Nawet 60 tys. pielęgniarek może brakować w 2020 r. w Polsce - przestrzega środowisko pielęgniarskie. To efekt przejścia na emeryturę pielęgniarek pokolenia powojennego wyżu, a także dużej migracji zarobkowej młodszego pokolenia.
Reklama

O tym, że w Polsce brakuje pielęgniarek, informują izby pielęgniarskie; ich braki odczuwają szpitale. O zapotrzebowaniu na nie mówiła też w czwartek wykładowca pielęgniarstwa na Wydziale Nauk o Zdrowiu Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach dr Wioleta Piechaczek. W dniu otwartym wydziału zapewniała kandydatów, że bez trudu znajdą pracę w zawodzie.

"Ponad 80 tys. pielęgniarek, urodzonych między 1950 a 1960 rokiem, w 2020 r. będzie na emeryturze. W zawodzie będzie pracowało niecałe 20 tys., to daje deficyt ponad 60 tys. pielęgniarek w zawodzie. Tymczasem według prognoz w 2020 r. co czwarta osoba w naszym społeczeństwie będzie miała powyżej 65 lat. To czyni nasze społeczeństwo coraz starszym, a więc zapotrzebowanie na opiekę pielęgniarską będzie coraz większe" - powiedziała dr Piechaczek.

"Według danych izb pielęgniarskich coraz mniej pielęgniarek kończących studia w Polsce decyduje się na podjęcie pracy w ojczyźnie, większość wyjeżdża za granicę, co czyni ten deficyt jeszcze większym. To niepokojące dane dla całego naszego społeczeństwa" - dodała.

Dr Piechaczek przekonywała kandydatów, że pielęgniarstwo to zawód z przyszłością. Ich ukończenie daje pewność pracy w zawodzie, a za coraz wyższymi wymaganiami, stawianymi pielęgniarkom, idzie też stopniowa poprawa zarobków. Jak mówiła, szczególnie potrzebnemu w tym zawodzie powołaniu powinny towarzyszyć takie cechy, jak cierpliwość, zrozumienie, spokój, wytrwałość i wyrozumiałość.

Choć pielęgniarstwo to zawód bardzo sfeminizowany, to na każdym roku pielęgniarstwa w Śląskim Uniwersytecie Medyczny uczą się też panowie. "Sprawdzają się, bardzo mało ich rezygnuje. Większość kończy studia i podejmuje pracę w zawodzie, są doceniani i chwaleni. Mają ciekawy psychologiczny wpływ na pacjentów - zwłaszcza panie starają się nie narzekać przy mężczyznach, mobilizują się, a pielęgniarze potrafią nie wyręczać, a zachęcać" - mówiła dr Piechaczek.

Oprócz pielęgniarstwa na katowickim Wydziale Nauk o Zdrowiu można też studiować położnictwo oraz fizjoterapię. To jeden z pięciu wydziałów Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, gdzie studiuje łącznie blisko 10 tys. studentów. Uczelnia zainaugurowała w tym roku obchody 65-lecia.