często mówi się np. o kradzieży wyników badań naukowych przez promotorów czy dopisywaniu się do artykułów. Młode osoby boją się ujawniać takie sprawy, ponieważ uważają, że są na przegranej pozycji, skoro skargi te mogą być rozpatrywane np. przez kolegów profesora, który został oskarżony przez doktoranta.

– Może dzięki nowemu organowi te zgłoszenia będą opiniowane obiektywnie. Wszelkie działania resortu nauki, których celem jest walka z tymi patologiami, oceniam pozytywnie – podkreśla Marta Dendys.

Etap legislacyjny

Po pierwszym czytaniu w Sejmie