W tym roku powstanie ponad 300 km tras ekspresowych. Ale na kilku odcinkach jest opóźnienie.
Od początku tego roku otwarto zaledwie 44 km szybkich tras. To np. odcinek drogi S3 z Lubina do Legnicy czy fragment S8 na granicy Mazowsza i Podlasia. Na szczęście na tym się nie skończy. Według zapowiedzi Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad do końca roku ma być gotowych jeszcze ponad 334 km nowych odcinków. Jest więc szansa na – wprawdzie nieznaczne – ale jednak pobicie rekordu z 2012 r. Wtedy udostępniono 330 km tras ekspresowych.
Dziennik Gazeta Prawna
Reklama
Teraz na niektórych odcinkach ma być osiągnięta przejezdność, co oznacza, że będzie można już z nich korzystać, choć do zrobienia zostaną prace wykończeniowe. Nie bez związku z parciem na szybkie otwieranie tych tras jest to, że w wielu miejscach wstęgi będą przecinane w samym środku samorządowej kampanii wyborczej.
Na kilku drogach nowe odcinki utworzą długie ciągi, które znacznie przyspieszą pasażerom podróż. GDDKiA zapowiada m.in. oddanie blisko 120 km S3 na zachodzie kraju – z Zielonej Góry do Lubina i z Legnicy do Bolkowa. Dzięki temu ekspresowa „trójka” będzie się nieprzerwanie ciągnąć ze Szczecina przez Gorzów, Zieloną Górę, Legnicę do Bolkowa (po drodze przecinając autostrady A2 i A4). Trasa ma duże znaczenie gospodarcze. Ułatwi dojazd z południa do portów w Szczecinie i Świnoujściu.

Reklama
Jak informuje Krzysztof Nalewajko z GDDKiA, S3 będzie sukcesywnie oddawana w kolejnych miesiącach. Pod koniec sierpnia mamy pojechać 11-kilometrowym fragmentem koło Lubina. Kolejne trzy części w stronę Zielonej Góry zostaną otwarte we wrześniu i w październiku. Pod koniec roku pojedziemy drugą jezdnią S3 w rejonie Zielonej Góry i odcinkami z Legnicy do Bolkowa.
Ale jeszcze kilka lat trzeba będzie poczekać na dwa skrajne odcinki – do Świnoujścia (w budowie, koniec prac w 2021) i do granicy z Czechami (problemy z rozstrzygnięciem przetargu, koniec prac najwcześniej w 2023 r.).
We wrześniu znacznie poprawi się przejazd na trasie Warszawa – Białystok. Zostaną otwarte dwa brakujące odcinki drogi S8 między tymi miastami. Chodzi o prawie 30 km trasy z Wyszkowa do Ostrowi Mazowieckiej. Dzięki temu przejazd z Warszawy do stolicy Podlasia skróci się do ok. 2 godzin. Zapewne wykorzystają to przewoźnicy autobusowi, którzy zaoferują czas przejazdu krótszy niż pociągiem.
Jesienią otwartych zostanie też kilka kluczowych odcinków drogi S7. W październiku ma być zapewniona przejezdność po dwóch nitkach tej arterii między Elblągiem a Gdańskiem. Wtedy trasa S7 będzie już w pełni gotowa na 200-kilometrowym odcinku z miejscowości Napierki niedaleko Mławy do Trójmiasta. To zaś oznacza, że przejazd „siódemką” z Warszawy do Gdańska może trwać krócej niż autostradami A2 i A1. I kosztować mniej: nie dość, że kierowcy nie zapłacą 30 zł za przejazd A1 na Pomorzu, to zużyją też mniej paliwa (wariant drogą S7 będzie o 75 km krótszy).
Na znaczne skrócenie czasu przejazdu w drodze z Warszawy do Kielc i dalej na południe kraju można liczyć po zaplanowanym na listopad otwarciu 25-kilometrowej obwodnicy Radomia (S7). Według GDDKiA włoska firma Salini deklaruje, że pod koniec roku będzie można puścić ruch po dwóch jezdniach trasy S7 z Chęcin (od końca obwodnicy Kielc) do Jędrzejowa. To odcinek, którego budowa opóźniona jest już o rok. Drogowcy przyznają, że do poślizgu częściowo doszło z powodu złej pogody, ale dodatkowo nałożyła się na to słaba mobilizacja wykonawcy.
Przed końcem roku mają być też otwarte: trzy odcinki trasy S5 między Poznaniem i Wrocławiem, fragment S8 z Radziejowic do Paszkowa przed Warszawą (przejezdność po jezdniach głównych z wyjątkiem węzła w Nadarzynie, który ma być gotowy w 2019 r.), obwodnica Olsztyna (S51) i fragment trasy S12 – dojazd do obwodnicy Puław.
Ale niektóre inwestycje drogowe łapią spore opóźnienie. Przez to GDDKiA nie uda się zrealizować planu otwarcia w tym roku 450 km szybkich tras. Wbrew za mierzeniom przed zimą nie będą gotowe dwa odcinki zakopianki (S7) – z Lubnia do Naprawy i ze Skomielnej Białej do Chabówki. Drogowcy tłumaczą opóźnienia dużymi deszczami w 2017 r., które doprowadziły do osuwisk. Kolejną przeszkodą mają być trudne warunki geologiczne. Oba fragmenty mają być gotowe w przyszłym roku. Na 2019 r. przesunie się także oddanie dwóch odcinków S5 Poznań – Wrocław i dopiero wtedy skończona będzie cała ekspresówka między tymi miastami.
Eksperci zwracają uwagę, że problemy z realizacją programu drogowego mogą teraz narastać. Wszystko przez rosnące ceny materiałów i brak rąk do pracy. To powoduje coraz większe kłopoty z przetargami. Ostatni przykład: z podpisaniem umowy na budowę tunelu pod rzeką Świną przez kilka tygodni zwlekała firma Astaldi i w końcu zrezygnowała z kontraktu. Teraz robót chce się podjąć firma Porr. Firmy coraz bardziej narzekają na brak realnych mechanizmów waloryzacji kontraktów. Te problemy się potęgują przy bardzo długo toczących się przetargach i preferowanej ostatnio przez GDDKiA formule kontraktów – „projektuj i buduj”. W takich przypadkach od złożenia oferty do rozpoczęcia prac mijają nawet dwa, trzy lata. Przez te perturbacje trudno będzie zrealizować cały program budowy dróg na lata 2014–2023, który zakłada wybudowanie prawie 3,3 tys. km szybkich tras.