– Ten wynik to jakiś dramat – komentują tegoroczne rezultaty doświadczeni śledczy.

Jak co roku obok absolwentów Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury do sprawdzianu przystąpili asystenci prokuratorów z co najmniej 5-letnim stażem pracy. I tak jak w poprzednich latach to właśnie ta ostatnia grupa poradziła sobie najgorzej. Zgodnie z przepisami ustawy o KSSiP (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 1230) warunkiem zaliczenia egzaminu prokuratorskiego jest przede wszystkim uzyskanie co najmniej 60 proc. możliwych do zdobycia punktów zarówno z części pisemnej, jak i części ustnej. Tymczasem zaledwie pięciu z 38 zdających asystentów uzyskało pozytywny wynik z części pisemnej, a tylko trzech ostatecznie uzyska uprawnienia zawodowe.

Pisemny egzamin obejmuje przygotowanie apelacji od wyroku w sprawie karnej, pozwu albo wniosku, albo apelacji w sprawie cywilnej oraz sprzeciwu w postępowaniu administracyjnym albo skargi do wojewódzkiego sądu administracyjnego. – Warunkiem dopuszczenia do części ustnej egzaminu prokuratorskiego było uzyskanie z części pisemnej co najmniej 72 pkt na 120 możliwych do zdobycia oraz nie mniej niż 18 pkt za rozwiązanie zadania praktycznego w sprawie karnej i nie mniej niż 9 pkt za rozwiązanie każdego z zadań praktycznych w sprawie cywilnej i sprawie administracyjnej – tłumaczy prok. Mateusz Martyniuk, rzecznik prasowy KSSiP.

Dramatyczny spadek

Dramatyczny spadek

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Wprawdzie na tle prokuratorskich asystentów aplikanci z krakowskiej szkoły wypadli świetnie (prawie trzy czwarte z nich dopuszczono do sprawdzianu ustnego i wszyscy zakwalifikowani zaliczyli tę część), to także w tej grupie wyniki były gorsze niż w poprzednich latach, kiedy zdawalność była równa bądź zbliżała się do 100 proc. Z informacji DGP wynika, że prawie wszyscy, którzy oblali, polegli na zadaniu napisania apelacji od wyroku sądu rejonowego w sprawie dotyczącej prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości. Z kolei w części ustnej obniżono nawet próg zaliczenia za rozwiązanie zestawu kazusów z 18 do 15 pkt.

To tylko incydent

Zdaniem prok. Martyniuka słabsze rezultaty ostatniego rocznika kandydatów na śledczych to tylko incydentalne wahnięcie, które w niedalekiej przeszłości zdarzało się także w przypadku egzaminu sędziowskiego. – Poziom trudności pisemnej części egzaminu prokuratorskiego oraz kazusów na część ustną był podobny co w ubiegłych latach. System i metodyka kształcenia też się nie zmieniły – przekonuje rzecznik krakowskiej szkoły.

– Egzamin charakteryzuje się dużym stopniem trudności i sprawdza informacje z różnych dziedzin prawa. Należy pamiętać o tym, że aplikanci krajowej szkoły to z założenia przyszli sędziowie i prokuratorzy, a zatem osoby pełniące służbę wymagającą olbrzymiej wiedzy i odpowiednich predyspozycji – dodaje dyplomatycznie Wioletta Olszewska z Ministerstwa Sprawiedliwości.

Znacznie bardziej krytycznie oceniają tegoroczne wyniki egzaminu zawodowego sami prokuratorzy. Wśród wykładowców można usłyszeć nawet głosy, że część kandydatów na śledczych nieco odpuściła sobie przygotowania do sprawdzianu, licząc na to, że przy ogromnych brakach kadrowych, jakie trapią obecnie prokuraturę, i tak osiągną pożądany wynik.

Za mało praktyki

Z drugiej strony w środowisku po raz kolejny mówi się o tym, że obowiązujący model kształcenia zawodowego oraz organizacja aplikacji nie należą do optymalnych. Zajęcia, przeprowadzane w trybie kilkudniowych zjazdów, są przeładowane klasycznymi wykładami z doktryny, brakuje za to przygotowania praktycznego. Prokuratorzy, którzy w swoich jednostkach opiekują się aplikantami, narzekają, że ci nierzadko umieją pisać dobre merytorycznie uzasadnienia decyzji, ale nie mają pojęcia, w jaki sposób prowadzi się czynności procesowe, nadzoruje postępowania przygotowawcze czy występuje przed sądem w roli oskarżyciela. Zwłaszcza że pojawiają się na praktyce w jednostkach między zjazdami, a zatem trudno powierzać im do samodzielnego prowadzenia całe sprawy.