Za nowelą ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych bez poprawek głosowało 56 senatorów, przeciw było 27, nikt nie wstrzymał się od głosu.

W toku prac w komisji zdrowia, jej mniejszość wnosiła o wprowadzenie poprawek; postulowała, aby systemem bezpłatnych leków objęte zostały dzieci do osiemnastego roku życia. Inna poprawka mniejszości zakłada, że bezpłatne leki dla seniorów mogliby przepisywać nie lekarze podstawowej opieki zdrowotnej, ale lekarze ubezpieczenia zdrowotnego.

Natomiast w tracie środowych obrad Senatu, senator Jan Rulewski (PO) zwrócił się o wprowadzenie poprawki, która zakładała, że prawo do bezpłatnych leków miałyby dzieci do 18. roku życia, u których rozpoznano przewlekłą chorobę. Zwrócił się o rozszerzenie prawa do bezpłatnych leków i zapisanie w ustawie koszyka "D" dla dzieci.

Reklama

Argumentował, że dzieci chorują na wiele chorób przewlekłych, np. od 14 do 17 proc. na alergię. Wskazał, że wprowadzenie poprawki wiązałoby się z kosztem nie większym niż 100 mln zł. W poprawce napisał, że minister zdrowia określi w rozporządzeniu wykaz chorób przewlekłych wraz z okresem, w którym wystąpienie objawów chorobowych upoważnia do rozpoznania choroby przewlekłej u świadczeniobiorców.

Jednak w czasie głosowań najpierw głosowano za przyjęciem noweli bez poprawek, za czym opowiedziały się senackie komisja po rozpatrzeniu wniosków zgłoszonych w trakcie debaty.

Reklama

W czasie obrad Rulewski przyznał, że nowelizacja ustawy wychodzi naprzeciw oczekiwaniom społecznym, ale równocześnie wprowadza ograniczenie w postaci koszyka "S", co oznacza, że nie wszystkie leki będą bezpłatne i nie wiadomo do dzisiaj, jakie leki, jakiej wartości będą mogły otrzymywać osoby w wieku powyżej 75 lat. Dodał, że opinie wskazują, że granica 75 lat jest granicą sztuczną, niedostatecznie uzasadnioną, a eksperci wskazują, że nie wprowadzono progów dochodowych, a tym samym zawężono możliwość otrzymywania tych leków dla "osób bezwzględnie nieposiadających możliwości ich nabycia".

Senator PiS i minister zdrowia Konstanty Radziwiłł zwrócił uwagę na starzenie się polskiego społeczeństwa; mówił, że "faktem jest kiepski dostęp do leków" w Polsce, nie tylko w grupie osób starszych.

"Staramy się zareagować odpowiedzialnie, ponieważ odpowiedzialnością władzy publicznej jest zapewnienie ochrony zdrowia wszystkim i rzeczywistego równego dostępu obywateli do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. Niestety tego równego dostępu po prostu nie ma; w wielu opracowaniach Polska przoduje, jeśli chodzi o nierówności w zdrowiu, takie określenie wiąże się m.in. właśnie z kiepskim dostępem do leków spowodowanym barierą finansową" - powiedział Radziwiłł.

Przekonywał, że rozwiązania przedstawione w noweli nie nakładają dodatkowych obowiązków na osoby starsze, w wieku ponad 75 lat. "Jeśli te osoby miałyby gdzieś chodzić po zaświadczenia potwierdzające ich dochody, to prawdopodobnie stracilibyśmy znaczną część tych osób, bo jednym z powodów, dla których ludzie nie dostają dopłat od samorządów za ponoszone przez nich koszty lekowe, to jest właśnie to, że jest tak trudno to załatwić" - przekonywał Radziwiłł.

"To nie rozwiązanie zbawiające cały świat, to jest rozwiązanie o charakterze pierwszego kroku, przede wszystkim w zakresie dostępu do leków dla osób starszych. Jednocześnie w ministerstwie rozpoczęły się prace nad dokumentem +Polityka lekowa państwa+, o którym też mówi się, żeby nie powiedzieć gada, od dłuższego czasu, ale go nie widać" - powiedział Radziwiłł.

Zaapelował do senatorów o poparcie nowelizacji ustawy. "W przyszłości będziemy pracować nad innymi dokumentami, które problem z dostępem do leków dla innych grup pacjentów będzie rozwiązywać" - dodał minister zdrowia.

Zgodnie z nowelą ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych osoby po 75. roku życia będą miały prawo do bezpłatnych leków, środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego oraz wyrobów medycznych, które będą wymienione w wykazie ogłaszanym przez ministra zdrowia. Pierwszy taki wykaz minister ma ustalić najpóźniej do 1 września br. Oznacza to, że od września seniorzy będą mogli korzystać z bezpłatnych leków znajdujących się na liście.

W wykazie tym mają znaleźć się w szczególności medykamenty związane z leczeniem chorób wieku podeszłego.

Bezpłatne leki będą mogli pacjentowi przepisywać: lekarz podstawowej opieki zdrowotnej (wskazany w deklaracji wyboru) oraz niektóre pielęgniarki POZ. Przepisywać je będą też mogli lekarze posiadający prawo wykonywania zawodu, którzy zaprzestali wykonywania zawodu i wystawili receptę dla siebie lub członków najbliższej rodziny.

W uzasadnieniu projektu ustawy wskazano, że skutki gospodarcze nowelizacji "można określić jako pozytywne". Z jednej strony zostaną zwiększone wydatki publiczne, z drugiej jednak poprawią się stan zdrowia i jakość życia osób starszych, a także ograniczone zostaną koszty hospitalizacji wynikające z braku przyjmowania przepisanych leków.

Założono, że w latach 2016-2025 maksymalny limit wydatków z budżetu państwa, będących konsekwencją wejścia ustawy w życie, wyniesie prawie 8,3 mld zł. W 2016 r. koszt funkcjonowania ustawy określono na 125 mln zł.

W związku ze zwiększającą się liczbą osób starszych oraz z potencjalnym poszerzaniem wykazu leków założono stopniowy wzrost kwoty refundacji o ok. 15 proc. rocznie w ciągu kolejnych 6-7 lat, a następnie spowolnienie tego wzrostu do ok. 6 proc.

W sytuacji, gdy wydatki z budżetu państwa przekroczą po pierwszym kwartale danego roku 25 proc. limitu przewidzianego na ten rok, minister zdrowia "wdraża mechanizm korygujący", polegający na zmianie wykazu bezpłatnych medykamentów.

W ustawie znalazły się także przepisy nowelizujące tzw. ustawę refundacyjną, których celem jest zagwarantowanie pacjentom większej swobody w wyborze medykamentów innych niż przypisane na recepcie, jeśli nie powoduje to powstania różnic terapeutycznych.