Szkocki przewoźnik musi stawić czoła Pekaesom, które walczą z nim jego własną bronią – elastycznymi cenami biletów i luksusem, a przy tym manifestują narodowe pochodzenie. Właściciel Polskiego Busa Brian Souter przeciera pewnie oczy ze zdumienia. Dawne Pekaesy nie chcą być już chłopcami do bicia. Inwestują w nowy tabor i kopiują jego agresywną politykę cenową. Właśnie zaczyna się rynkowe pospolite ruszenie na Polskiego Busa.
W tym tygodniu PKS Polonus, polski przewoźnik autokarowy kontrolowany przez Skarb Państwa, wprowadza możliwość wyboru i rezerwacji miejsc. To wygoda – przy zakupie online pasażerowie będą widzieli rozkład wolnych foteli na pokładzie (jak przy odprawie lotniczej). To będzie przewaga konkurencyjna nad Polskim Busem, gdzie miejsce trzeba sobie wywalczyć.
– Online pasażer dostaje możliwość bezpłatnej zmiany daty albo godziny podróży. Będzie to możliwe nawet na godzinę przed wyjazdem, bez ponoszenia opłaty manipulacyjnej, którą pobierają inni przewoźnicy – zwraca uwagę Andrzej Padziński, dyrektor sprzedaży w PKS Polonus.