Drogowa strategia wyborcza w tym roku będzie zupełnie inna niż w poprzednich latach. Rząd ma się chwalić podpisywanymi umowami, toczącymi się przetargami i planami na odleglejszą przyszłość. Wynika to z tego, że – jak pisaliśmy 3 sierpnia – zabraknie dróg do otwierania. We wrześniu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad odpali po modernizacji most Grota-Roweckiego w Warszawie, dociągnie nowiutką obwodnicę Janek i Raszyna do wylotówki na Kraków, a jeśli dobrze pójdzie – otworzy trzy obwodnice we wschodniej Polsce: Bargłowa Kościelnego, Hrubieszowa i Szczuczyna.

I tyle. Rządowy inwestor znalazł się na początku unijnej perspektywy 2014–2020, kiedy budowy ruszają, a nie są kończone. Tak więc spin doktor kraje, jak mu materii staje. Jak dowiedział się DGP, przed wyborami GDDKiA ogłosi jeszcze przetarg na trasę S19 między Lublinem a Rzeszowem. Resort infrastruktury zakłada, że ten prawie 160-kilometrowy odcinek będzie kosztował 6,7 mld zł. Ten element szlaku Via Carpathia jest istotną częścią gry między PO i PiS. Opozycja wytyka opóźnienia w realizacji S19 jako przykład wykluczenia transportowego Polski wschodniej. Jednocześnie zaś lansuje wpisanie S19 na listę podstawową programu budowy dróg krajowych (PBDK) 2014–2023 na dłuższym odcinku, bo aż do Białegostoku.

Niebawem ma ruszyć lawina nowych umów. – Po wakacjach PBDK zostanie przyjęty i wtedy ruszą wielomiliardowe zadania. Możemy się spodziewać fajerwerków, bo rządzący będą chcieli zmobilizować elektorat – twierdzi Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych „Tor”. W ciągu najbliższych dni GDDKiA będzie gotowa do podpisana co najmniej trzech z czterech umów na autostradę A1 z Pyrzowic pod Katowicami do Częstochowy. Na pierwszy rzut – na przełomie sierpnia i września miałyby pójść dwa odcinki od strony Śląska – w sumie 32 km.

Dla obu Dyrekcja wskazała jako wykonawcę konsorcjum Strabagu i Heilit+Woerner. Pozostałe dwa odcinki zostaną zapewne zakontraktowane w październiku, przed wyborami. Do tego potrzeba umów z dwoma konsorcjami: Salini i Berger Bau. Jedyne zagrożenie dla terminów to ujawnione na początku sierpnia podejrzenia CBA o zmowę cenową. Według RMF FM proceder mógł dotyczyć także jednego z kontraktów na A1. Dlatego nie wiadomo, czy uda się podpisać umowy na obwodnice Olsztyna i Góry Kalwarii. Dochodzenie ma dotyczyć także tych inwestycji.

Na tapecie znajdzie się na pewno Południowa Obwodnica Warszawy, czyli trasa S2, która przeprowadzi na drugą stronę Wisły ruch z autostrady A2. Trzy przetargi czekają na zakończenie kontroli UZP. Dwoma zleceniami podzielą się zapewne Astaldi i Gülermak, które rok temu skończyły budować drugą linię metra. Trzeci odcinek weźmie Warbud. GDDKiA zakłada, że podpisanie umów nastąpi we wrześniu. Tę inwestycję będzie można dobrze rozreklamować. Na wizualizacjach zobaczymy ponaddwukilometrowy tunel pod miastem, autostradowy most przez Wisłę i jedną z najdłuższych estakad w Polsce. W przyszłości problemem może być szokująca różnica między kosztorysami inwestora i wykonawców: najkorzystniejsze oferty opiewają na 2,5 mld zł zamiast spodziewanych 6,7 mld zł.

We wrześniu czekają nas kolejne kontrakty na S7, dzięki temu, że GDDKiA wybrała w sierpniu koncerny Budimex i Metrostav jako wykonawców dla dwóch odcinków od obwodnicy Elbląga do południowej obwodnicy Gdańska (to ponad 40 km). Trasa ułatwi dojazd nad morze tym, którzy nie chcą stać w korkach przed bramkami na autostradzie A1. W ramach tych kontraktów powstaną m.in. dwa nowe mosty na Wiśle. Łączna wartość zwycięskich ofert – ponad 3,2 mld zł brutto. Z kolei za miesiąc Dyrekcja rozstrzygnie przetargi na ponad 35 km trasy S3 z Legnicy do Bolkowa.

A to nie koniec. Kierowcy czekają na rozbudowę krajowej ósemki, czyli przedłużenie nowej wylotówki omijającej Raszyn. Na etapie składania ofert jest przetarg na 10 km bezkolizyjnej trasy S8 z Przeszkody do Radziejowic. Jest szansa, że kontrakt zostanie zawarty przed wyborami (inny odcinek za ponad 430 mln zł GDDKiA zleciła w czerwcu Intercorowi). We wrześniu GDDKiA będzie gotowa do podpisania pięciu umów na S6 między Szczecinem i Koszalinem. Na kontrakty czekają Budimex, Dragados i Pol-Aqua. Dwie kolejne firmy są na etapie składania ofert. Ta droga pozwoli rządowi zapunktować na Pomorzu Zachodnim, które jest drogową białą plamą.

Zanim pójdziemy do urn, powinniśmy też poznać wykonawców czterech odcinków brakującego, 63-kilometrowego fragmentu S5 między Poznaniem i Wrocławiem. Tutaj szanse na umowy przed wyborami są niewielkie, ale w mediach zobaczymy informacje o otwarciach ofert. Dzieje się też na północ od Poznania. Na rozstrzygnięcie czeka siedem kontraktów: od granicy Wielkopolski i Kujaw do Grudziądza przy autostradzie A1 (wraz z obwodnicą Bydgoszczy). To inwestycja wyczekiwana przez mieszkańców Kujawsko-Pomorskiego.

– Wszystkie te inwestycje są od dawna wyczekiwane. Podpisanie umów zbiegnie się z kampanią wyborczą, dlatego zostaną w niej zapewne wykorzystane – ocenia Robert Chwiałkowski ze stowarzyszenia Siskom, które monitoruje budowy dróg. Według naszych ustaleń jest nacisk, żeby przed wyborami zwiększyć stopień zaawansowania przetargu na ekspresową zakopiankę na odcinku Lubień – Rabka-Zdrój. To będzie malownicza trasa z tunelem o długości ponad 2 km oraz 38 mostami, wiaduktami i łącznicami. Kontrakty są w sumie trzy, a GDDKiA otrzymała łącznie 48 wniosków od podmiotów zainteresowanych udziałem w przetargach.

Jak podaje GDDKiA, w budowie jest prawie 720 km, a na etapie przetargów – niespełna 770 km tras. Do 2023 r. Dyrekcja planuje wydanie na nowe drogi 93 mld zł.

We wrześniu zostanie oddany po modernizacji most Grota-Roweckiego

Polityczny festiwal drogowych obietnic

Wyjazdowym posiedzeniom rządu w regionach towarzyszą obietnice budowy dróg, których nie ma nawet na liście podstawowej w projekcie PBDK 2014–2023. Na początku lipca premier Ewa Kopacz obiecała dokończenie autostrady A1. Chodzi o odcinek z Częstochowy do Tuszyna (przedłużenie fragmentu Pyrzowice – Częstochowa, który czeka już na podpisywanie umów). Nową część A1 wybuduje spółka celowa z udziałem Skarbu Państwa, która skorzysta z pozabudżetowych źródeł finansowania. To element programu rozwoju Śląsk 2.0, a także próba ucieczki przed opozycją, która trasę A1 umieściła na sztandarach.

11 lipca w Giżycku Ewa Kopacz obiecała modernizację drogi krajowej nr 16 z Borek Wielkich do Mrągowa. Wcześniej zrobiła się awantura, bo rząd najpierw wpisał modernizację tej drogi do kontraktu terytorialnego, a po kilku tygodniach inwestycja znikła z PBDK 2014–2023. Podczas konferencji w Giżycku premier obiecała powrót do finansowania tej inwestycji ze środków centralnych. 14 lipca podczas wyjazdowego posiedzenia rządu w Łodzi premier zapowiedziała budowę trasy S14, przyszłej zachodniej obwodnicy tego miasta. Rzecznik PiS Marcin Mastalerek wytknął złośliwie, że premier zawitała do Łodzi po raz trzeci w ciągu dwóch miesięcy i za każdym razem obiecywała S14.

Wreszcie 18 lipca podczas wizyty w Nowym Sączu szefowa rządu, pytana o drogę Brzesko – Nowy Sącz, poinformowała, że jej budowa znajduje się na liście priorytetów rządu. – Chciałam to zostawić na mój przyjazd do Małopolski z całą Radą Ministrów, ale pomyślałam, że dobrze by było, żebyście usłyszeli tę dobrą wiadomość dzisiaj – powiedziała pani premier. Rząd zbierze się w Krakowie dzisiaj. Efektem wyjazdu będzie zaś podpisanie umowy na przebudowę skrzyżowania zakopianki z drogą wojewódzką w Poroninie.

Z kolei minister infrastruktury Maria Wasiak obiecuje, że Polska wspólnie z Czechami wystąpi o dofinansowanie z unijnego programu CEF 30 km trasy S3 – wraz z tunelem – z Bolkowa do granicy. Dotychczas projekt był wymieniany wśród rezerwowych, co opozycja wykorzystywała do ostrzeliwania rządu. – Przypuszczam, że niedługo wśród obietnic pojawi się trasa S3 Szczecin – Świnoujście, której brak na liście podstawowej był powszechnie krytykowany. Potrzebne jest tylko wyjazdowe posiedzenie rządu w tamten region – ocenia Adrian Furgalski z ZDG TOR. – Przed wyborami budżet jest z gumy. A prawda jest taka, że drogi, dla których nie rozpoczęto procedury środowiskowej, do 2023 r. nie mają szans na realizację – ironizuje Robert Chwiałkowski z Siskom.

Wybory tuż-tuż, a brakuje dróg do otwierania – na Dziennik.pl