Resort edukacji wciąż nie znowelizował rozporządzenia w sprawie kryteriów przyjmowania dzieci do publicznych przedszkoli. Wskutek tego pięciolatki nie mają preferencji przy zapisach.
Publikacja: 7 lutego 2012, 07:20 Aktualizacja: 7 lutego 2012, 11:25
Samorządy za trzy tygodnie ruszają z naborem do przedszkoli. Już teraz alarmują, że zabraknie miejsc dla najmłodszych dzieci. Rodzice pięciolatków raczej nie muszą się obawiać, że dla ich dzieci nie znajdą się miejsca. W podobnej sytuacji są sześciolatki, które nie zostaną zapisane do szkoły. W najgorszym wypadku dzieci z obu roczników trafią do innej placówki niż ta, którą wybrali im rodzice. Problem z miejscami zaczyna się dopiero w przypadku trzylatków i czterolatków.
Kryteria przyjęć do przedszkoli i oddziałów przedszkolnych zorganizowanych w szkołach podstawowych określają gminy. Podstawowe zasady reguluje par. 2 rozporządzenia ministra edukacji narodowej i sportu z 20 lutego 2004 r. w sprawie warunków i trybu przyjmowania uczniów do szkół publicznych oraz przechodzenia z jednych typów szkół do innych (Dz.U. nr 26, poz. 232 z późn. zm.). Zgodnie z nim do przedszkola w pierwszej kolejności przyjmowane są dzieci w wieku sześciu lat odbywające roczne przygotowanie przedszkolne. Na preferencyjnych zasadach przyjmowane są też dzieci rodziców samotnie wychowujących potomstwo oraz tych, wobec których orzeczono znaczny lub umiarkowany stopień niepełnosprawności bądź całkowitą niezdolność do pracy. Kłopotów ze znalezieniem miejsca nie mają też dzieci z rodzin zastępczych.
Tyle powszechne przepisy. Dodatkowe kryteria przyjęć do przedszkoli wprowadzają radni w uchwałach.
– Jeśli oboje rodzice pracują i płacą podatki w naszym mieście, szanse na miejsce są duże. Obawiam się jednak, że dla części najmłodszych dzieci może ich zabraknąć – mówi Beata Murawska, zastępca dyrektora biura edukacji Urzędu Miasta w Warszawie.
Dodaje, że do końca rekrutacji w przedszkolach trzymane są miejsca dla pięciolatków i sześciolatków. Dopiero później przyznawane są one młodszym dzieciom. Oczywiście jeśli jakieś wolne zostaną.
Samorządy radzą sobie różnie. Niektóre umieszczają część starszych dzieci w oddziałach przedszkolnych znajdujących się na terenie szkoły. Nie są one jednak przystosowane dla trzy- czy czteroletnich dzieci.
– Gdyby Sejm nie zdecydował się na przesunięcie o dwa lata obowiązku szkolnego dla sześciolatków, to nie mielibyśmy problemów ze znalezieniem miejsc dla najmłodszych dzieci, a tak znów ich zabraknie – mówi Anna Kościelna, kierownik referatu przedszkoli i placówek oświatowo-wychowawczych z Urzędu Miasta w Krakowie.
Tłumaczy, że urząd przy rekrutacji uwzględnia nie tylko dzieci zameldowane na terenie miasta, lecz także w nim mieszkające. Wystarczy, że rodzice przedstawią np. umowę najmu.
– Urząd rozważał wprowadzenie preferencji przy przyjmowaniu do przedszkoli dzieci tych rodziców, którzy płacą podatki w mieście, ale prezydent wycofał się z tego pomysłu – dodaje Anna Kościelna.
Niestety, choć od roku ustawa o systemie oświaty objęła pięciolatki obowiązkiem odbycia rocznego przygotowania przedszkolnego, rozporządzenie nie przewiduje preferencji przy ich przyjmowaniu.
– Ministerstwo Edukacji Narodowej już w listopadzie zeszłego roku obiecywało nowelizację rozporządzenia i zmianę kryteriów naboru. Do tej pory przepisy nie trafiły nawet do konsultacji – mówi Elżbieta Piekarska, kierownik oddziału wychowania przedszkolnego z Urzędu Miasta w Łodzi.
Dodaje, że samorządy są zdezorientowane. Nie mogą rozpocząć rekrutacji, bo nadal nie weszła w życie nowelizacja ustawy o systemie oświaty, która pozwala rodzicom pozostawić sześciolatka w przedszkolu. Ustawa wciąż czeka na podpis prezydenta.
1: olo z IP: 83.15.117.* (2012-02-07 08:29)
Aby pomóc samorządom i genialnemu najlepszemu MEN proponuję wystrzelać szesciolatki...
a może lepsze byłoby wystrzelanie urzędasów z MEN ?
2: ab z IP: 77.253.206.* (2012-02-07 08:43)
@ Olo, nic dodać, nic ująć. Wszystko przez sześciolatki, wiadomo. A MEN robi co może... żeby wypuścić stada niewyedukowanych matołów na rynek pracy.
3: Annna z IP: 80.50.55.* (2012-02-07 11:03)
Nie przez 6-latków a przez bezmyślnych przedstawicieli obecnego rządu, którzy "zajmują się " oświatą. Te od lat żenujące podrygi urzędników i coraz bardziej podupadająca oświata przypominają chorego, który niestety, z powodu nieprofesjonalnego leczenia powoli umiera.
4: nn z IP: 217.113.228.* (2012-02-07 11:42)
Ten redaktor lubi zwalać wina na wszystkich, przez 6 latków, przez nauczycieli...
A może przez samorządy, przez to, że prowadza politykę likwidowania żłobków, przedszkoli i szkół?
W Warszawie likwidują szkoły aby zaoszczędzić 6mln zł w ciągu roku a jednocześnie samorządowcy wypłacili sobie nagrody w wysokości 40mln zł.
W Łodzi brakuje 6mln zł na niezbędne remonty szkół, a jednocześnie podejmuje się decyzję o budowie stadionu za ponad 200mln zł, a znając życie będzie to przynajmniej 2x więcej.
5: Anka z IP: 83.23.221.* (2012-02-07 12:08)
No właśnie, wszystko przez te nasze dzieci, które ośmieliły się urodzić i dożyć wieku 6 lat ... U mnie w gminie również likwiduje się szkoły, bo są nieopłacalne !! Niedługo dojdzie do tego, że za przyjęciem dziecka do przedszkola czy szkoły będziemy stali w kolejkach jak za komuny !! Gdzie jest ta polityka prorodzinna, pytam się.
6: Zaciekawiona z IP: 83.29.79.* (2012-02-07 12:43)
Pomyślcie o tym, co się będzie działo w szkołach za te 2 lata!!! Nauka na 4 zmiany??? Do 22.oo??? A może nocna zmiana? Dopytajcie się o to.
7: do Anka 12:08 z IP: 80.50.55.* (2012-02-07 14:26)
Za komuny się nie stało w kolejce do przedszkola (nie wiem czy też do żłobka, gdyż jestem przeciwniczką tej wątpliwej instytucji, nawet do tego stopnia, że nie musisz rodzić, jeśli nie masz czasu dla dziecka). Natomiast przedszkoli i to w dość dobrym wydaniu nie brakowało, wręcz zachęcano rodziców do posyłania tam dzieci.
W szkołach natomiast dla dzieci z rodzin o niskich dochodach były podawane codziennie kanapki i szklanka mleka, herbaty i in.
8: Anka z IP: 83.23.211.* (2012-02-07 15:00)
Mnie nie chodziło o to, ze stało się do przedszkola w kolejce, ale ogólnie po towary ...
9: Loki z IP: 78.251.229.* (2012-02-07 15:00)
Mamy kolosalny kryzys demograficzny, a brakuje miejsc w przedszkolach? Nie rozumiem tego, o co chodzi?
10: xyz z IP: 80.55.236.* (2012-02-07 16:15)
Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o kasę- dla urzędasów. Bo przeciez ludzie -w tym wypadku dzieci sie nie liczą.

Wylosowano placówki oświatowe, które zakwalifikowały się do pilotażowego programu „Cyfrowa szkoła”. Dyrektorzy szkół mówią wprost, że program może okazać się klapą z powodu nauczycieli, którzy boją się nowinek technicznych.»

Sprawdź swoją wiedzę na temat najbardziej znanych atrakcji turystycznych w Europie.