POZ ma być filarem ochrony zdrowia – czytamy w projekcie założeń nowej ustawy o podstawowej opiece zdrowotnej, która trafiła do konsultacji społecznych. W ślad za tą deklaracją mają iść dodatkowe fundusze.
Reklama
Obecnie do lekarzy rodzinnych, pielęgniarek oraz położnych trafia ok. 13,5 proc. (9,9 mld zł). środków wydawanych przez NFZ na służbę zdrowia. W przyszłości – tj. za 10 lat – fundusz na POZ przeznaczy 20 proc. swojego budżetu. Przy czym wydatki mają rosnąć stopniowo.

Reklama
Jednak nie wszystkie pieniądze w POZ pozostaną. Fundamentalną zmianą ma być to, że wydzielone zostaną środki na badania, na które lekarz POZ nie tylko wypisze skierowania, ale i za nie zapłaci. Do obowiązków lekarzy rodzinnych będzie też należało umówienie wizyty u specjalisty (za nią też zapłaci), a także koordynacja wymiany informacji pomiędzy lekarzami w sytuacji, gdy jednym pacjentem będzie zajmować się kilku specjalistów. To, czego medyk POZ nie wyda na badania i konsultacje – nie będzie już podwyżać mu dochodów.
Ponadto poza roczną stawką kapitacyjną (ok. 150 zł rocznie za osobę), lekarze będą dodatkowo opłacani za utrzymywanie pacjentów w zdrowiu i poprawianie wyników np. badań krwi u chorych przewlekle. Wrócą też dodatki za opiekę nad chronicznie chorymi (w 2015 r. zlikwidował je minister Bartosz Arłukowicz).
Eksperci i sami zainteresowani w piątek zapoznawali się z projektem. – Widać, że był pisany w dużym pośpiechu, ale na szczęście dano nam 30 dni na konsultacje – komentuje Jacek Krajewski, lekarz rodzinny i szef Porozumienia Zielonogórskiego. Niektóre kierunki zmian ocenia pozytywnie, ale zwraca też uwagę na to, że resort postanowił pójść na kompromis np. w kwestii tworzenia zespołów POZ złożonych z lekarza, pielęgniarki, położnej i ewentualnie innych specjalistów opiekujących się pacjentem wspólnie.
Przeciwko temu ostro protestowały pielęgniarki i położne – ponieważ w części kraju działają z lekarzami wspólnie, ale w innych mają osobne listy pacjentów.
Zachowano za to pomysł, by to lekarz rodzinny koordynował leczenie w innych placówkach. Szkopuł w tym, że do tego, by informacje o badaniach, konsultacjach czy operacjach były dostępne w POZ – poradniach specjalistycznych i szpitalach, potrzeba rozwiązań informatycznych. A tych brak. Ponadto lekarze POZ w większości mają ponad 50 lat i nie wszyscy łatwą wdrożą się w zmiany. – Dlatego dobrze, że przewidziano roczny pilotaż, który pomoże dopracować rozwiązania, ale też oswoić się z nimi. Czy rok wystarczy, trudno powiedzieć, ważne aby zmiany przebiegały ewolucyjne i istniała fakultatywność wchodzenia placówek POZ w system budżetu powierzonego – mówi Krajewski.
Z kolei organizacje pacjenckie liczyły m.in. na włączenie do zespołów POZ dietetyków, psychologów czy fizjoterapeutów. Tego zabrakła – Brakuje też nowego podziału zadań między lekarzami a personelem medycznym, w którym różne zawody, a nie tylko pielęgniarki i położne, zajmowałaby się edukacją i profilaktyką – uważa Ewa Borek, prezes Fundacji MY Pacjenci.
Jej zdaniem narzędzia premiujące jakość w POZ i dodatki za choroby przewlekłe się nie sprawdzą. – Pojawia się natomiast korzystny element – wydzielony budżet na badania i na leczenie specjalistyczne – zaznacza Borek.
Za szansę na poprawę opieki uznaje też możliwość włączenia w jej finansowanie samorządów oraz nowy element – monitorowanie jakości opieki i satysfakcji pacjentów.
Etap legislacyjny
Projekt w konsultacjach