statystyki

Koniec tanich i byle jakich szkoleń?

08.08.2012, 08:30; Aktualizacja: 08.08.2012, 08:34
Moda na półdarmowe unijne szkolenia powoduje, że przedsiębiorstwa korzystają z nich bez umiaru i zastanowienia.

Moda na półdarmowe unijne szkolenia powoduje, że przedsiębiorstwa korzystają z nich bez umiaru i zastanowienia.źródło: ShutterStock

Polski rynek szkoleń zmienia swoje oblicze. Powód? Kryzys i wysychające finansowe źródełko, które do niedawna szerokim strumieniem płynęło z Unii Europejskiej. Dla przedsiębiorców oznacza to koniec tanich lub darmowych szkoleń. Ale też - paradoksalnie - poprawę ich jakości, zgodnie z zasadą: płacisz – wymagasz.

reklama


reklama


Specjalistyczne szkolenia z zakresu aktualizacji prawa, finansów, obsługi klienta czy technik sprzedażowych; warsztaty z motywowania pracowników, umiejętności IT i coaching - branża utrzymuje, że zapotrzebowanie na tego rodzaju szkolenia będzie nadal rosło. I to mimo kryzysu. W najbliższym czasie wzrośnie też popyt na webinary i warsztaty online, które pozwalają na redukcję ilości podróży służbowych i skrócenie czasu szkoleń.
Spowolnienie gospodarcze odciska swoje piętno na branży, ale problemów jest więcej. Wyczerpują się fundusze unijne z programowania 2007-2013, a następny dopływ środków z UE jest planowany na 2015 rok.

Jeśli nie Unia, to kto?

Fundacja Europejskie Centrum Przedsiębiorczości szacuje, że do momentu rozpoczęcia kolejnego programu finansowego z UE, może upaść co trzecia firma zajmująca się szkoleniami.
- Fundusze unijne mają wyłącznie destrukcyjny wpływ na branżę - przyznaje Michał Pacyna, prezes firmy Inprogress. Dlaczego?
- Upowszechniła się fałszywa koncepcja, że szkolenie to jest coś za darmo lub za pieniądze mniejsze od ceny posiłków konsumowanych podczas tego szkolenia – twierdzi Anna Podgórska, założycielka Centrum Doradztwa i Szkoleń Homo Creatore.
Przybyło też firm i trenerów, którzy w miejsce rzetelnej wiedzy proponują szkolenia na podstawie publikacji popularno-naukowych.
- Przez takie zachowanie firm szkoleniowych, wielu klientów traci zaufanie do szkoleń i ich jakości, a tym samym do całej branży – mówi Piotr Benedyk, coach i specjalista do spraw szkoleń.
Nasi rozmówcy twierdzą, że gdy skończą się dotacje unijne, rynek oczyści się z tych pseudoszkoleń. Firmy powrócą do projektów edukacyjnych „szytych na miarę”, dla swoich kluczowych pracowników, zamiast masowego wysyłania wszystkich na cokolwiek, byle tanio.

Nie powielaj błędów

Moda na półdarmowe unijne szkolenia powoduje, że przedsiębiorstwa korzystają z nich bez umiaru i zastanowienia.
- Bywa, że dyrektorzy działów w jednej firmie, nie potrafią się ze sobą porozumieć, co do zakresu szkolenia. Na tym tle wciąż dochodzi do konfliktów kompetencyjnych - przyznaje szef działu HR w pewnej firmie.
- A więc robimy szkolenie z komunikacji - słyszę od trenera. Dyrektorzy jadą więc na szkolenie. Z firmowego konta wypłacane jest kilkanaście tysięcy złotych. I pozornie wszyscy wracają zadowoleni. Ale po kilku tygodniach problem nieporozumień w firmie powraca – opowiada nasz rozmówca. Gdzie popełniono błąd?
- Dobra firma szkoleniowa, albo trener powinien skontaktować się z szefem całego teamu i porozmawiać, o co tak naprawdę chodzi zleceniodawcy? Po takiej rozmowie trener dowiedziałby się, że np. zespół w tej firmie jest młody, dyrektorzy się nie znają, pracują w innych oddziałach, a konflikty wybuchają z prozaicznych powodów. Mając takie informacje całkiem inaczej prowadzimy szkolenie i kładziemy nacisk na inne kwestie. Wiedza o tym, jaki ma być efekt końcowy szkolenia, jest fundamentem całego procesu przygotowawczo – szkoleniowego – przekonuje Piotr Benedyk. 

reklama


Źródło:Inne

Polecane

reklama

  • filologini(2012-08-08 12:10) Odpowiedz 00

    ORE ORE szaba da ba da. Krystyna Szumilas, Joanna Berdzik do spółki z towarzystwem z OSSKO zaopatrzą szkoły w szkolenia, które tanie nie będą. Czy będą byle jakie? W opinii organizatora i zaprzyjaźnionego MEN, na pewno będa na najwyższym poziomie.
    Jeśli jednak ORE jest spalone, to też znajdzie się sposób na wyssanie kasy.

  • Bee(2012-08-08 18:25) Odpowiedz 00

    Śwagry już się nachapały, czas zmienić branżę.

  • wk... ny Polak(2012-08-13 16:23) Odpowiedz 00

    Tak pompowano do łbów studencikom po socjologiach itp kierunkach o wspaniałym i przynoszącym rewelacyjne, kilkutysięczne zarobki, zawodzie coacha i trenera, że przez kilka lat "natrzepano" ich tylu na różnych podyplomówkach, że teraz sami się mogą trenować i coachować, za przysłowiowe grosze.
    Nie tylko zgnojono rynek szkoleń, ale i sam zawód trenera/szkoleniowca, o coachingu nie wspominając.
    Czas wymyślić nowy, dobry i dający dużą kasę zawód, to będzie kogo szkolić, edukować, coachować itp.
    "Kasa Misiu, kasa" - znacie to ?

  • Olinek Okrąglinek(2012-09-03 14:11) Odpowiedz 00

    Bo szkolić to się trzeba w placówkach, które się specjalizują w danej dziedzinie i cena jest proporcjonalna do jakości. Nie ma co oszczędzać, jak się chce coś z tego wynieść. Chociaz można oczywiście przepłacić za jakimś „modnym” kursie. Moim zdaniem optymalną placówką jest np. Speak Up, jeżeli chodzi o angielski. Innych placówek przyznam szczerze nie odwiedziłem, więc trudno mi coś polecić, ale wujek Google wie na pewno ;)

  • tomasz(2012-10-10 12:40) Odpowiedz 00

    za gotówką powinna iśc kontrola, a jak to wygląda ,pieniądz UNIJNY to go brać/wykorzystać byle jak/ pomaturalne to tylko papierek bo wykłady smutne nic nie dają przypatkowi wykładowcy- jeżeli cos sobą wykładowcy reprezentują to lekceważą słuchaczy -to darmowy wyklad - papierek będzie WYKLADOWCA inkasuje -z a bylejakość odpowiadają Ci copłaca bo brak kontroli wkażdej dzedzinie tworzą zesze bezrobotnych,patologie takie jak afera solna,mięsna itp.-co ztego ze so instytucje do kontroli powołane-pieczątka i wyplata gotówmi jest pozornie wszystko gra ale pieniądz uniijny to miał być skok cywilizacyjny

  • kursantka(2012-10-14 21:44) Odpowiedz 00

    W mojej szkole w 2008 zorganizowano obowiązkowe szkolenie z obsługi komputerów.
    Prawie wszyscy nauczyciele swoimi umiejętnościami przerośli prowadzącą. Ale było wesoło.
    Do uczestnictwa w kursie zmusiła nauczycieli p. dyrektor. Mąż dyrektorki był wójtem gminy (tzn. był przełożonym p. dyrektor).
    Kto na tym procederze zarobił-szkoła, gmina czy pieniądze poszły do prywatnej kieszeni?

  • Szkolenioweiec(2013-03-20 20:57) Odpowiedz 00

    Dopóki zamówienia publiczne będą wg kryterium 100% ceny - bo urzędnicy nie umieją (nie znają innych kryteriów) firmy jakościowo dobre znikną. Jak można szkolić za 25 - 40 zł za godzinę?... Istotną rolę odgrywają również konszachty i znajomości, które znajdują odzwierciedlenie w innych warunkach przetargu tak aby spełniała je tylko określona firma. W zamówieniach powyżej 14 000,00 EUR jest możliwość obrony. Poniżej tej wartości sprawy są praktycznie nie do wygrania (komisja - zmowa milczenia). Uważam, że nasz rząd powinien zająć się zająć korupcjogennymi ustawami z zakresu zamówień publicznych, a nie ustawami dla "kochających inaczej". Jak szybko Ci "perfekcjoniści z z rządu od szczawiu" się tym nie zajmie, to pozostanie nam państwo feudalne, gdzie jedynymi skutecznymi szkoleniami biznesowymi będą, te które dotyczyć będą, sposobów orania pola przy pomocy konia i pługa. Wątpię czy jakiś koleś z rządu to przeczyta!!!

  • Szkoleniowiec(2013-03-20 21:06) Odpowiedz 00

    Do Tomasza: Tomasz w większości to co napisałeś niestety odpowiada życiu. Jednak ja miałem przypadki, kiedy na kontrolę, przyszła mi jedna czy dwie przemądrzałe "pindy" sprawiające wrażenie kretynek. Więc co?... Pogoniłem je. W tych kilku przypadkach po wysłuchaniu moich wyjaśnień przepraszano mnie - wykładowce... Ja nie wpuszczam na salę kontrolerów idiotów... Po prostu, się szanuję. Opinią dla mnie jest zachowanie moich słuchaczy. Im więcej pytań zadają tym lepiej nawiązuję kontakt inter - aktywny ze słuchaczami, a czas nie wiadomo kiedy zleci.

  • Szkoleniowiec(2013-06-04 10:59) Odpowiedz 00

    System szkoleń należy uporządkować. Uporządkować, by wynikało to z odpowiednich przepisów. Przepisy - napewno oswiatowe powinny określać wymagania jakie powinien spełniać instruktor i wykładowca i tylko oni powinni prowadzić szkolenia. Podobnie w sprawie instytucji szkoleniowych. Dzisiaj szkolić każdy może - szczególnie w firmach. Matematyk prowadzi szkolenie z zakresu prawa, a bechapowiec prawną ochronę pracy i pierwszą pomoc przedmedyczną. Dlatego poziom wiedzy posiadanej i przekazanej przez szkolącego jest mizerny.

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Prawo na co dzień

Galerie

Polecane

reklama