statystyki

Tatarczak: Co trzecie dziecko wymaga pilnego wsparcia psychologicznego [WYWIAD]

autor: Agata Szczepańska19.07.2018, 07:48; Aktualizacja: 19.07.2018, 08:07
dziecko, dzieci, przemoc, prawa dzieci

Obsada kadrowa każdej poradni jest niedostateczna w stosunku do zadańźródło: ShutterStock

- Obsada kadrowa każdej poradni jest niedostateczna. Zdarza się, że placówka, w której pracuje siedem osób, ma pod opieką 15 tys. dzieci. Trudno będzie wygospodarować czas i kadry na kolejne zadania związane z tym, że poradnie mają być podstawowym ogniwem w systemie wsparcia psychicznego dzieci i młodzieży - mówi w wywiadzie dla DGP Ewa Tatarczak, przewodnicząca Związku Zawodowego „Rada Poradnictwa”.

Ile się czeka na wizytę w poradni psychologiczno-pedagogicznej?

Różnie w rożnych poradniach i w zależności od typu zgłoszonego problemu. W niektórych od pół roku do roku, w innych około miesiąca. To zawsze jest kwestia liczby pracowników i organizacji pracy poradni. Ale wszędzie jest duże obłożenie. Zgłoszeń jest bardzo dużo, a kadr mało. Obsada kadrowa przeciętnej poradni to średnio ok. 20 osób, w tym psycholodzy, pedagodzy, logopedzi, doradcy zawodowi, fizjoterapeuci. W skali roku wszystkie publiczne poradnie, których jest 573, przyjmują około miliona uczniów. Samych zgłoszeń od rodziców w statystycznej poradni jest 2–3 tys rocznie. Dostanie się do poradni z marszu chyba nigdzie w Polsce nie jest możliwe. Jedynie interwencje kryzysowe podejmujemy od ręki, wtedy się wszystko przestawia, żeby to było możliwe.

W jakich sytuacjach potrzebne są takie interwencje?

Gdy dochodzi do jakiejś traumatycznej sytuacji dla dzieci. Takim przykładem było np. głośne zabójstwo w Rakowiskach. Tam pomocy wymagała nie tylko klasa uczniów, którzy go dokonali, ale i ich rodziny, bo dzieci były w fatalnym stanie psychicznym, a rodzice nie wiedzieli, jak im pomóc. Wsparcia potrzebowali również nauczyciele, którzy nie radzili sobie z tą sytuacją. Natychmiastowej interwencji z naszej strony wymagają też samobójstwa lub próby samobójcze. Jeden taki przypadek często wywołuje kolejny, wtedy trzeba szybko reagować. Szczególnie, że w okresie dojrzewania dzieci są bardzo rozchwiane emocjonalnie, często takie zachowania naśladują. Poza tym śmiertelne wypadki komunikacyjne, przemoc i wiele innych.

Problem zaburzeń dzieci i młodzieży będzie się nasilał, bo czasy mamy takie, że wszyscy żyją trochę wyalienowani, a kompetencje społeczne dzieci, niestety, są coraz niższe – nie tylko nie potrafią w satysfakcjonujący dla siebie sposób funkcjonować wśród ludzi, ale często nie mają też przyswojonych norm i standardów społecznych. To wychodzi codziennie w naszych diagnozach. Często nie potrafią wyciągać wniosków, co z danej sytuacji społecznej wynika, jakie są jej konsekwencje. Poza tym kompetencje emocjonalne dzieci i młodzieży są także coraz niższe. Nie chcę być złym prorokiem, ale wydaje mi się, że zakres wsparcia psychologicznego, a także psychiatrycznego, którego młodzi ludzie będą potrzebowali, będzie coraz większy.


Pozostało 73% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
7,90 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Polecane

Reklama

Komentarze (1)

  • Idid(2018-07-19 11:44) Zgłoś naruszenie 11

    Jasne. Co trzecie potrzebuje pomocy, a klasy 25-35 osób, nierealistyczne podstawy programowe, nauczyciel bez wsparcia ale obarczony idiotycznymi wymaganiami, liczba lekcji od czapy, i baba z konskimi zębami, dla której nauczyciel ideał robi grille dla rodziców.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie

Polecane