Asystentki pielęgniarek? Wykształciliśmy już opiekunów medycznych, ale nie ma dla nich etatów - mówi w wywiadzie dla DGP Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych.
Reklama
Zofia Małas, prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych / Dziennik Gazeta Prawna
Licea pielęgniarskie to dobry pomysł?
Nie jesteśmy zainteresowane zmianą systemu kształcenia. Tego zdania jest Naczelna Rada oraz 45 okręgowych izb pielęgniarskich zrzeszających wszystkie zatrudnione pielęgniarki i położne. To samo stanowisko reprezentują Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych, a także Polskie Towarzystwo Pielęgniarskie i środowiska naukowe. Likwidacja liceów medycznych nastąpiła w 1997 r. na mocy europejskiego porozumienia o kształceniu pielęgniarek i położnych. Od 2000 r. likwidowano też szkoły pomaturalne, a w 2004 r. obowiązywał już system boloński, czyli kształcenie pielęgniarek i położnych wyłącznie na uczelniach medycznych i w szkołach wyższych w ramach licencjatu i magisterium. Na początku pielęgniarki nie chciały się na to zgodzić ze względu na brak uznawania dyplomów liceów medycznych i studiów pomaturalnych. Potem wiele z nich z własnych, a potem unijnych środków ukończyło studia pomostowe. Dziś licea nie rozwiązałyby żadnego problemu. Medycyna i technologie medyczne bardzo się zmieniły. Odstawalibyśmy od europejskich standardów – kształcenie zawodowe zostało szczątkowo tylko w Niemczech i Austrii, ale tam zadania pielęgniarki są mocno ograniczone w porównaniu z polskimi realiami. Co więcej, pielęgniarstwo to bardzo odpowiedzialny zawód, wymagający określonych cech charakterologicznych. Trudno sobie wyobrazić, by piętnastolatki mogły odpowiedzialnie zdecydować, że faktycznie chcą pracować w tym zawodzie. Wybór pielęgniarstwa musi być podjęty świadomie przez pełnoletnią osobę. Konieczne jest sprawdzenie predyspozycji psychicznych i fizycznych. Na świecie rekrutacja do zawodów medycznych jest bardzo rygorystyczna.
Być może absolwenci liceów mieliby niższy status, np. asystenta.
Nie ma potrzeby tworzenia nowego zawodu. Asystentki pielęgniarskie kształcono przed wojną, ale to była ekstremalna sytuacja i nieco inne czasy. Poza tym utworzenie takiego stanowiska może rodzić duże problemy kompetencyjne. Rozwiązaniem braków kadrowych jest po prostu wzrost płac. Do zawodu wchodzi jedynie co trzecia absolwentka, bo po prostu nie chcą pracować za tak małe pieniądze. Przyciągnijmy do zawodu pielęgniarki, które już mają dyplomy. Braki personalne są ogromne, ale nie wypełnimy ich metodą rodem z XIX w. Poprawmy warunki pracy, również ekonomiczne – to naprawdę wystarczy.
Nie potrzeba dodatkowego uzupełnienia?
Rozmawiałyśmy z ministrem zdrowia i uważamy, że jest to dobry moment na wprowadzenie personelu pomocniczego dla pielęgniarek. W naszym kraju istnieje już zawód opiekuna medycznego po rocznej szkole zawodowej (system dzienny) lub dwuletniej (zaoczny). W Polsce wykształcono wielu opiekunów, także dzięki środkom unijnym. Są przygotowani do wykonywania prostych czynności higieniczno-pielęgnacyjnych. Jednak dla większości zabrakło etatów w szpitalach, więc przeszli do innych zawodów. Niemniej szkoły wciąż funkcjonują, a nieliczni opiekunowie pracujący w zawodzie naprawdę dobrze wypełniają swoje zadania. Poza tym gdy opiekunowie chcą się rozwijać, to mogą podejmować studia pielęgniarskie. I tak często się dzieje.
Jakie są szanse, że rząd przeforsuje jednak swoje pomysły?
Zrobimy wszystko, by nie zmieniać czegoś, co jest dobre. Pielęgniarki po studiach są dobrze przygotowane do zawodu – tylko wyższe wykształcenie może sprostać coraz bardziej zaawansowanym technologiom medycznym i oczekiwaniom pacjentów. Musimy iść z duchem czasu. Powrót do kształcenia licealnego (zawodowego) jest niezgodny z unijnymi dyrektywami oraz europejskimi i światowymi standardami.
Toczą się oficjalne rozmowy z ministerstwem?
Jesteśmy rozczarowane, że sonduje się takie rozwiązanie za naszymi plecami. Rozesłano do marszałków, wojewodów i dyrektorów szkół średnich zapytanie o potencjalną liczbę chętnych. My uważamy, że to zupełnie chybiony pomysł i nawet samo jego rozważanie jest bezsensowne. Takie jest stanowisko całego środowiska. Absolwentki wydziałów pielęgniarstwa i położnictwa chcą pracować w wyuczonym zawodzie. Trzeba tylko stworzyć im godne warunki płacy i pracy.