statystyki

Fundusz pekaesowy. Dopłaty do deficytowych linii będą wyższe [WYWIAD]

autor: Katarzyna Nocuń11.03.2020, 08:35; Aktualizacja: 11.03.2020, 08:36
autobus, autokar, przewoźnik

Zainteresowanie tzw. funduszem pekaesowym (Fundusz Rozwoju Przewozów Autobusowych) wciąż pozostawia wiele do życzenia. W puli na 2020 r. jest 800 mln zł, a samorządy złożyły na razie wnioski na kwotę 59,5 mln złźródło: ShutterStock

Dopłaty do deficytowych linii autobusowych od 2021 r. będą wyższe, gdyż są regiony, w których złotówka do wozokilometra to za mało - mówi Rafał Weber, wiceminister infrastruktury.

Zainteresowanie tzw. funduszem pekaesowym (Fundusz Rozwoju Przewozów Autobusowych) wciąż pozostawia wiele do życzenia. W puli na 2020 r. jest 800 mln zł, a samorządy złożyły na razie wnioski na kwotę 59,5 mln zł.

Jesteśmy na początku procesu odtwarzania linii autobusowych. W ostatnich trzech dekadach trwało wygaszanie połączeń, zwłaszcza na relacjach wiejsko-miejskich, gdzie liczba pasażerów zmniejszała się z roku na rok, a połączenia stawały się nierentowne. Na pewno łatwiej jest takie połączenie zlikwidować niż je odtworzyć. Fundusz zatrzymał proces likwidacji połączeń. Środki ujęte we wnioskach złożonych w pierwszym naborze w 2020 r. dofinansują 1741 linii. Bez funduszu tych połączeń by nie było.

Mam nadzieję, że fundusz będzie się rozpędzał dzięki coraz większemu zaangażowaniu samorządów i będzie służył organizacji komunikacji zbiorowej dla coraz większej liczby osób. Linie dofinansowane z FRPA obejmują swoim zasięgiem tereny zamieszkane przez ponad 14 mln osób.

Są województwa jak podkarpackie, w których wnioski samorządów o dofinansowanie z funduszu pekaesowego sięgają 20 proc. dostępnych środków, ale są też takie jak warmińsko-mazurskie, w których jest to zaledwie 1,4 proc. Z czego wynikają różnice?

Rzeczywiście są miejsca, gdzie proces odtwarzania przebiega sprawnie. Na Podkarpaciu utrzymano PKS-y samorządowe i są one teraz wykorzystywane do odtwarzania linii. Są przewoźnicy, którzy dobrze funkcjonują na lokalnym rynku i mamy do czynienia z dobrą ich współpracą z samorządami.

Wynika z tego, że tam, gdzie wykluczenie transportowe jest największe, samorządom trudniej jest sięgnąć po pieniądze z funduszu.

Przepisy pozwalają na współpracę z przewoźnikami prywatnymi. Są samorządy, które to robią, wykorzystując przepis, który umożliwia korzystanie z usług przewoźnika prywatnego bez konieczności ogłaszania przetargu w sytuacji nadzwyczajnej, gdy występuje lub może wystąpić zakłócenie świadczenia usług transportu publicznego.

Przy założeniu, że przewoźnicy prywatni ostali się na rynku.

W każdym powiecie funkcjonują przewoźnicy prywatni. Oczywiście na tych trasach, na których jest to opłacalne. Natomiast samorząd może i powinien skorzystać z usług przewoźnika prywatnego, by uruchomić linie nierentowne i uzyskać rządowe dofinansowanie maksymalnie w wysokości jednej złotówki do wozokilometra. Oczywiste jest, że pozostałą część należy wypracować z biletów. Komunikacja musi być zorganizowana z założeniem, że będą pasażerowie, którzy z niej skorzystają. Sprawność władzy samorządowej, zrozumienie potrzeb społecznych, umiejętne wytypowanie miejscowości, przez które będzie przebiegała linia, to warunki, by system komunikacji autobusowej dobrze zorganizować.


Pozostało jeszcze 69% treści

2 dostępy do wydania cyfrowego DGP w cenie
9,80 zł Za pierwszy miesiąc.
Oferta autoodnawialna
PRENUMERATA 2020
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Kup licencję

Reklama

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie