statystyki

Na pierwszej linii frontu. Tak wygląda praca w szpitalach powiatowych

autor: Mira Suchodolska17.11.2018, 20:00
Izba przyjęć szpitala powiatowego w Szczytnie. Wieczór. W poczekalni tłok. Pod secesyjny budynek co rusz podjeżdżają karetki. Jeden z pacjentów – ok. 30 lat, nerwowy, przyszedł na własnych nogach – zgłasza personelowi, że bardzo boli go brzuch. „Musi pan poczekać. Jak lekarz wróci z bloku operacyjnego, zbada pana” – słyszy.

Izba przyjęć szpitala powiatowego w Szczytnie. Wieczór. W poczekalni tłok. Pod secesyjny budynek co rusz podjeżdżają karetki. Jeden z pacjentów – ok. 30 lat, nerwowy, przyszedł na własnych nogach – zgłasza personelowi, że bardzo boli go brzuch. „Musi pan poczekać. Jak lekarz wróci z bloku operacyjnego, zbada pana” – słyszy.źródło: ShutterStock

Szpitale powiatowe są w coraz trudniejszej sytuacji finansowej. Ledwo dopinają budżety, nie chcą podpisywać kontraktów z NFZ na niekorzystnych warunkach. Często funkcjonują tylko dzięki zaangażowaniu dyrektorów, tak jak placówka w Szczytnie.

I zba przyjęć szpitala powiatowego w Szczytnie. Wieczór. W poczekalni tłok. Pod secesyjny budynek co rusz podjeżdżają karetki. Jeden z pacjentów – ok. 30 lat, nerwowy, przyszedł na własnych nogach – zgłasza personelowi, że bardzo boli go brzuch. „Musi pan poczekać. Jak lekarz wróci z bloku operacyjnego, zbada pana” – słyszy.

Mężczyzna wytrzymuje na krześle ledwie kilka minut, wychodzi przed budynek, przytupuje. I pali jednego papierosa za drugim. Co jakiś czas zagląda do poczekalni i pyta, czy lekarz już jest. „Nie ma, proszę uzbroić się w cierpliwość”. Mijają kwadranse, godziny, paczka, z której mężczyzna wyciąga kolejne papierosy, robi się pusta. Trzydziestolatek znów wchodzi do izby przyjęć, a wtedy powietrze rozdziera sygnał – kolejna karetka parkuje przed szpitalem. „To ja już pójdę do domu, nie mam siły dłużej czekać” – komunikuje niedoszły pacjent pielęgniarkom. Te rzucają się, żeby go zatrzymać, proszą, aby poczekał jeszcze trochę. A potem, żeby czuł się w jakikolwiek sposób zaopiekowany, podłączają go do elektrokardiografu, bo ten sprzęt akurat był wolny. Kiedy rysik urządzenia zaczął biegać z góry na dół, okazuje się, że to był rozległy zawał, który objawił się właśnie bólem brzucha.


Pozostało jeszcze 92% treści

Czytaj wszystkie artykuły na gazetaprawna.pl oraz w e-wydaniu DGP
Zapłać 97,90 zł Kup abonamentna miesiąc
Mam kod promocyjny

Polecane

Reklama

Komentarze (4)

  • pacjent(2018-11-18 05:23) Zgłoś naruszenie 86

    Podobno ma wrócić z przechowalni u Makreli Rudy szmaciaż, jak zostanie prezydentem, to sie PO-prawi.

    Odpowiedz
  • rrrrran(2018-11-18 09:02) Zgłoś naruszenie 31

    Tradycyjnie brak racjonalnego podejścia do problemu służby zdrowia. Tutaj nawet się nie próbuje rozwiązać problem. Opatrywanie ran - do tego nie potrzebny jest lekarz. Pielęgniarka po 5 letnich studiach plus kilkumiesięczny kurs tez mogłaby szyć drobniejsze rany bez udziału lekarza. Do tego komputeryzacja. Diagnozy radiologiczne podobno skuteczniej stawia komputer. Klasyfikacja pacjentów do badań - to też może zrobić pielęgniarka. Nie potrzeba czekać pół dnia, żeby lekarz powiedział, że trzeba skierować do prześwietlenia np. kolana. Niestety zarządzający służbą zdrowia nie mają anie talentu ani nawyku do działań racjonalnych, opartych na faktach. Nikt z resztą nawet nie usiłuje badać rzeczywistości. Tu jest państwo mitów.

    Odpowiedz
  • sama bym uzbierała na prywatna wizytę (2018-11-18 18:39) Zgłoś naruszenie 20

    Z emerytury w kwocie 1184 zł pobierają mi co miesiąc 106 zł.Raz na kilka miesięcy idę do siostry po recepty na leki na serce i tyle korzystam z NFZ.

    Odpowiedz
  • gosc(2018-11-18 09:21) Zgłoś naruszenie 10

    no i bardzo mądry minister zdrowia w porozumieniu z naszymi bossami ze związków zawodowych, solidarności itp. dali większą podwyżkę ok. 300-400 zl dla personelu wyższego ze specjalizacją, natomiast personel wyższy i średni dostał ochłapy ok. 20-40 zł a administracja figę z makiem. Tak podzielili pracowników w jednym zakładzie, skłócili ich równo, wstyd, nigdy tak nie było bo albo pracownicy dostawali procentowo lub kwotowo, a nie część dostaje,m część nie. To tylko stać na taką głupotę jest chrześcijańskich pisowców, których celem jest skłócenie ludzi.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane