Firmy wykonujące przewozy na własne potrzeby nie muszą się starać ani o zezwolenia, ani o licencje. Wątpliwości co do tych regulacji ma Komisja Europejska
Zgodnie z ustawą o transporcie drogowym (t.j. Dz.U. z 2013 r. poz. 1414 ze zm.) firmy wykonujące przewozy na potrzeby własne nie muszą uzyskiwać zezwolenia na wykonywanie zawodu przewoźnika drogowego ani też licencji. Dotyczy to przejazdów, które mają charakter pomocniczy w stosunku do głównej działalności danego przedsiębiorstwa. Przykładowo zakład produkujący cegły może rozwozić wyprodukowany przez siebie towar na podstawie zaświadczenia o niezarobkowym przewozie.
Reklama
Pytanie, czy przepisy ustawy o transporcie drogowym są w tym aspekcie zgodne z rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) nr 1071/2009 ustanawiającym wspólne zasady dotyczące warunków wykonywania zawodu przewoźnika drogowego. Zdaniem Macieja Wrońskiego, przewodniczącego związku pracodawców Transport i Logistyka Polska, nie.

Reklama
Spór o definicję
– Zgodnie z art. 1 ust. 4 rozporządzenia nie ma ono zastosowania do przedsiębiorców wykonujących transport rzeczy pojazdami, których masa nie przekracza 3,5 tony lub firm wykonujących usługi transportu osób wyłącznie w celach niezarobkowych. Nie ma więc wyłączenia dla przedsiębiorców wykonujących niezarobkowy transport rzeczy – zauważa Maciej Wroński.
Jak wskazuje, w pozostałych rozporządzeniach stanowiących pakiet transportowy: 1072/2009 i 1073/2009, gdzie jest mowa o uzyskaniu licencji wspólnotowej odpowiednio przez przewoźników rzeczy oraz przewoźników osób, takie wyłączenie transportu na potrzeby własne wyraźnie zawarto.
– Gdyby więc intencją prawodawcy unijnego było takie samo potraktowanie przewozów na potrzeby własne w odniesieniu do zezwoleń, to zawarłby wyraźne wyłączenie – dodaje prawnik.
Co więcej, rozporządzenie 1071/2009 definiuje w art. 2 zawód „przewoźnika drogowego rzeczy” jako działalność każdego przedsiębiorcy wykonującego przewozy w celach zarobkowych. Jest to jednak różnie interpretowane.
– Niezarobkowy charakter odnosi się do tego, czy przewóz jest wykonywany odpłatnie, a nie czy dzięki przewozom na swoje potrzeby firma osiąga zysk – tłumaczy Iwona Szwed z biura prawnego Arena 561.
– Poza tym w preambule do rozporządzenia jest powiedziane, że nie ma potrzeby włączania do zakresu jego stosowania przedsiębiorców, którzy wykonują przewozy o nikłym wpływie na rynek transportu – dodaje.
Innego zdania jest Maciej Wroński.
– Kwestie odpłatności za przewóz są rozstrzygnięte w art. 2 pkt 2 rozporządzenia i odnoszą się wyłącznie do przewoźnika przewożącego osoby. Natomiast zastrzeżeń o odpłatności przewozów nie ma w art. 2 pkt 1 definiującym zawód przewoźnika drogowego. W ostatecznym rozrachunku każdy przewóz drogowy rzeczy, wykonywany jako działalność pomocnicza w stosunku do podstawowej działalności gospodarczej, ma na celu osiągnięcie zysków. Więc jest prowadzony w celu zarobkowym – uważa.
A jeśli tak, to ustawa o transporcie drogowym powinna wyłączać przewozy na potrzeby własne z konieczności uzyskania licencji, ale już nie zezwolenia. Tymczasem w art. 4 ust. 4 wprost definiuje ona przewóz niezarobkowy właśnie jako przewóz na potrzeby własne. Jak potwierdza nam Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju – do tej definicji zgłasza zastrzeżenia Komisja Europejska.
Pole do nadużyć
Brak wyraźnego wyłączenia przewozów rzeczy na potrzeby własne – w kontekście wyjęcia spod rozporządzenia takiego przewozu osób – budzi też wątpliwości mec. Pawła Smorędy, radcy prawnego z kancelarii JMRS Radcowie Prawni. Jednak nie posuwa się on do stwierdzenia, że unijne rozporządzenie wymaga objęcia ich obowiązkiem uzyskania zezwolenia.
– Objęcie takim wymogiem osób wykonujących przewozy na potrzeby własne w kraju byłoby niekonsekwencją, skoro takie przewozy mogą być wykonywane bez licencji wspólnotowej w transporcie międzynarodowym, i to w zakresie zarówno przewozu rzeczy, jak i osób – uważa mec. Smoręda.
– Ponadto, przewozy na potrzeby własne mają już długą tradycję w krajowym porządku prawnym i wielu przedsiębiorców w oparciu o to rozwiązanie zorganizowało swoje firmy. Zmiana reguł gry mogłaby powodować komplikacje w ich działalności – zauważa prawnik.
Z drugiej strony, jak przekonuje Wroński, nawet transport na potrzeby własne musi odbywać się na zasadach określonych dla przewozu drogowego.
– Obowiązują tu te same wymagania techniczne dla środków transportu, te same kwalifikacje kierowców, te same przepisy socjalne dotyczące czasu pracy i czasu prowadzenia pojazdów i te same specjalistyczne normy stosowane przy przewozach niektórych rodzajów ładunków. A w świetle obowiązujących przepisów taki przedsiębiorca nie musi posiadać kompetencji zawodowych i nie musi spełniać wymagań w zakresie dobrej reputacji – zauważa ekspert.
Tymczasem firmy transportowe skarżą się na przypadki nieuczciwej konkurencji ze strony podmiotów realizujących transport na potrzeby własne. Chodzi o przypadki, w których ciężarówka danej firmy, dowożąc towar do jakiegoś punktu, w drodze powrotnej przyjmuje zlecenie na zarobkowy przewóz rzeczy, nie posiadając ani licencji, ani zezwolenia: by nie wracać „na pusto”.
Każdy przypadek stwierdzenia przez Inspekcję Transportu Drogowego przewozu tylko pozornie odbywanego na potrzeby własne, a de facto o charakterze zarobkowym, kwalifikowany jest jako wykonywanie transportu drogowego bez wymaganej licencji. Grozi za to kara 8 tys. zł.