- Obsada kadrowa każdej poradni jest niedostateczna. Zdarza się, że placówka, w której pracuje siedem osób, ma pod opieką 15 tys. dzieci. Trudno będzie wygospodarować czas i kadry na kolejne zadania związane z tym, że poradnie mają być podstawowym ogniwem w systemie wsparcia psychicznego dzieci i młodzieży - mówi w wywiadzie dla DGP Ewa Tatarczak, przewodnicząca Związku Zawodowego „Rada Poradnictwa”.
Ile się czeka na wizytę w poradni psychologiczno-pedagogicznej?
Różnie w rożnych poradniach i w zależności od typu zgłoszonego problemu. W niektórych od pół roku do roku, w innych około miesiąca. To zawsze jest kwestia liczby pracowników i organizacji pracy poradni. Ale wszędzie jest duże obłożenie. Zgłoszeń jest bardzo dużo, a kadr mało. Obsada kadrowa przeciętnej poradni to średnio ok. 20 osób, w tym psycholodzy, pedagodzy, logopedzi, doradcy zawodowi, fizjoterapeuci. W skali roku wszystkie publiczne poradnie, których jest 573, przyjmują około miliona uczniów. Samych zgłoszeń od rodziców w statystycznej poradni jest 2–3 tys rocznie. Dostanie się do poradni z marszu chyba nigdzie w Polsce nie jest możliwe. Jedynie interwencje kryzysowe podejmujemy od ręki, wtedy się wszystko przestawia, żeby to było możliwe.
Reklama
W jakich sytuacjach potrzebne są takie interwencje?

Reklama
Gdy dochodzi do jakiejś traumatycznej sytuacji dla dzieci. Takim przykładem było np. głośne zabójstwo w Rakowiskach. Tam pomocy wymagała nie tylko klasa uczniów, którzy go dokonali, ale i ich rodziny, bo dzieci były w fatalnym stanie psychicznym, a rodzice nie wiedzieli, jak im pomóc. Wsparcia potrzebowali również nauczyciele, którzy nie radzili sobie z tą sytuacją. Natychmiastowej interwencji z naszej strony wymagają też samobójstwa lub próby samobójcze. Jeden taki przypadek często wywołuje kolejny, wtedy trzeba szybko reagować. Szczególnie, że w okresie dojrzewania dzieci są bardzo rozchwiane emocjonalnie, często takie zachowania naśladują. Poza tym śmiertelne wypadki komunikacyjne, przemoc i wiele innych.
Problem zaburzeń dzieci i młodzieży będzie się nasilał, bo czasy mamy takie, że wszyscy żyją trochę wyalienowani, a kompetencje społeczne dzieci, niestety, są coraz niższe – nie tylko nie potrafią w satysfakcjonujący dla siebie sposób funkcjonować wśród ludzi, ale często nie mają też przyswojonych norm i standardów społecznych. To wychodzi codziennie w naszych diagnozach. Często nie potrafią wyciągać wniosków, co z danej sytuacji społecznej wynika, jakie są jej konsekwencje. Poza tym kompetencje emocjonalne dzieci i młodzieży są także coraz niższe. Nie chcę być złym prorokiem, ale wydaje mi się, że zakres wsparcia psychologicznego, a także psychiatrycznego, którego młodzi ludzie będą potrzebowali, będzie coraz większy.
Właśnie dlatego Ministerstwo Zdrowia chce, żeby udzielały go również poradnie. Co pani sądzi o tym pomyśle? Czy da się go zrealizować?
Na razie niewiele o nim wiem, ale trudno mi to sobie wyobrazić. Już teraz jesteśmy bardzo obciążeni pracą.
Czym obecnie zajmują się poradnie?
Ogólnie rzecz biorąc, wszy stko to, co dotyczy rozwoju dziecka, jest naszą kompetencją. Przedział wiekowy osób, którymi się zajmujemy, to 0-24 lat. Od najmłodszych, bo prowadzimy m.in. wczesne wspomaganie rozwoju dzieci, do 24. roku życia, bo zajmujemy się również osobami z niepełnosprawnościami intelektualnymi, które są dłużej w systemie edukacji.
Poradnie psychologiczno-pedagogiczne są placówkami systemu oświaty. Ich zadaniem jest przede wszystkim wspieranie uczniów, rodziców, nauczycieli, diagnozowanie dzieci w zakresie różnego rodzaju zaburzeń i uzdolnień, wspieranie ich rozwoju przez różne formy terapii i pomocy – logopedycznej, psychologicznej, pedagogicznej. Na każdym etapie rozwojowym pracujemy też z rodzicami i nauczycielami. Kiedy dziecko idzie do szkoły, skupiamy się na stronie funkcjonowania edukacyjnego. Tu się pojawiają specyficzne problemy w nauce, takie jak dysleksja, dysgrafia, dyskalkulia i inne. Wydajemy opinie i orzeczenia, m.in. dla uczniów o specjalnych potrzebach edukacyjnych, z niepełnosprawnością intelektualną, z autyzmem, w tym z zespołem Aspergera, z niepełnosprawnością ruchową, dla uczniów zagrożonych niedostosowaniem społecznym i niedostosowanych społecznie. Warto zaznaczyć, że rozumienie niepełnosprawności w systemie oświaty jest odmienne niż w innych resortach – w służbie zdrowia czy pomocy społecznej. Nasze orzeczenia mają charakter decyzji administracyjnych, pociągają za sobą konsekwencje prawne, np. w postaci wyższych kwot subwencji oświatowej.
Udzielamy dzieciom i młodzieży oraz rodzicom bezpośredniej pomocy psychologiczno-pedagogicznej, wspomagamy nauczycieli w pracy z dziećmi i młodzieżą oraz rodzicami, prowadzimy edukację dotyczącą ochrony zdrowia psychicznego, profilaktykę zachowań ryzykownych. Zatem, jak widać, zakres tych zadań jest bardzo duży.
Czy podołacie kolejnemu, które przewiduje dla was resort zdrowia? Poradnie mają być pierwszym ogniwem pomocy psychicznej dla dzieci.
Nie bardzo wiadomo, kto by miał to robić. Jesteśmy teraz tak obciążeni pracą, że nie mamy wolnych mocy przerobowych. W ramach siatki godzin mamy 20 godzin pensum na bezpośrednią pracę z uczniem, nauczycielami i rodzicami. W ciągu 20 pozostałych musimy napisać opinie, orzeczenia, przygotować się do terapii lub innych działań wspierających itd. Nasz czas pracy już teraz przekracza 40 godzin. Trudno będzie wygospodarować czas i kadry na nowe zadanie. A mówi się o tym, że poradnie mają również przejąć całe orzecznictwo dzieci niepełnoprawnych.
W moim odczuciu ten projekt nie wypali. Tę propozycję odebrałam jako próbę rozwiązania problemów zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży za pomocą placówek niemieszczących się w systemie ochrony zdrowia. To wszystko kłóci się z logiką funkcjonującego obecnie systemu. A ma ruszyć od przyszłego roku, więc zostało nam pół roku na ewentualne przygotowania. Ale najciekawsze jest to, że tak poważną reformę planuje się bez kontaktu ze środowiskiem.
Nie konsultowano z państwem tego pomysłu? Nie byliście zaangażowani w prace zespołu, który przygotowywał tę koncepcję?
Nie, nikt z naszego środowiska – o ile słyszałam – nie był zaproszony do współpracy. Więc było dla nas sporym zaskoczeniem, że poradnie mają być podstawowym ogniwem w systemie wsparcia psychicznego dzieci i młodzieży. Ja oczywiście rozumiem pilną potrzebę rozwiązania tego problemu. Codziennie sama przeżywam osobiste dylematy, gdy mówię rodzicom, że muszą poczekać na terapię, choć wiem, że ona jest potrzebna od razu. Zdaję sobie sprawę, że mamy olbrzymi problem, jeśli chodzi o system ochrony zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. Jest olbrzymi niedobór psychiatrów, a problemy psychiczne wśród dzieci i młodzieży narastają. Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że minimum co trzecie dziecko wymaga pilnego wsparcia psychologicznego, a nawet psychiatrycznego. Wszyscy widzą ten problem, ale rozwiązywanie go przez nakładanie dodatkowych zadań na poradnie budzi co najmniej zdziwienie.
Podobno mają one być wzmocnione kadrowo.
O systemowym wzmocnieniu kadrowym poradni jak dotychczas nic nie słyszałam. Z wypowiedzi wiceministra zdrowia Zbigniewa Króla wynika, że powstanie możliwość ukończenia przez pracowników poradni studiów z zakresu psychologii klinicznej, które będą dawały możliwość pracy w ochronie zdrowia – a my jesteśmy placówką oświatową (wymagania kwalifikacyjne w oświacie i służbie zdrowia są inne, pragmatyka zawodowa także jest odmienna). A czy będą chętni do studiowania, a później do pracy? Trudno powiedzieć. Obecnie płace w poradniach są żenująco niskie, jak to u nauczycieli. Nauczyciel dyplomowany zarabia średnio na rękę ok. 2,7 tys. Tymczasem na rynku komercyjnym najtańsza wizyta u psychologa kosztuje 70 zł za godzinę.
A jak jest teraz z kompetencjami pracowników poradni? Ministerstwo chce, by wystawiali oni wstępne orzeczenia, kierowali pacjentów do specjalistów. Czy będą w stanie to robić?
Zasadniczo pracownicy poradni są bardzo dobrze wyszkoleni, ponieważ charakter wykonywanej pracy zmusza nas do systematycznego podnoszenia kwalifikacji, często za własne pieniądze. Na ogólną liczbę ok. 6 tys. pracowników poradni mamy 1,1 tys. certyfikowanych psychoterapeutów. Nasza efektywność terapeutyczna jest zależna od zasobów kadrowych i często ograniczana przez ogromną liczbę wykonywanych diagnoz. Nie mamy kiedy prowadzić psychoterapii. Poza tym „klasyczna” psychoterapia nie jest naszym zadaniem.
Zatem, aby zrealizować koncepcję resortu zdrowia, musiałaby nie tylko zwiększyć się liczba pracowników poradni, ale zmienić musiałby się również zakres ich zadań.
Owszem. Na razie jednak obserwujemy przeciwną tendencję. Obsada kadrowa każdej poradni jest niedostateczna w stosunku do zadań. Samorząd często, zamiast zwiększać, zmniejsza ich obsady. Paradoksalnie poradnie prowadzą powiaty, a gros ich usług jest adresowanych do placówek gminnych – przedszkoli, szkół podstawowych. Jest tu pewien konflikt interesów, który przekłada się na finasowanie. W subwencji oświatowej nie ma wydzielonych pieniędzy na pomoc psychologiczno-pedagogiczną. To powoduje, że w skali kraju ok. 50 proc. szkół nie ma psychologa ani pedagoga zatrudnionego na etacie. Są tereny, gdzie wyłącznie poradnia oferuje wsparcie i pomoc. Ale bywa, że poradnia, w której pracuje siedem osób, ma pod opieką 15 tys. dzieci. Te niedobory są bardzo duże. Problemem są także duże odległości. Poradnie mają wydzielone rejony działania i zdarza się, że aby do niej dotrzeć, trzeba pokonać kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt kilometrów.
Czyli poradnie wcale nie są tak blisko uczniów.
Nie chciałabym generalizować, bo różnie to wygląda w różnych miejscach w kraju, ale powodów do radości raczej nie ma. Poza tym jedna wizyta w poradni czy też jedna wizyta w szkole to w mojej ocenie za mało, by postawić rzetelną diagnozę. A przecież diagnoza to dopiero początek wsparcia, które zawsze wymaga dość długiego czasu, by realnie pomóc dziecku.
Czy miała już pani okazję porozmawiać o swoich obawach z przedstawicielami resortu?
Jeszcze nie, chociaż o to intensywnie zabiegałam. Chciałam poznać szczegóły programu. Dzwoniłam, pisałam, ale dostałam tylko lakoniczną odpowiedź. Prosiłam o spotkanie z wiceministrem Królem. Na razie bezskutecznie. Dlatego też trudno mi mówić o szczegółach tego projektu. Mogę wypowiadać się jedynie o bieżącym funkcjonowaniu poradni.