Pielęgniarka zadzwoni i spyta, czy pacjent wziął leki, NFZ sprawdzi, czy wykupił receptę, a lekarz skonsultuje wyniki badań ze specjalistą.
Od 2017 r. ma ruszyć opieka koordynowana w podstawowej opiece zdrowotnej. Pod koniec października zacznie się nabór placówek do pilotażu.
Reklama
Na pierwszy ogień ma pójść 75 przychodni, które obejmą opieką ok. 300 tys. pacjentów. – Dziś chory otrzymuje zalecenia, ale to, czy je wykona, zależy od niego. Teraz odpowiedzialność za sprawdzenie realizacji zaleceń miałby wziąć na siebie także lekarz rodzinny z POZ i jego zespół – mówi Andrzej Zapaśnik, ekspert Federacji Związków Pracodawców Ochrony Zdrowia Porozumienie Zielonogórskie, jeden ze współautorów projektu. Opiekę nad chorym będzie sprawował cały zespół medycyny rodzinnej, w którym istotną rolę mają odgrywać pielęgniarki. Ma też powstać funkcja koordynatora, który sprawdzi, czy wszystko przebiega zgodnie z planem.

Reklama
Plan działania i sposób komunikacji z pacjentem byłby ustalany indywidualnie. Ale to lekarz będzie rozliczany z efektów swojej opieki. I to jemu będzie zależało, żeby sprawdzić, czy jego pacjent wykonał badania, przyjmuje leki i przestrzega diety. – Koordynator czy pielęgniarka mogą tego dopilnować, np. dzwoniąc do chorego – dodaje Adam Kozierkiewicz, ekspert rynku ochrony zdrowia pracujący przy projekcie. Ułatwieniem może być współpraca z NFZ, który będzie mógł monitorować, czy recepta na leki refundowane została zrealizowana. Systemy informatyczne miałyby wspomagać analizę wyników badań i alarmować o ryzyku choroby. Lekarze będą mogli wykorzystywać np. rozwiązania telemedyczne i konsultacje online.
– Opieka koordynowana stawia potrzeby pacjenta w centrum. Ma on otrzymać opiekę najszybciej, jak to możliwe, w jednym miejscu i najlepszej jakości. Zespół medyczny będzie mógł szybciej identyfikować potencjalne choroby i szybciej na nie reagować – podsumowuje Anna Kozieł, ekspertka Banku Światowego ds. zdrowia.
Pierwsze zmiany mają wzmocnić profilaktykę oraz opiekę nad pacjentami z chorobami przewlekłymi. – Jako standard ma być wykonywanie badań poziomu cukru, poziomu cholesterolu, mierzenie ciśnienia, u palaczy spirometria czy też monitorowanie wagi – tłumaczy Kozierkiewicz. U osób z grupy ryzyka (nowotwór w rodzinie, choroby genetyczne) badania kontrolne miają być wykonywane regularnie. Lekarz będzie śledzić wyniki i w razie potrzeby kierować do specjalisty.
Kompleksową opiekę na poziomie lekarza rodzinnego mieliby otrzymać chorzy przewlekle, m.in. z nadciśnieniem, cukrzycą typu II, chorobą wieńcową, astmą, POChP czy z zespołami bólowymi kręgosłupa. – Lekarze będą mogli konsultować wyniki ze specjalistami w większych ośrodkach czy umówić pacjenta na wizytę bez „wstawiania” go do półrocznej kolejki – dodaje Kozierkiewicz. W ramach usługi kompleksowej lekarz będzie zobowiązany do informowania pacjentów o dalszej ścieżce postępowania medycznego oraz o możliwościach uzyskania dodatkowego wsparcia, np. ze strony różnych grup dotkniętych podobnym problemem zdrowotnym.
Na opiekę koordynowaną (np. konsultacje ze specjalistami) będzie specjalny budżet z NFZ.
Są jednak obawy, że do zmian niechętnie odniesie się część lekarzy rodzinnych i POZ. – Zwiększy się ich obciążenie pracą, w tym zakres sprawozdawczości. Dlatego ścieżkę musi przetrzeć grupa chętnych, którzy udźwigną dodatkowe obowiązki i umieją sprawnie korzystać z nowych rozwiązań informatycznych – przyznaje Andrzej Zapaśnik. Również tego nie da się zrobić bez dodatkowych pieniędzy.
Z wyliczeń Adama Kozierkiewicza wynikało, że, aby opieka skoordynowana była dostępna dla wszystkich pacjentów, budżet na POZ powinien zostać zwiększony o 30 proc. Pilotaż będzie realizowany z funduszy unijnych – zarezerwowanych jest na niego 50 mln euro.
Drugą przeszkodą może być niechęć pacjentów. – Przywykli do systemu, w którym duża część procesu diagnozowania i leczenia odbywa się nie u lekarzy rodzinnych, lecz u specjalistów – uważa minister Konstanty Radziwiłł.
Etap pilotażowy ma być realizowany w latach 2017–2021, zaś do 2023 r. zakończyłoby się wdrożenie w całym kraju.