Autopromocja

Reaktywacja połączeń lokalnych. Regionalna kolej wraca do życia

Tory
ToryShutterStock
14 stycznia 2019

Po latach likwidowania lokalnych linii przyszedł czas na ich przywracanie. Wzorem dla innych regionów może być Dolny Śląsk, który stara się przejmować je od PKP.

Dotychczas byliśmy w Europie jednym z liderów w likwi dacji linii kolejowych. W latach 1990–2016 długość eksploatowanych tras spadła o ok. 27 proc. z ok. 26 tys. km do blisko 19 tys. km. W ostatnim czasie udało się zatrzymać ten negatywny trend. W niektórych regionach widać prawdziwy renesans lokalnych połączeń kolejowych. Liderem jest zwłaszcza Dolny Śląsk, gdzie ruch przywracany jest na wielu poniemieckich liniach kolejowych. Oddolna presja sprawiła, że w kolej mocno zaangażował się samorząd województwa. Założona przez region w 2008 r. spółka Koleje Dolnośląskie to teraz najszybciej rozwijający się przewoźnik w Polsce. W 2018 r. zanotował 25-proc. wzrost liczby podróżnych (przewiózł 11,6 mln osób). Przez ostatnie pięć lat te wzrosty sięgnęły 480 proc. Koleje Dolnośląskie miały być konkurencją dla Przewozów Regionalnych, czyli przewoźnika, który wozi podróżnych do pracy i szkoły w wielu regionach. Z czasem dolnośląska spółka zaczęła mocno wypierać tego przewoźnika na poszczególnych trasach. Co ciekawe, dolnośląskie jako jedyne województwo w Polsce starał się przejmować od PKP nieczynne linie kolejowe. Niezbyt chętna do tego państwowa spółka zgodziła się w końcu przekazać samorządowi m.in. trakt z Wrocławia do Trzebnicy. Po wyremontowaniu torów reaktywacja trasy w 2009 r. okazała się ogromnym sukcesem. W pociągach dojeżdżających do stolicy Dolnego Śląska panuje ogromny tłok i przewoźnik musi szukać dodatkowych składów do obsługi tego połączenia. Potem Urząd Marszałkowski przejął także linię ze Szklarskiej Poręby do Jakuszyc, na której reaktywowano połączenie lokalne do Czech. Niedawno PKP przekazały też województwu odcinek linii z Dzierżoniowa do 30-tysięcznej Bielawy. Po remoncie torów pod koniec tego roku będzie można z tego miasta puścić pociągi do Wrocławia. O przywrócenie trasy od dłuższego czasu walczyli mieszkańcy Bielawy.

– Przejmowanie przez Dolny Śląsk linii kolejowych okazało się trafionym pomysłem. Samorząd pokazał, że można dość szybko wyremontować linie. Robi to za nieduże pieniądze, „bez fajerwerków”, bo trasa jest przystosowywana do potrzeb regionalnego przewoźnika – mówi Piotr Malepszak, były wiceprezes Kolei Dolnośląskich, który teraz ma odpowiadać za przygotowanie nowych linii kolejowych do Centralnego Portu Komunikacyjnego. Dolny Śląsk chce iść za ciosem i przejąć w najbliższym czasie kolejne lokalne nieczynne linie, które prowadzą głównie do miejscowości turystycznych w Sudetach – np. do Świeradowa Zdroju, Karpacza czy Lądka Zdroju. Być może przekazywanie lokalnych tras przyśpieszy nowa układanka polityczna w województwie. Powstała tam koalicja PiS i Bezpartyjnych Samorządowców. I pojawiły się obawy o jakość zarządzania przewoźnikiem regionalnym. Uznawanego za bezpartyjnego fachowca Piotra Rachwalskiego zastąpił związany z prezydentem Lubina Damian Stawikowski, który wywołał zdziwienie stwierdzeniem, że ostatni raz jechał koleją kilkanaście lat temu.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png