DGP dotarł do zestawienia najważniejszych rozstrzygnięć zawartych w projekcie ustawy o szkolnictwie wyższym i nauce. Był on prezentowany pod koniec ubiegłego tygodnia na radzie Narodowego Kongresu Nauki (NKN). Autorem dokumentu jest Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, które jednak zastrzega, że ma on charakter roboczy. A ostateczne propozycje resortu poznamy 19 września na NKN w Krakowie.

Uprawnienia dla najlepszych

Z dokumentu przygotowanego przez MNiSW wynika, że kategorie naukowe będą decydowały o uprawnieniach uczelni. Zamiast obecnych czterech (od najlepszej A+ przez A, B, na najsłabszej C kończąc), będzie ich pięć: A+, A, B+, B, C.

– Wprowadzenie nowej kategorii B+ wynika z tego, że obecna „B” jest zbyt obszerna i obejmuje jednostki naukowe niewiele gorsze od tych z notą A oraz jednostki słabsze pod względem jakości działalności naukowej – uzasadnia propozycję MNiSW. Kolejna ewaluacja działalności naukowej, oparta na nowych zasadach, zostanie przeprowadzona w roku 2021 i będzie obejmować lata 2017–2020.

Zmienią się też zasady przyznawania uprawnień do nadawania stopni naukowych. Do doktoryzowania będą miały prawo uczelnie, instytuty naukowe PAN oraz badawcze, które uzyskają w danych dyscyplinach kategorię naukową A+, A lub B+.

– Zmiana, w stosunku do stanu obecnego, polega na tym, że teraz uprawnienia do nadawania stopnia doktora mają jednostki organizacyjne uczelni (np. wydziały), a nie sama uczelnia. Ponadto, w dotychczasowym systemie uprawnienia do nadawania stopnia doktora przyznawała podmiotom Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów, biorąc przy tym pod uwagę zarówno poziom działalności naukowej, jak i liczbę osób z tytułem profesora lub stopniem doktora habilitowanego zatrudnionych w jednostce. Teraz uprawnienia te będą przyznawane automatycznie, z mocy ustawy, jedynie na podstawie posiadanej przez podmiot kategorii naukowej – wyjaśnia MNiSW.

Z kolei uprawnienia habilitacyjne będą mieć te placówki, które zdobędą kategorię naukową A+ lub A.

– Charakter zmian jest w tym przypadku tożsamy z tymi, które dotyczą stopnia doktora. Stopnie doktora i doktora habilitowanego nadaje: w uczelni – senat lub wskazana w statucie komisja senatu, w pozostałych podmiotach – rada naukowa instytutu. Zmiana polega na przeniesieniu uprawnień do nadawania stopni z poziomu rady wydziału na poziom organu uczelnianego – senatu – tłumaczy resort nauki.

Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej przeprowadził symulację mówiącą o tym, co by się stało, gdyby reforma weszła w życie dzisiaj. Okazuje się, że niektóre uczelnie – zwłaszcza te młodsze – zostałyby pozbawione znacznej części swoich uprawnień. Na przykład Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy w Bydgoszczy straciłby je wszystkie. Podobnie Uniwersytet Pedagogiczny KEN w Krakowie.

– Oczywiście to dopiero wstępna analiza. Opieramy się na danych, które są dla nas dostępne, czyli m.in. na wynikach kategoryzacji jednostek z 2013 r. Niebawem poznamy nowe kategorie, które raz na cztery lata są przyznawane jednostkom naukowym. Dlatego zapewne za rok mapa uczelni, które najbardziej stracą na reformie Gowina, będzie wyglądała już inaczej – zastrzega Piotr Stec z KKHP.

Efekt utraty uprawnień może być bardzo dotkliwy.

– Przede wszystkim uczelnie stracą możliwość tworzenia swojej kadry naukowej. To będzie miało dwie konsekwencje. Po pierwsze, zostaną pozbawione szans na konkurowanie z najlepszymi, a między szkołami wyższymi powstanie ogromny dystans nie do nadgonienia. Po drugie, w tych regionach nie będzie wysoko wykwalifikowanych specjalistów – uważa Aleksander Temkin, przewodniczący KKHP.

Ponadto możliwe, że stracą prawo do korzystania ze swoich nazw.

– Oczywiście nie wiem, czy w tym zakresie MNiSW wprowadzi zmiany, ale obecnie liczba uprawnień do doktoryzowania daje prawo do korzystania z nazw, takich jak np. uniwersytet – wyjaśnia Stec.

Przykład? Z ustawy z 27 lipca 2005 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym (Dz.U. z 2016 r. poz. 1842 ze zm. ) wynika, że wyraz „uniwersytet” może być używany w nazwie uczelni, która ma uprawnienia do nadawania stopnia naukowego doktora w co najmniej dziesięciu dyscyplinach, a „politechnika” przez te szkoły, które mają ich przynajmniej sześć, w tym nie mniej niż cztery w zakresie nauk technicznych. Natomiast „akademia” przez uczelnie, które mają co najmniej dwa uprawnienia do nadawania stopnia naukowego doktora.

Inne przywileje

Od kategorii naukowych będą zależały nie tylko uprawnienia do nadawania stopni naukowych, ale także do prowadzenia studiów. Resort proponuje, aby tylko uczelnie mające co najmniej kategorię naukową B+ w danej dyscyplinie mogły uzyskać pozwolenie na utworzenie kierunku lekarskiego lub lekarsko-dentystycznego. – Nie popieram tego pomysłu. To przesada – uważa prof. Jerzy Malec, rektor Krakowskiej Akademii Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Obawia się, czy obowiązek posiadania kategorii B+ będzie dotyczył również szkół, które już kształcą lekarzy, czy tylko tych, które mają taki zamiar. Obecnie bowiem część uczelni, które już prowadzą studia medyczne w ogóle nie mają kategorii naukowej w zakresie tej dyscypliny.

Ponadto MNiSW chce, aby możliwość samodzielnego tworzenia kierunków oraz kształcenia poza siedzibą miały tylko te uczelnie, które uzyskały pozytywną ocenę przeprowadzaną przez Polską Komisję Akredytacyjną lub posiadające kategorię A albo A+ w dyscyplinie, w której mają być utworzone studia. Szkoły wyższe, które nie spełniają wymagań, będą musiały wystąpić o zgodę ministra. Przy tym te z kategorią naukową B+ będą mogły uzyskać pozwolenie na utworzenie kierunku zarówno o profilu praktycznym, jak i ogólnoakademickim. Z notą B lub C albo nieposiadające kategorii naukowej – tylko na studia o profilu praktycznym.