Autopromocja

Bąk: Mieć porsche, a jeździć porsche to różnica [Porsche 718 Boxster GTS i 911 4 GTS cabrio]

Łukasz Bąk
Łukasz BąkDGP
17 sierpnia 2018

Mam po dziurki w nosie Facebooka. Po pierwsze, Marek Cukrowagóra wie o wszystkim, co robię, do tego stopnia, że gdy tylko wchodzę ze smartfonem do kibelka, wygodnie się rozsiadam i chcę sprawdzić, co u moich znajomych, to pierwszym, co ukazuje się moim oczom po odpaleniu aplikacji, jest reklama papieru toaletowego „Mola”. Po drugie, ostatnio moi znajomi podzielili się na trzy obozy – ludzi, którzy kochają PiS, ludzi, którzy nie kochają PiS, i ludzi, którzy kochają kotki i pieski.


Aha, i jeszcze ludzi, którzy kochają biegać, robić przysiady i zajadać się jarmużem. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że grupy te nie przegapią żadnej okazji, by obrzucić się we wpisach tym, do usuwania resztek czego służy papier „Mola”. A najbardziej agresywni są miłośnicy kotków i piesków.

Jest jeszcze trzecia rzecz, która nie podoba mi się w FB – fakt, że dla wielu ludzi staje się on podstawowym źródłem wiedzy. „Co polecacie na komary?”, „Gdzie kupię w niedzielę goudę?”, „Co to jest Grenlandia”, „Mamo, podasz mi papier?”. I tak w kółko. Niektórym nie chce się już nawet odpalić Google’a i wstukać hasła w wyszukiwarkę – uważają, że świat zaczyna się i kończy na Facebooku. A to nieprawda. Jest jeszcze Instagram. I choć konto na nim mam już dwa lata, to dopiero niedawno zacząłem nieco intensywniej z niego korzystać. Dlaczego? Bo wszystko, co można na nim znaleźć, to zdjęcia i króciutkie filmy. Jedne gorsze, drugie lepsze, a niektóre naprawdę świetne. Co jednak najważniejsze – wszystkie autorskie i tylko tych ludzi, których sam mam ochotę obserwować. Nie chcecie czytać o polityce? Nie ma problemu. Chcecie pooglądać fajne samochody – proszę bardzo. Interesują was piękne krajobrazy? Już się robi! Wolicie okrągłe Brazylijki? Oto one! A wszystko to, bo komuś chciało się wyciągnąć z kieszeni smartfona i cyknąć ciekawe zdjęcie. Podoba mi się to, więc sam zacząłem częściej pstrykać foty – głównie samochodom, którymi jeżdżę. I dzieciom, które ciągle plączą się pod nogami, w związku z czym trudno jest mi zrobić fotę autu tak, żeby akurat nie było ich na niej widać.

Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png