Specjalne kontenery przy szpitalnych oddziałach ratunkowych, w których przyjmuje się pacjentów podejrzewanych o zakażenie koronawirusem. To jedno z rozwiązań wprowadzonych przez Wielką Brytanię, które mają ułatwić walkę z patogenem.
Na razie na Wyspach stwierdzono 51 przypadków zachorowania. Osiem osób już wyzdrowiało, nikt nie zmarł. To niezły wynik, patrząc na resztę Europy. Ale władze biorą pod uwagę rozwój spraw w złym kierunku.
Wczoraj premier Boris Johnson ujawnił plany awaryjne w razie rozszerzenia się koronawirusa. To m.in. zaangażowanie wojska, zamknięcie szkół i odwołanie lub ograniczenie imprez masowych. Jeśli sytuacja będzie bardzo poważna, władze zamierzają zwrócić się o pomoc do emerytowanych lekarzy i pielęgniarek.
Reklama
Na razie wiele wysiłku wkłada się w kampanię informacyjną na temat wirusa. Jest prowadzona w telewizji oraz na stronach internetowych instytucji państwowych. Zawiera ostrzeżenia, by nie korzystać z informacji z innych źródeł, bo mogą być niewiarygodne. Tym, którzy podejrzewają, że mogą być chorzy, zaleca się odizolowanie od wszystkich – także domowników, niewychodzenie z mieszkania, telefon na infolinię i oczekiwanie na wskazówki. – Wśród rad są i takie, żeby robić zakupy przez internet i prosić kierowcę, aby zostawił zakupy przed drzwiami. Przebywającym w domowej kwarantannie zaleca się, żeby brali prysznic jako ostatni, regularnie myli ręce, wyrzucali zużyte chusteczki od razu do kosza, a śmieci pakowali w podwójne worki – opowiada DGP jeden z pracowników londyńskiego Croydon University Hospital.
Na infolinii pacjenci usłyszą, by udali się do tzw. coronavirus POD ustawionych przy szpitalnych oddziałach ratunkowych. Wszystko po to, żeby nie mieli kontaktu z innymi, przebywającymi już na oddziale. – Wszyscy z podejrzeniem są trzymani przez 24 godziny w coronavirus POD, aż do otrzymania wyników testu – opowiada rozmówca DGP. Możliwe jest też pobranie próbek od pacjenta w jego własnym samochodzie. Wtedy zaleca się kwarantannę w domu.
Eksperci uczulają, by w razie objawów wskazujących na koronawirusa nie pojawiać się w zwykłej przychodni czy szpitalu.
Zdaniem naszego rozmówcy dla pracowników służby zdrowia nic się nie zmieniło. – Maski, rękawiczki, odkażacze – wszystko jest na stanie. Pacjenci z podejrzeniem kierowani są gdzie indziej – mówi. Poza tym – dodaje – zasad higieny, które w przypadku koronawirusa są bardzo ważne, szpitale pilnują na co dzień. – Każdy szpital ma departament kontroli zakażeń. Jego pracownicy chodzą po szpitalu i przypominają o zasadach oraz na przykład łapią personel na niemyciu rąk. I dzieje się tak zawsze, nie tylko w obecnej sytuacji – opowiada.