Niestety, chwilę potem powstały fabryki, samochody, telewizory, telefony, tablety, Tesco oraz glutaminian sodu. Mamy tablety, McDonalda, internet, pralki, a za rogiem możemy kupić sobie już obraną cebulę, żebyśmy nie tracili bez sensu energii na łuskanie takiej normalnej. Przestaliśmy ganiać za czymkolwiek oprócz pieniędzy. I zaczęliśmy tyć. Rozumiecie, co mam na myśli? Im szybciej ewoluujemy, tym więcej przybywa nam kilogramów. Innymi słowy, zeszliśmy z drzewa po to, żeby już nigdy nie móc na nie wejść. Owszem, są wśród nas tacy, którzy dzięki codziennej dawce ćwiczeń i wcinaniu jarmużu jednym susem zdolni są wskoczyć na czubek sosny. Ale rozejrzyjcie się dookoła – ilu ich widzicie? Bo ja żadnego.