statystyki

Chybiona lista kierunków zamawianych. Rząd płaci za naukę bezrobocia

autor: Urszula Mirowska-Łoskot17.06.2013, 06:45; Aktualizacja: 17.06.2013, 09:57
Sytuacja absolwentów na rynku pracy

Sytuacja absolwentów na rynku pracyźródło: DGP

Program kierunków zamawianych miał zapobiec produkowaniu bezrobotnych przez uczelnie. Ale absolwenci części tych studiów mają większe problemy ze znalezieniem pracy niż ci z fakultetów uważanych za nieatrakcyjne dla firm.

reklama


reklama


Część z 1,2 mld zł przeznaczonych na dotowanie deficytowych studiów została zmarnowana. Lista fakultetów, które resort nauki uznał za potrzebne na rynku pracy, okazała się bowiem błędna. Niektóre z nich dają słabsze gwarancje zatrudnienia niż zwykłe masowe kierunki.

Chodzi szczególnie o ochronę środowiska, inżynierię środowiska czy chemię. Odsetek bezrobotnych absolwentów po tych studiach z ostatnich 10 lat wynosi odpowiednio 8,9 proc., 9,3 proc. i 10,3 proc. Mają oni większe problemy ze znalezieniem pracy niż np. osoby kończące prawo (6,5 proc. bezrobotnych), ekonomię (6,8 proc.) czy nawet zarządzanie i marketing (7,7 proc.). Tak wynika z raportu Bilans Kapitału Ludzkiego zrealizowanego przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości oraz Uniwersytet Jagielloński.

– Kandydaci, którzy wybierali studia, kierując się listą ustaloną przez resort, mogą czuć się oszukani. Byli zapewniani, że właśnie po tych fakultetach pracodawcy poszukują pracowników – mówi Grzegorz Byszewski, ekspert Pracodawców RP.

Program uruchomiono w 2008 r. Określono wtedy listę specjalności, na które będzie zapotrzebowanie za pięć – piętnaście lat. Na dofinansowanie kierunków zamawianych przeznaczono łącznie 1,2 mld zł. Trafiły one m.in. na stypendia dla osób, które je rozpoczynały. Studia takie otwierały także uczelnie, które nie dostały pieniędzy na ich dotowanie. Promowały je jako kierunki, po których absolwenci nie będą mieli problemu ze znalezieniem pracy. – Można było lepiej wykorzystać te pieniądze – twierdzi prof. Mieczysław Kabaj, ekspert Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych. Jego zdaniem resort nauki powinien przeprowadzić gruntowniejszą analizę przy typowaniu studiów, których potrzebuje rynek.

Dziś Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego zapewnia: – Pracujemy nad stworzeniem nowej listy tych fakultetów – mówi jego rzecznik Kamil Melcer.

Z informacji, do których dotarł DGP, wynika, że – wbrew zapowiedziom – również w tym roku znajdą się pieniądze na dotowanie kierunków zamawianych.

– Rozważamy uruchomienie środków z budżetu państwa na nabór w roku akademickim 2013/2014 – informuje Melcer. Trwają też rozmowy, czy dotacja zostanie przyznana także z funduszy unijnych. – Jednak na razie nie znamy szczegółów. Pojawią się w ciągu tego tygodnia – mówi Paweł Kurzyński z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju.

Ministerstwo Rozwoju Regionalnego podkreśla, że kierunki zamawiane będą finansowane w nowej perspektywie UE na lata 2014–2020.

Chybiona lista

Resort nauki chce pozyskać dodatkowe pieniądze na dofinansowanie kierunków zamawianych (technicznych, matematycznych, przyrodniczych) jeszcze w tym roku. Okazuje się jednak, że część z tych, które znajdują się na liście dotowanych do tej pory, nie zapewniły ich absolwentom pracy. Zdaniem ekspertów resort nauki powinien co roku aktualizować ich wykaz, a nie opierać się na danych uzyskanych pięć lat temu.

Nie te kierunki

W 2008 roku Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego (MNiSW) uruchomiło program kierunków zamawianych, czyli tych, które uznało za deficytowe na rynku pracy. Na zachęcenie do podjęcia tych studiów przeznaczyło 1,2 mld zł. Resort opracował listę kierunków, których mieli potrzebować pracodawcy. Badanie w 2008 r. przeprowadziła firma IBC Group. Wnioski wyciągnięto na podstawie danych uzyskanych m.in. z wojewódzkich urzędów pracy czy ankiet skierowanych do pracodawców. Na ich podstawie powstał wykaz specjalności wskazujący, jakich absolwentów było za mało już wtedy i miało brakować za pięć oraz piętnaście kolejnych lat.

– Wyłoniona lista kierunków zamawianych była wynikiem szczególnej analizy – zapewnia Kamil Melcer, rzecznik MNiSW.

Jednak z raportu Bilansu Kapitału Ludzkiego (BKL) zrealizowanego przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości oraz Uniwersytet Jagielloński wynika, że diagnoza resortu nauki była błędna. Okazało się, że absolwenci niektórych kierunków znajdujacych się w wykazie zamawianych mają większe problemy ze znalezieniem pracy niż po tych masowych. Badanie uwzględniło 8 kierunków zamawianych (na 14 z listy MNiSW). Trzy z nich okazały się nietrafione. Pełna analiza, zawierająca wszystkie te fakultety, będzie znana jesienią.

Z raportu wynika, że osoby, które ukończyły dotowane studia, charakteryzuje ogólnie lepsza sytuacja na rynku pracy (wśród ich absolwentów jest mniejszy odsetek bezrobotnych). Przykładowo, większość kończących matematykę, budownictwo czy fizykę nie ma problemów ze znalezieniem zatrudnienia.

Jednak nie dotyczy to wszystkich kierunków zamawianych. Wśród absolwentów ochrony środowiska, inżynierii środowiska oraz chemii odsetek bezrobotnych jest podobny, a czasem nawet wyższy niż wśród osób, które ukończyły kierunki masowe. Mają trudności ze znalezieniem zatrudnienia częściej niż po prawie, ekonomii czy zarządzaniu i marketingu. W tym roku problemy na rynku pracy mogą mieć także absolwenci budownictwa.

– Załamał się rynek i kilka dużych firm budowlanych upadło, więc te osoby również może czekać bezrobocie – uważa Grzegorz Byszewski, Pracodawcy RP.

Eksperci zastanawiają się, czy dalsze, dodatkowe dofinansowywanie tych kierunków ma sens.

– Postawić można pytanie, czy inwestowanie w każdy z kierunków zamawianych jest w rzeczywistości zasadne oraz jaki wpływ te inwestycje będą miały na sytuację rynkową ich absolwentów, którzy w chwili obecnej i tak mają problem ze znalezieniem pracy – mówi dr Magdalena Jelonek z Wydziału Ekonomii i Stosunków Międzynarodowych Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, współautorka raportu BKL.

Zła metodologia

Jej zdaniem resort nauki popełnia zasadniczy błąd.

– Ministerstwo zakłada, że rynek pracy potrzebuje przede wszystkim osób po kierunkach technicznych i inżynieryjnych, a nie jest to prawdą – twierdzi Magdalena Jelonek.

Eksperci uważają natomiast, że błędna była metodologia, na podstawie której wyciągnięto wnioski.

– Na przykład urzędy pracy mają niepełne dane o zatrudnieniu, posiadają wiadomości tylko o aktualnej sytuacji – argumentuje prof. Mieczysław Kabaj, ekspert ds. rynku pracy z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych.

Dodaje, że w Polsce obecnie brakuje instytucji, która zajmowałaby się rzetelnym sprawdzeniem, jakich zawodów będzie potrzebowała gospodarka za kilka lat.

– Część wiadomości jest w m.in. w Głównym Urzędzie Statycznym, część ma resort pracy. Uczelnie też powinny zbierać informacje o absolwentach – uważa prof. Mieczysław Kabaj.

Jego zdaniem dopiero zintegrowanie tych wszystkich danych pozwoli ustalić, na jakich kierunkach powinno się kształcić i na jakie przekazywać dodatkowe pieniądze.

– Trzeba konsultować się w kwestii ich ustalania przede wszystkim z biznesem i pracodawcami. Ale rzeczywiście trudno jest przewidzieć, jakich pracowników będzie potrzebował rynek za kilka lat – przyznaje Grzegorz Byszewski.

Eksperci twierdzą też, że resort nauki popełnił błąd, nie zmieniając praktycznie od 2008 r. listy kierunków zamawianych.

– Sytuacja na rynku pracy jest bardzo dynamiczna, dlatego ministerstwo powinno uwzględniać zmiany w gospodarce przed każdym ogłoszonym konkursem na realizację dotowanych studiów – wskazuje prof. Mieczysław Kabaj.

Inaczej część pieniędzy znowu zostanie zmarnowana. Stratni będą zwłaszcza studenci źle wytypowanych kierunków.

Znajdą się pieniądze

Jak dowiedział się DGP, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju (NCBiR) oraz Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego starają się o pozyskanie środków na kolejny konkurs na kierunki zamawiane jeszcze w tym roku.

– W połowie tygodnia powinniśmy poznać więcej szczegółów – informuje Paweł Kurzyński z NCBiR.

Pieniądze miałyby trafić do uczelni na zwiększenie naboru jeszcze na rok akademicki 2013/2014.

Ministerstwo Rozwoju Regionalnego (MRR) na razie nie potwierdza tej wiadomości.

– Obecnie taka decyzja nie została podjęta – mówi Stanisław Krakowski z biura prasowego MRR.

Dodaje, że trudno byłoby zrealizować te projekty, ponieważ trzeba je rozliczyć do końca grudnia 2015 r. A studia, które rozpoczną się 1 października 2013 r., zakończą się najwcześniej w 2016 roku.

– Dofinansowanie mogłyby otrzymać uczelnie na pierwsze dwa lata kształcenia – tłumaczy Paweł Kurzyński.

Resort nauki rozważa też dotowanie ich tylko z budżetu państwa.

Jeśli środki zostaną przyznane, to uczlenie będą miały problem z uruchomieniem tych kierunków.

– Przecież już trwa rekrutacja, a chodzi o to, aby osoby, które je podejmują, wiedziały, że dany kierunek jest zamawiany, bo wtedy otrzymają np. stypendia – wyjaśnia dr Agata Rychter, koordynator kierunków zamawianych w Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej w Elblągu.

Mówi, że mimo to szkoła będzie wnioskowała o pieniądze.

W resorcie nauki trwają prace nad stworzeniem nowej listy kierunków, które otrzymają dotację w nowej perspektywie UE.

– Warto wówczas wziąć pod uwagę wnioski z raportu BKL, aby jak najkorzystniej wykorzystać te pieniądze – mówi prof. Jarosław Górniak, kierownik Centrum Ewaluacji i Analiz Polityk Publicznych Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

reklama


Źródło:Dziennik Gazeta Prawna

Polecane

reklama

  • bobek(2013-06-17 09:26) Odpowiedz 00

    Ale kto dał gwarancje na 100% zatrudnienie absolwentów ? Pracę pewnie dostali najlepsi.

  • Informatyk(2013-06-17 21:22) Odpowiedz 00

    Ja patrzę na kierunki zamawiane z pozycji pracownika uczelnii technicznej. I widzę jeszcze jedno zjawisko, nie poruszone w artykule i w dyskusji. Otóż z moich obserwacji wynika, że poziom kształcenia na kierunkach zamawianych jest niższy niż na podobnych, ale normalnych, kierunkach na tej samej uczelnii. Nie chce mi się zbytnio rozwodzić nad przyczynami tego zjawiska - ale było ono przewidziane przez myślące nieco osoby na samym początku tych studiów. Z grubsza mówiąc sprowadza się to do tego: pracownicy są wkurzeni na potężną biurokracje, Dziekani pilnują aby nie bylo zbyt dużego sita egzaminacyjnego, koledzy z innych lat, którzy nie otrzymują tak wysokich stypendiów są wkurzeni i nie pomagaja tym "wyróżnionym", no i w końcu studenci nie mają zbyt dużo czasu na naukę, bo muszą jeżdzić na jakieś idiotyczne obozy pseudo-naukowe, targi i pseudo - naukowe konferencje

  • prv(2013-06-20 16:43) Odpowiedz 00

    a póżniej NCBiR zleci kontrolę tych projektów prywatnej spółce ze Szczecina

  • djk(2013-06-19 10:56) Odpowiedz 00

    Nie chcę bronić obecnego rządu, bo działania tandemu Kudrycka-Orłowska uważam za niszczycielskie i nie pamiętam podobnie złej obsady resortu nauki i szkolnictwa wyższego. Ale nie oszukujmy się - postępowanie rządu nie różniłoby się wiele, gdyby przy władzy była inna opcja polityczna. Śmieciowe studia wyższe i niedofinansowane badania mamy przede wszystkim dlatego, że jest na nie pełne przyzwolenie społeczne. Jako społeczeństwo dostajemy dokładnie to, na co zasługujemy.

  • prof.józef beton(2013-06-18 22:33) Odpowiedz 00

    Pisałem tu wielokrotnie to i napisze raz jeszcze żeby ci faszyści i xenofobowie zrozumieli. Uczelnie w nie są po to by przygotować studentów do pracy -uczelnie są po to dać dożywotnią prace samodzielnym pracownikom uczelni z tytułem dr habilitowanego nauki w Polsce.

  • Młoda, kiedyś wierząca w polską naukę(2013-06-18 20:05) Odpowiedz 00

    Aha, Biotechnologię też zaliczyłabym do nietrafionych kierunków, bo 90% wyjeżdża za granicę, a ci, którzy zostają, idą na doktoratu z braku laku.

  • Młoda, kiedyś wierząca w polską naukę(2013-06-18 19:59) Odpowiedz 00

    A co mają zrobić ci oszukani absolwenci, którzy nie posiadają żadnych innych kwalifikacji, a za rozpoczęcie następnego kierunku studiów musieliby zapłacić (wedle wchodzących rozporządzeń)? W tym momencie jestem w gorszej sytuacji niż ktoś, kto poszedł do pracy po szkole średniej. Skończyłam trudne techniczne studia, miejsc pracy nie ma, doświadczenia też nie (mimo że w każde wakacje odbywałam praktyki). I co? Wychodzi na to samo, co jakbym obijała się przez pięć lat życia, których już nikt mi nie zwróci. Zawsze się zastanawiałam, kim był Ferdek Kiepski mówiący, że "W tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem". Nie sądziłam, że podzielę jego los. Tym niemniej, chciałabym, żeby ci, którzy przepraszają i biją się w pierś, powiedzieli co mam teraz robić. Jak odzyskać stracony czas?

  • studento(2013-06-18 18:11) Odpowiedz 00

    Statystyki w przypadku inżynierii środowiska wyglądają tak źle, bo na większości śmiesznych "politechnik" specjalności na tym kierunku są pokroju "monitoring w ochronie powietrza" albo "Systemowe zarządzanie środowiskiem". Czy ktoś się dziwi, że po czymś takim nie ma pracy!?
    Jeśli ktoś skończy IŚ na porządnej uczelni i na porządnej specjalności (wentylacja, klimatyzacja, ogrzewnictwo, wod-kan, gazownictwo), to nie powinien mieć większego problemu ze znalezieniem pracy. Nawet jeśli w Polsce branża nasyci się absolwentami, albo będzie ogólny kryzys budowlanki, to nie powinno być z pracą problemu za granicą. Z pewnością większość ludzi nawet nie wie, że ten kierunek dotyczy właśnie instalacji budowlanych, a więc czegoś co jest potrzebne i niezbędne.

  • omnomnom(2013-06-18 15:35) Odpowiedz 00

    @QWERT 6000$ to placa w pierwszym lepszym startupie. Oferty FB nie mogę dokładnie tu przedstawić (NDA :) ). Ale jak się podliczy bonusy, stocki i takie tam to jest > 10k na rękę + ubezpieczenie, żarcie i takie różne pierdoły. Poza tym nie chodzi o pieniądze, a o robienie czegoś ciekawego, tak ma się większe możliwości, pracujesz nad naprawdę trudnymi problemami. OI i OM to dziecinna zabawa (mam porównanie, bo byłem lau. w OMie).

    @djk ludzie mojej klasy spokojnie mają > 7k zł na rękę w Polsce, ale uciekamy tam gdzie po prostu lepiej się żyje i są ciekawsze problemy do rozwiązania, pieniądze to nie wszystko.
    Jednocześnie zgadzam się z Tobą, niestety ale to co rząd robi w żaden sposób nie przekonuje mnie żeby tu zostać. Lepiej poczekać aż wszystko ****** i odbudować na zgliszczach :)

  • djk(2013-06-18 12:21) Odpowiedz 00

    @QWERT

    Odpowiadam: tak. Według ostatnich doniesień prasowych przeciętny polski emigrant (a więc niekoniecznie od razu zdolny absolwent studiów informatycznych czy matematycznych) skłonny byłby wrócić na Ojczyzny łono, jeśli mógłby liczyć na pensję w wysokości 5000 zł na rękę. To teraz ja zadam pytanie retoryczne: jak to ma się do pensji netto - choćby i profesorskich - na polskich uczelniach?

    Jeśli w ogóle coś u nas jeszcze działa, to głównie z rozpędu (zostało wciąż jeszcze sporo ludzi średniego i starszego pokolenia z ukształtowanym inteligenckim etosem, za to z mniejszymi możliwościami wyjazdu, ze względu np. na obowiązki rodzinne; poza tym jest jeszcze na uczelniach trochę młodych, którzy naiwnie uwierzyli, że jest wprawdzie ciężko, lecz idzie ku lepszemu). Ale to się właśnie kończy - w Warszawie w wielu miejscach na wizytę u lekarza pierwszego kontaktu trzeba się zapisywać z kilkutygodniowym wyprzedzeniem (pewnie ostatnie namaszczenie można już szybciej otrzymać), i zaczyna to dotyczyć nawet osób, które doubezpieczyły się prywatnie. I dokładnie to samo czeka nas na uczelniach czy w szeroko rozumianym przemyśle high-tech, bo jeśli specjalistów już prawie nie ma, starsi przechodzą właśnie na emeryturę, a młodzi uciekają na Zachód drzwiami i oknami, to wszystko musi się zatkać, a odkręcanie tego stanu rzeczy będzie kosztować wielokrotnie więcej niż "zaoszczędziliśmy" po drodze, nie mówiąc o tym, że zajmie całe dziesięciolecia.

  • TOM(2013-06-18 02:59) Odpowiedz 00

    To ja PODATNIK za to płacę !!!
    Czy to takie trudne do zrozumienia?

  • QWERT(2013-06-18 02:01) Odpowiedz 00

    @omnomnom i poniekąd kropek:
    Powiedzcie proszę co takiego Wam ten Facebook oferuje? Ja znam paru gości z drugiego znaczącego polskiego ośrodka naukowego ;), którzy wymiatali w algorytmach(OI, OM itd), a teraz firmy takie jak FB czy google mogą zaproponować im to samo co zwykłym szaraczkom jak ja, tj. junior/new grad/intern java/c++/python klepacz. Najciekawszy przypadek dostał propozycję zostania QA w FB i przerwał przez to studia... Czy naprawdę 6000 $ na miesiąc wystarczy żeby wyciągnąć grupę najinteligentniejszych ludzi z Polski?

  • omnomnom(2013-06-18 01:33) Odpowiedz 00

    @Ami: ja szukałem tydzień, wysłałem CV do 2 miejsc i z obydwóch dostałem oferty ^^
    @Zgaga: proszę o nie mieszanie ludzi z MIMu z MiNI, to trochę inne ligi.
    @kropek: nie byłem na żadnej imprezie :< sesja jest!!

  • Ami(2013-06-17 23:42) Odpowiedz 00

    Bardzo ciekawe, skończylam inzynierie środowiska rok temu i jakos znalazlam prace po 2 miesiacach szukania. Moi znajomi ze studiow podobnie 1-3 miesiace. Nikt nie mial ogromnych problemów ze znalezieniem pracy wiec te statystyki sa bardzo ciekawe. Moze chodzi raczej o to ze te kierunki otworzona w kazdej nawet podrzednej szkolce ktora chce byc nazywana polotechnika. Jezeli ktos konczy "politechnike" w Radomiu, Koszalinie lub innej w ktorej poziom jest po prostu niski to nic dziwnego ze ma problemy na rynku pracy :\. Ps. Mam wielu znajomych ktorzy skonczyli budownictwo, i to wlasnie po tym kierunku jest znacznie gorzej w tej chwili z praca jak to powiedzial moj kolega po budo szukajacy teraz pracy " dla was Kanalarzy jest robota a ja szukam juz pol roku"

  • Zgaga(2013-06-17 22:00) Odpowiedz 00

    @kropek Trochę boli, jak się coś lubi robić i są wokół ludzie na tym samym kierunku, którzy widać, że się męczą. Na WCh jeszcze nie ma takiej dramy, bo ogólnie moim zdaniem w chemii bardzo łatwo jest się zakochać :p, ale jakbyś pochodził na zajęcia na WB to idzie się załamać. Szczerzę zazdroszczę atmosfery MIMu, wydaje mi się, że tam nie ma ludzi z przypadku, tak jak na innych wydziałach. Najgorzej jest nie wiedzieć, co chce się robić i się pchać na jakieś studia, albo sobie uwidzieć, że się będzie lekarzem/prawnikiem/architektem i jak Ci się noga podwinie, to dramat i szukasz czegoś podobnego, wypada na chemię/biotech/ jakiś inżynierski kierunek. Dalej tacy ludzie studiują tę chemię/ coś innego i są mega przeciętni w większości przypadków, zasilając w ten sposób grono bezrobotnych. Studia to jest ważna decyzja i najpierw należy się zastanowić czy trzeba na nie iść, a jeśli tak to na jakie, mieć jakiś pomysł na siebie, a nie przedłużać sobie dzieciństwo o kolejne 5 lat.

  • kropek(2013-06-17 19:45) Odpowiedz 00

    @omnomnom To ja dostaje najniższe zamawiane i wybiorę się pewnie do NVIDIA :) Wybitnych jest więcej, ale się obijają - patrz wczorajsza impreza na której może byłeś :P
    @Zgaga uważaj z tymi odpadami medycznymi, bo jesteśmy tu łatwo indentyfikowalni, nawet po samych wypowiedziach :P

  • as(2013-06-17 10:07) Odpowiedz 00

    Te pieniądze powinni przeznaczyć na ZAWODÓWKI

  • Zgaga(2013-06-17 18:15) Odpowiedz 00

    Studiuję na studiach międzyobszarowych, na które składają się właśnie chemia i biotechnologia, wybieram się w przyszłym roku zaocznie na inżynierię środowiska. Niektórzy być może powiedzą, że jestem wariatką i idę na pewne bezrobocie, ale mnie to po prostu bardzo interesuje, mam pomysł na siebie po tych studiach, wiem co chcę robić w przyszłości. Mogłabym zdać maturę na > 95 % z matmy iść na MiNI albo MIM i być mega przeciętnym koderem, przez to zarabiać trochę więcej niż przeciętnie robić coś czego nie lubię. Mega podziwiam ludzi z MIMu, ci z którymi mam styczność to prawdziwi pasjonaci, kochają matematykę i informatykę, najlepsi z najlepszych. Zazdroszczę im że są dobrzy w tym co da im prawie pewne dobre zarobki, ale nie mam zamiaru poświęcać życia na robienie czegoś co mnie zupełnie nie kręci, robię to co robię z całą świadomością. Niestety tak jak napisała kropek na WChUW większość ludzi chemia nie kręci po prostu, to są tzw. odpady medyczne :p Przeciętni ludzie dostają też to stypendium, bo w większości najlepsi tam to studenci MISMaPu ( nie dostają stypendium na kierunki zamawiane), inni wybitni w małej części mają indywidualny tok nauczania. Większość z nich rzeczywiście zostanie na uczelni, ale czy polskiej to już w to wątpię.

  • Roman(2013-06-17 13:54) Odpowiedz 00

    Najpierw należy zamówić kierunek Odtworzenie gospodarki i likwidacja bezrobocia w Polsce oraz likwidacja kolesiostwa.

  • omnomnom(2013-06-17 13:20) Odpowiedz 00

    @kropek: zgadzam się z Tobą, sam zaliczam się do grupy bardzo dobrych (wybitnych znam tylko paru, na rok moze jest 1-2), dostaję najwyższe zamawiane (u nas są trzy stopnie 10 osób - 1000zł, 15 osób - 750, 20 osób - 500 zł), dostawałem też rektora w zeszłym roku. I co? Najprawdopodobniej podpiszę umowę z Facebookiem, bo takich warunków zatrudnienia jak oni to w Polscę nie znajdę na pewno, a w Europie zachodniej wątpie aby się udało. Tak więc masz rację, UE zdotowało niezłego programistę, który wyjedzie do USA :)

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama