To nie świadczeniodawca powinien dbać, by pacjent stawił się na wizytę. Zamiast nakładać na przychodnie taki obowiązek, należy raczej wprowadzić konsekwencje dla tych, którzy ich nie odwołują – uważają lekarze.



Naczelna Rada Lekarska (NRL) oraz Porozumienie Pracodawców Ochrony Zdrowia (PPOZ) krytykują projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z e-skierowaniem oraz listami oczekujących na udzielenie świadczenia opieki zdrowotnej. Wprowadza on nowe obowiązki dla świadczeniodawców, m.in. związane z raportowaniem o wolnych miejscach oraz przypominaniem pacjentom o wizycie.
Reklama
PPOZ zwraca uwagę, że co tydzień świadczeniodawcy będą przekazywać dane dotyczące wszystkich kategorii świadczeniobiorców wpisanych do harmonogramu przyjęć, a codziennie będą mieć obowiązek przekazania informacji o pierwszym wolnym terminie umożliwiającym udzielenie świadczenia.
– Liczba obowiązków po wprowadzeniu nowych przepisów wykluczy jednoczesne udzielanie świadczeń zdrowotnych – podkreśla Bożena Janicka, prezes PPOZ.

Reklama
Zmianom zdecydowanie sprzeciwia się również prezydium NRL. Zdaniem samorządu przewidziany w projekcie obowiązek przekazywania Narodowemu Funduszowi Zdrowia danych o pierwszym wolnym terminie na koniec każdego roboczego dnia nie ma racjonalnego uzasadnienia.
– Okres oczekiwania na hospitalizację lub wizytę w poradni specjalistycznej wynosi najczęściej powyżej miesiąca, dlatego codzienne przekazywanie danych o pierwszym wolnym terminie jest zbędne. Pacjent śledzący zmiany w informatorze prowadzonym przez NFZ i dowiadujący się o nagle zwolnionym terminie (taki sens teoretycznie miałoby codzienne sprawozdawanie tych danych) i tak nie może skorzystać z tej okazji, gdyż świadczenia muszą być udzielane w określonej kolejności – przekonuje NRL.
Przypomina, że samorząd wielokrotnie zwracał uwagę na konieczność uproszczenia zasad prowadzenia list oczekujących.
Zdaniem PPOZ przy takim rozszerzeniu obowiązków przychodnia będzie musiała zatrudnić dodatkową osobę do prowadzenia harmonogramów i sprawozdań, ale w projekcie nie przewidziano pieniędzy na pokrycie kosztów związanych z poszerzeniem zakresu obowiązków.
NRL krytykuje także zapis o tym, że świadczeniodawca ma obowiązek przekazania pacjentowi „w każdy dostępny sposób” informacji przypominającej o wizycie. – Problem niestawiania się pacjentów na wyznaczone wizyty jest w ostatnim czasie szeroko komentowany, a postawa pacjentów niedbających o ich odwołanie słusznie krytykowana. Właściwym rozwiązaniem problemu powinno być określenie konsekwencji niewykonania przez świadczeniobiorcę obowiązku uprzedzenia o niemożności stawienia się na wizytę lub o rezygnacji z wizyty. Tymczasem projekt przerzuca cały problem po raz kolejny na barki świadczeniodawców, nakazując właśnie im troskę o przybycie pacjenta na wizytę – wskazuje samorząd.
Etap legislacyjny
Projekt po konsultacjach