Na infolinii Narodowego Funduszu Zdrowia od kilku dni możemy poznać listę szpitali, które wykonują zabiegi usuwania ciąży. Wcześniej do takich informacji nie było dostępu.
W zeszłym tygodniu wiceminister zdrowia Józefa Szczurek-Żelazko powiedziała DGP, że „jeśli istnieją przesłanki prawne do wykonania tego typu zabiegu, to taką informację można uzyskać na infolinii NFZ”. Tak odpierała zarzuty, że w związku ze wzmocnieniem klauzuli sumienia dla lekarzy pacjentki zostaną pozostawione same sobie. Sprawdziliśmy, czy to prawda.
Aborcję w Polsce można przeprowadzić w sytuacjach zagrożenia życia i zdrowia matki, choroby dziecka oraz ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu, wreszcie podejrzenia, że ciąża powstała w wyniku czynu zabronionego. – Czy na pewno ma pani wskazania? Jeżeli tak, żaden lekarz nie powinien odmówić. Może się pani odwołać do rzecznika praw pacjenta – mówił w zeszłym tygodniu pracownik infolinii. Podał też numer do bezpłatnej poradni psychologicznej.
Reklama
W poniedziałek zaś otrzymaliśmy pełne informacje z numerami telefonów do poszczególnych szpitali. – Mam wykaz wszystkich placówek. W Warszawie jest ich kilka – mówi konsultantka i dodaje, że dostała listę od mazowieckiego oddziału NFZ. Kiedy innego pracownika spytaliśmy o Rzeszów, przekazał, że na całym Podkarpaciu nikt nie wykonuje aborcji, ale może podać adresy w Małopolsce i Lubelskiem. Jednak nie wszyscy pracownicy infolinii są równie dobrze przygotowani. Jeden przyznał, że nie wie, gdzie można poznać adresy szpitali.
Kwestia dostępu do informacji o aborcji czy badań prenatalnych wywołała w ostatnim czasie wiele kontrowersji. Interweniowały organizacje pozarządowe i rzecznik praw obywatelskich. „Klauzula sumienia nie zwalnia państwa z obowiązku zagwarantowania efektywnego dostępu do możliwości skorzystania z zabiegu legalnej aborcji” – przypomniał kilka dni temu w apelu do ministra zdrowia. Zmiany w klauzuli wprowadza nowelizacja ustawy o zawodzie lekarza, uchwalona przez Sejm w maju.

Reklama
Dotychczas, odmówiwszy świadczenia ze względu na przekonania, to lekarz musiał poinformować pacjentkę, gdzie może przeprowadzić aborcję. Lekarski samorząd zaskarżył ten zapis do Trybunału Konstytucyjnego, który w 2015 r. przyznał mu rację. Dlatego w projekcie, który trafił do konsultacji, wykreślono zdanie o obowiązku „wskazania realnych możliwości uzyskania tego świadczenia u innego lekarza lub w podmiocie leczniczym”.
W przepisach nie zaproponowano nic w zamian, tymczasem głównym problemem pacjentek, które spotykają się z odmową, jest brak wiedzy, gdzie mają się udać, by wykonać zabieg czy badanie. Wyrok TK wzmocnił pozycję lekarza powołującego się na klauzulę sumienia, ale nie wskazał, na kim spoczywa odpowiedzialność za realizację prawa pacjentki do świadczenia. Nie wiadomo, czy to obowiązek podmiotu leczniczego, NFZ czy państwa.
Eksperci mówią, że i wcześniej były problemy z uzyskaniem informacji. – W konsekwencji kobiety są zmuszone do podróżowania po całej Polsce od szpitala do szpitala, często w ciężkiej kondycji fizycznej i psychicznej. To niedopuszczalne, żeby publiczny system opieki zdrowotnej finansowany z naszych podatków pozostawiał pacjentki na łaskę losu tylko dlatego, że zetknęły się w gabinecie z klauzulą sumienia – mówiła Kamila Ferenc z Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny.
Zdaniem resortu lekarz nie musi jednak wiedzieć, gdzie można przeprowadzić zabieg przerwania ciąży. Również zdaniem Krzysztofa Bukiela, szefa Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, obowiązek informacyjny powinno przejąć państwo. Problem w tym, że sama informacja nie rozwiązuje problemu. Nie każda pacjentka jest świadoma, że istnieje infolinia NFZ. Teoretycznie powinna zostać na nią przekierowana przez lekarza, ale przepisy go do tego nie zobowiązują.
„Skargi, które otrzymuje RPO, wskazują na odmawianie wykonania legalnego zabiegu aborcji przez lekarzy z powołaniem się na klauzulę sumienia. Powoduje to konieczność udawania się przez pacjentki, także te, w przypadku których ciąża stanowi zagrożenie dla ich życia i zdrowia, do szpitali znacznie oddalonych od ich miejsca zamieszkania. Szczególnie trudna sytuacja jest w woj. podkarpackim, w którym – jak wskazują dane statystyczne oraz wyniki badań prowadzonych przez organizacje pozarządowe – nie wykonuje się w ogóle zabiegów terminacji ciąży” – pisał Adam Bodnar.