Pacjenci będą mieli gorszy dostęp do leków i więcej za nie zapłacą. Takie skutki będzie miała w ocenie Konfederacji Lewiatan (reprezentuje ona sieci apteczne) projektowana przez Prawo i Sprawiedliwość nowelizacja ustawy – Prawo farmaceutyczne.
Reklama
„Pogłębienie dysproporcji w rozmieszczeniu aptek, ograniczenie dostępu do usług farmaceutycznych, utrwalenie nieprawidłowości występujących na tym rynku, naruszenie prawa unijnego, w szczególności swobody przedsiębiorczości oraz zasady ochrony konkurencji” – wylicza potencjalne problemy organizacja w nadesłanym nam stanowisku.
Doktor Dobrawa Biadun, ekspertka Lewiatana, zaś uzupełnia: – Projekt nie zawiera żadnych przepisów, które sprzyjałyby powstawaniu nowych aptek w miejscach, gdzie ich obecnie brakuje, jak również nie zawiera regulacji służących poprawie skuteczności nadzoru nad działalnością aptek.
Dla pacjentów najdotkliwsze, wedle organizacji, może być jednak to, że zapłacą oni za leki więcej. A to dlatego, że posłowie PiS chcą wprowadzić ograniczenie w zakresie liczby posiadanych aptek. Jeden właściciel – obowiązkowo farmaceuta – będzie mógł mieć zaledwie cztery placówki.
– Rozwiązanie to doprowadzi do znacznego osłabienia pozycji negocjacyjnej aptek względem hurtowni farmaceutycznych i producentów, a w konsekwencji wzrostu cen – przekonuje Lewiatan.
Parlamentarzyści, którzy podpisali się pod projektem nowelizacji, uważają jednak, że zmiany są niezbędne. Po pierwsze dlatego, że rynek farmaceutyczny trawiony jest od lat przez patologiczne procedery – poczynając od agresywnej optymalizacji podatkowej dokonywanej przez sieci, po nieprzestrzeganie przepisów antykoncentracyjnych. Po drugie: prawdziwie bolesny wzrost cen dla pacjentów mógłby wystąpić, gdyby ustawodawca nie podjął interwencji.
Zdaniem Tomasza Latosa z PiS brak reakcji w ciągu kilku lat doprowadziłby do zamknięcia wszystkich polskich lokalnych aptek. Wówczas zaś największe sieci zaczęłyby dyktować warunki. Nie można wykluczyć wariantu, że leki byłyby znacznie droższe niż obecnie.
Stanowisko posłów w pełni popiera Naczelna Izba Aptekarska. Obliczyła ona, że codziennie zamykane są co najmniej dwie lokalne apteki. W takim tempie ostatnia zakończyłaby działalność w 2022 r.
– A gwarantem właściwej opieki nad pacjentem, rzetelnego podejścia są właśnie farmaceuci, a nie przedstawiciele dużych sieci, którzy w prowadzeniu apteki dostrzegają wyłącznie biznes – wskazuje Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej.
Etap Legislacyjny
Projekt złożony do laski marszałkowskiej