Resort zdrowia dla zawałowców oraz osób kierowanych do wszczepienia endoprotezy stawu biodrowego opracował nową ścieżkę leczenia. Pacjenci dostaną swoich koordynatorów, którzy m.in. będą umawiać ich na wizyty. W przypadku osób po zawale opieka ma trwać rok po wyjściu ze szpitala. Dla potrzebujących operacji stawu biodrowego rozpocznie się ona nawet kilka miesięcy przed zabiegiem i obejmie, poza badaniami, także porady dotyczące zmiany trybu życia i zajęcia z rehabilitantem. Po zabiegu chory, w zależności od stanu zdrowia, będzie objęty opieką od kilku miesięcy do roku. Szpital będzie musiał zapewniać te dodatkowe usługi na miejscu lub podpisać umowy z podwykonawcami (po spełnieniu przez nich wymogów jakościowych oraz zapewnieniu dostępu usług we wskazanym czasie). Na realizację świadczeń w ramach kompleksowej opieki placówki dostaną ryczałty za cały tok leczenia.

Ważny czas

Dla zawałowców pakiety przewidują m.in. niezbędne zabiegi kardiologii interwencyjnej, kompleksowej rehabilitacji i edukacji, elektroterapii oraz specjalistycznej opieki kardiologicznej (wizyty u specjalisty, badania). Jasno określono też w jakim czasie placówka musi „wyrobić się” z zapewnieniem świadczeń. Decyzja o implantacji kardiowertera/defibrylatora ma zapaść 6–9 tygodni od momentu wypisu ze szpitala, a sam zabieg wykonany będzie w ciągu kolejnych trzech miesięcy. Pierwsza konsultacja kardiologiczna powinna odbyć się nie później niż w 6 tygodniu po wypisie ze szpitala (ma ich być średnio cztery). Ośrodki będą musiały wykazywać swoją skuteczność, także w zmianie nawyków pacjentów w zakresie diety (wskaźnik BMI) czy palenia.

Dla wszczepiania endoprotez ustalono m.in., ile razy i kiedy koordynator leczenia powinien kontaktować się z pacjentem oraz ile ma wynosić maksymalny czas oczekiwania na operację. Zabieg powinien odbyć się nie później niż pół roku od konsultacji ze specjalistą (teraz to nawet kilkanaście lat), a na samą konsultację nie powinno się czekać dłużej niż trzy miesiące. Natomiast przypadki pilne mają być operowane w 90 dni od ich zlecenia, nagłe jeszcze szybciej. Jak zapewnili DGP prezes NFZ oraz Krzysztof Łanda, wiceminister zdrowia, kolejki skrócą się, bo więcej świadczeń zostanie zakontraktowanych przez fundusz. W przypadku endoprotez placówki chcące dostać jeszcze dodatkową premię za jakość mają m.in. zmniejszyć do 3 proc. liczbę pacjentów wymagających ponownej operacji.

W oczekiwaniu na zmiany

Nowe taryfy świadczeń z zakresu skoordynowanej opieki zostały w ubiegłym tygodniu pozytywnie ocenione przez Radę Przejrzystości działającą przy Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Zostały również zarekomendowane przez prezesa tej instytucji do umieszczenia ich w koszyku świadczeń gwarantowanych. To wymaga nowelizacji odpowiedniego rozporządzenia. Jak się dowiedzieliśmy, resort zdrowia planuje przyjąć zmiany jak najszybciej. Obecnie doprecyzowuje ostatnie ustalenia z prezesem NFZ. Gdy rozporządzenie będzie gotowe, ustalone zostaną stawki za kompleksowe leczenie.

Eksperci oraz organizacje pacjenckie chwalą rozwiązanie. – Bardzo pozytywnie należy ocenić model opieki nad osobami po zabiegach endoprotezoplastyki. Szpital realizujący to świadczenie będzie musiał zapewnić cały proces leczenia od diagnostyki zaczynając, poprzez zabieg, a na rehabilitacji i edukacji kończąc – podkreśla Jerzy Gryglewicz, ekspert Uczelni Łazarskiego. Jego zdaniem wzrośnie jakość udzielnych świadczeń, a pacjenci będą szybciej wracać do zdrowia. Mogą jednak pojawić się problemy. – Dla ośrodków ortopedycznych trudne będzie zapewnienie realizacji tak dokładnie opisanego łańcucha leczenia – dodaje.

Zasada kija i marchewki

Zyskać na zmianach mają przede wszystkim pacjenci. Skróci się czas ich leczenia oraz lepiej będzie monitorowany stan ich zdrowia od zabiegu po zakończenie rehabilitacji. Z kolei resort zdrowia i NFZ liczą na to, że osoby po operacjach będą zdrowsze, a to przełoży się na zmniejszenie liczby powrotów zawałowców do szpitali. Dla ZUS to również dobra informacja. Odpowiednio wdrożona rehabilitacja daje szanse na to, że osoba wróci do aktywności zawodowej i nie będzie korzystała ze świadczeń wypłacanych przez tę instytucję. Nowe rozwiązania mają jednak też swoich przeciwników. Główni oponenci to same placówki medyczne, które dotychczas wolały realizować bardzo wąskie zakresy najlepiej opłacanych świadczeń. Powód: procedury rozliczane w kardiologii interwencyjnej oraz ortopedii na zasadzie „zoperować i odesłać” będą teraz wyceniane o nawet 20–30 proc. gorzej niż dotychczas. Resort zapewnia jednak, że pieniądze zaoszczędzone w ten sposób sfinansują m.in. większą liczbę świadczeń u specjalistów i rehabilitantów.

Jeżeli wprowadzone zmiany w opiece nad pacjentami kardiologicznymi się sprawdzą (resort zdrowia daje sobie kwartał na ocenę ich funkcjonowania), to rozwiązanie obejmie również inne świadczenia.

OPINIA

Krzysztof Łanda wiceminister zdrowia

Krzysztof Łanda wiceminister zdrowia

źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Pacjenci muszą mieć lepszą opiekę i wprowadzane teraz nowe rozwiązania traktujemy jako testowe. Jeśli w ciągu kilku miesięcy się sprawdzą, to podobne pakiety świadczeń wprowadzimy dla kilkudziesięciu kolejnych procedur. Chcemy, by koordynowana opieka dla osób po zawale serca oraz tych, które mają mieć wszczepioną endoprotezę stawu biodrowego, zaczęła obowiązywać już z początkiem nowego roku. Zmiany te są niezbędne. Wydawaliśmy w ostatnich latach gigantyczne środki na kardiologię interwencyjną, ponieważ po wypisie ze szpitala pacjent był pozostawiony sam sobie, a śmiertelność w ciągu roku w grupie tych osób wynosiła ponad 10 proc. To wyniki tragiczne. Gdy ktoś podejmuje się zabiegu u pacjenta po zawale, to powinien też zapewnić rehabilitację, dostęp do lekarza specjalisty i opiekę przez kolejny rok. Zmiany obejmą też endoprotezoplastykę stawu biodrowego. Pacjenci powinni mieć opiekę jeszcze przed zabiegiem, często obejmującą też wcześniejszą rehabilitację i edukację zdrowotną. A już po operacji odpowiednio do potrzeb muszą mieć dostęp do rehabilitacji bez konieczności czekania w długich kolejkach. Placówki, które zapewnią taką opiekę, dostaną o 20–30 proc. wyższe stawki, niż gdyby opieka była kontraktowana osobno.