Od stycznia ratownicy medyczni pracują na własne ryzyko, bo nie ma rozporządzenia regulującego zakres ich kompetencji. W zeszłym tygodniu zakończyły się konsultacje projektu brakującego aktu prawnego.
Reklama
Miał być przyjęty jak najszybciej, jednak ze względu na rozbieżność uwag zgłaszanych przez różne środowiska resort zdrowia postanowił zwołać konferencję uzgodnieniową i spróbować – choć w części kwestii – osiągnąć kompromis. To wydłuży prace. Termin tego spotkania nie jest jeszcze znany.
– Rozporządzenie jest bardzo potrzebne. Mamy próżnię prawną i ratownicy teoretycznie nie mogą wykonywać czynności medycznych – mówi Konrad Pszczołowski, ekspert medycyny ratunkowej z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Wtedy połowa karetek – bo w tylu nie ma lekarzy – zajmowałaby się tylko transportowaniem pacjentów do szpitali. Ratownicy pracują „po staremu”, ale narażają się na to, że np. niezadowolony pacjent pozwie ich i zakwestionuje legalność ich działania.

Reklama
Przepisów zabrakło, ponieważ pod sam koniec kadencji przyjęto poselski projekt nowelizacji ustawy o Państwowym Ratownictwie Medycznym (Dz.U. z 2015 r. poz. 1887). Wraz z jej wejściem w życie stare rozporządzenie wygasło. Nowego nie zdążono przyjąć, bo ma o wiele szerszy zakres i budzi kontrowersje. – Projekt zmienia sytuację ratowników medycznych, ponieważ wskazuje na zakres świadczeń zdrowotnych, które będą mogli oni wykonywać poza jednostkami Państwowego Ratownictwa Medycznego – wskazuje dr Dobrawa Biadun, radca prawny, ekspertka Konfederacji Lewiatan.
Tym zagrożone poczuły się zwłaszcza przedstawicielki jednego zawodu. – Lobby pielęgniarskie chce, byśmy mieli jak najwęższe kompetencje, mimo że w Polsce mamy świetnie wykształconych ratowników po studiach lub egzaminie państwowym, którzy do takich zadań jak pobieranie krwi czy podawanie określonych leków są odpowiednio przygotowani – stwierdza Roman Badach-Rogowski z Krajowego Związku Zawodowego Pracowników Ratownictwa Medycznego. Z kolei wiceminister zdrowia Marek Tombarkiewicz podkreśla, że ratowników w stosunku do pielęgniarek jest tak mało, że nie stanowią dla nich zagrożenia.
Jak mówią nam nieoficjalnie eksperci, chodzi o to, by ratownicy nie pracowali prywatnie, np. pobierając krew od osób obłożnie chorych, wykonując detoksykację po zatruciach alkoholowych. Podobny spór toczy się obecnie wokół kompetencji fizjoterapeutów, którym poprzedni rząd w ustawie dał większą samodzielność względem lekarzy.
– Wiele ze zgłoszonych uwag do zakresu pracy ratowników ma bardzo merytoryczny charakter. Konferencja uzgodnieniowa byłaby tutaj bardzo wskazana – uważa Biadun.
Do rozstrzygnięcia jest np., czy ratownicy powinni cewnikować pęcherz moczowy i zakładać zgłębnik żołądkowy.
Projekt czeka jeszcze kilka etapów. Zebrane w tabele uwagi do dokumentu liczą aż 150 stron, MZ przygotuje do nich stanowisko i opublikuje kolejny projekt, wokół którego toczyć się będzie dyskusja podczas konferencji. Po niej powstanie nowy projekt i nowa ocena skutków regulacji, a dopiero potem przyjęte zostanie rozporządzenie.
To nie ostatnia kwestia do rozwiązania. Wczoraj po raz pierwszy w historii organizacje reprezentujące wszystkie zawody medyczne (m.in. lekarzy, pielęgniarek, radiologów) ze szpitali i przychodni zawarły porozumienie w sprawie wspólnej walki o wzrost nakładów na ochronę zdrowia i wysokość wynagrodzeń. Nie wykluczają strajku generalnego, jeśli rząd nie podejmie działań.
Etap legislacyjny
Projekt rozporządzenia po konsultacjach