statystyki

Akcja repatriacja. LOT już lata i sprowadza Polaków do kraju

autor: Krzysztof Śmietana16.03.2020, 07:50; Aktualizacja: 16.03.2020, 07:55
Podróżni narzekają jednak, że PKP Intercity nie chce automatycznie zwracać 100 proc. należności za niewykorzystane bilety.

Podróżni narzekają jednak, że PKP Intercity nie chce automatycznie zwracać 100 proc. należności za niewykorzystane bilety.źródło: PAP
autor zdjęcia: Marcin Obara

Po zawieszeniu międzynarodowych połączeń lotniczych i kolejowych trzeba zorganizować transport powrotny dla tysięcy Polaków, którzy utknęli za granicą.

Na polskich lotniskach zrobiło się niemal tak pusto, jak po erupcji islandzkiego wulkanu Eyjafjallajökull w 2010 r., kiedy nasz kraj, wzorem dużej części Europy, zamknął przestrzeń powietrzną. Wtedy powodem obostrzeń były kwestie bezpieczeństwa samolotów, a teraz próba powstrzymania koronawirusa. Przy szybkim rozprzestrzenianiu się patogenu na południu i zachodzie Europy Polska jako pierwsza na kontynencie zdecydowała się wstrzymać międzynarodowe połączenia lotnicze. Wpuszczane są jedynie zaplanowane wcześniej czartery z turystami wracającymi z wakacji i specjalne loty narodowego przewoźnika, na które można kupować bilety na jego stronach internetowych. Dla porównania Czesi, którzy kilka dni temu wprowadzili stan wyjątkowy, poszli nieco inną drogą. Wprawdzie też nie wpuszczają na swoje terytorium ogromnej większości obcokrajowców, ale utrzymali międzynarodowe połączenia lotnicze, co pozwala ich rodakom wrócić do kraju.

Jak przyznał w sobotę premier Mateusz Morawiecki, w najbliższym czasie chęć powrotu do Polski może wyrazić od 200 do 500 tys. obywateli naszego kraju. Rząd zapewnia, że nie chce zostawić na lodzie rodaków, którzy zostali daleko od kraju. Dlatego LOT na specjalnie utworzonej stronie internetowej LotDoDomu.com zbiera informacje o Polakach, którzy chcą wrócić do kraju w najbliższych dniach. Można tam wpisywać kraj i lotnisko, z którego chce się wylecieć do Polski. Przewoźnik zapewnia, że będzie analizować na bieżąco liczbę potrzebujących z danego kraju i możliwości zorganizowania lotu. Za powrót do Polski podróżujący zapłacą zryczałtowaną stawkę. Jej wysokość będzie zależała od kierunku, z którego realizowany będzie przelot: 400−800 zł w granicach Europy i 1600−2400 zł za przelot na dłuższej trasie. Pozostałą kwotę ma dopłacić rząd. Jak informował Michał Dworczyk, szef kancelarii premiera, po kilku godzinach od uruchomienia strony zapotrzebowanie na taki przelot zgłosiło 12 tys. osób.

Pierwsze, niedzielne połączenia cieszyły się gigantycznym zainteresowaniem podróżnych. Tłumy rodaków chcą wrócić zwłaszcza z Londynu. Choć LOT skierował tam swoją największą maszynę, czyli latającego zwykle na inne kontynenty Dreamlinera, to bilety zostały wykupione błyskawicznie. W efekcie przewoźnik jeszcze wczoraj zorganizował dodatkowy kurs na tej trasie. Do niedzielnego popołudnia przyleciał też samolot z Chicago, a kolejne miały wylecieć z Warszawy po Polaków czekających m.in. w Colombo. Infolinia i strona internetowa LOT-u przeżywa ogromne oblężenie. Kiedy wczoraj próbowaliśmy sprawdzić dostępność miejsc w zaplanowanym na poniedziałek połączeniu z Londynu do Warszawy, to system zaproponował nam przelot dopiero 29 marca (wtedy LOT planuje przywrócić już regularne rejsy).


Pozostało 66% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie