Tak wynika z badań przeprowadzonych przez Fundację My Pacjenci. Próba objęła 729 osób, które dobrowolnie wzięły udział w badaniu online.
88 proc. chorych chciałoby odbyć wizytę w ciągu miesiąca od zapisu. 79 proc. zależy, by trafić do specjalisty, którego zna. Tyle samo ankietowanych chce zapisać się do przychodni blisko domu.
Reklama
Wielu pacjentów jako ważną sprawę wskazało sprawny kontakt z placówką. 64 proc. najbardziej przeszkadza nieodbieranie telefonów, a 84 proc. zależy, by dodzwonić się do przychodni. 75 proc. chciałoby móc zapisać się do lekarza albo na badania przez internet.

Reklama
Problemem dla pacjentów jest też konieczność zgłaszania się po numerek do lekarza podstawowej opieki zdrowotnej. Przeszkadza to 78 proc., a ponad połowa (51 proc.) wskazała to jako kwestię do najpilniejszego rozwiązania. Jednak znacznie więcej badanych wymieniało w tym kontekście wizyty u specjalistów (98 proc.), do badań diagnostycznych (81 proc.) i na szpitalnych oddziałach ratunkowych (65 proc.).
Okazuje się, że pacjenci starają się omijać kolejki. Niespełna połowa (44 proc.) zapisuje się i czeka, gdy czas oczekiwania jest dłuższy niż trzy miesiące. 34 proc. szuka sposobu na szybszą wizytę przez rodzinę i znajomych, a 27 proc. sprawdza terminy przez specjalny portal NFZ. 13 proc. rezygnuje w takiej sytuacji z wizyty.
Co ciekawe, pacjenci są niezbyt skłonni, by przyznawać wybranym grupom prawo do korzystania ze świadczeń bez kolejek. Połowa zgodziłaby się na takie przywileje dla kobiet w ciąży i chorych na raka, 37 proc. – dla osób z niepełnosprawnością, a 31 proc. – dla dzieci. Jednak już tylko 22 proc. uważa, że takie prawo powinny mieć osoby starsze. 15 proc. nie zgodziłoby się na taki przywilej dla żadnej grupy.
Zdaniem pacjentów, by skrócić kolejki, trzeba przede wszystkim poprawić organizację pracy (79 proc.) i zatrudnić więcej personelu (73 proc.). Zwiększenie wydatków na najtrudniej dostępne świadczenia znalazło się dopiero na trzecim miejscu (66 proc.). Tylko 33 proc. badanych wskazało na dodatkowe ubezpieczenia, 22 proc. – dopłaty od pacjentów, 17 proc. – zwiększenie składki zdrowotnej.
Z badania fundacji, o którym pisaliśmy w kwietniu, wynika, że na podniesienie składki zgodziłoby się 22 proc. ankietowanych. O wiele więcej, bo 41 proc., zaakceptowałoby dopłaty. Jednak najchętniej wskazywali zmniejszenie wydatków na inne sektory (głównie górnictwo) i skierowanie ich na zdrowie. Opowiedziała się za tym połowa badanych. Z tego samego badania wynikało, że na prywatne wizyty pacjenci wydają około tysiąca złotych rocznie.