Reklama

Minister infrastruktury spotkał się w sobotę z mieszkańcami Wrocławia w ramach cyklu spotkań polityków Prawa i Sprawiedliwości "Polska jest jedna”.

Adamczyk poinformował, że na zapowiedziany przez premiera Mateusza Morawieckiego program remontów dróg lokalnych jeszcze w tym roku z budżetu państwa zostanie wydanych 1,3 mld zł, a w każdym kolejnym roku po 5 mld zł.

"Dotąd było tak, że na taki remont wójt, burmistrz prezydent dawał jedną złotówkę, a wojewoda w imieniu rządu dokładał też jedną złotówkę, czyli finansowanie było po połowie. Z tego powodu część samorządów w ogóle nie mogła skorzystać z pomocy rządowej, bo nie miała własnych środków” - powiedział Adamczyk.

Podkreślił, że w ramach przygotowanego w jego resorcie projektu funduszu dróg samorządowych dofinansowanie do remontów dróg lokalnych będzie uzależnione od dochodów danego samorządu.

"Dofinansujemy samorząd w zależności od jego dochodów nawet do 80 procent wartości tej inwestycji, zatem samorządy mniej zasobne będą musiały wyłożyć tylko 20 procent” - dodał Adamczyk.

Szef resortu infrastruktury poinformował, że w ciągu 10 lat na remonty dróg lokalnych i samorządowych rząd zaplanował wydanie 80 mld zł.

„To powinno w sposób znaczący poprawić stan tych dróg, komfort jazdy i bezpieczeństwo na tych drogach. Robimy tak, bo bezpieczeństwo na drogach jest dla nas priorytetem” - podkreślił Adamczyk.

Zaznaczył, że oprócz remontów dróg lokalnych z krajowego funduszu dróg rocznie kilkaset mln zł jest przeznaczanych na likwidowanie miejsc niebezpiecznych na drogach.

„Zdecydowałem, że ruszamy z dużym programem likwidacji miejsc niebezpiecznych i w ciągu kilku lat na ten cel wydamy kilka miliardów złotych. Ktoś powie: zadłużają państwo. Jednak zadajmy sobie pytanie, czy mamy tolerować sytuację, że na drogach ginie coraz więcej ludzi z powodu wzmożonego ruchu. Absolutnie nie” - powiedział Adamczyk.

Przed spotkaniem szef resortu infrastruktury uczestniczył w uroczystym odsłonięciu napisu „Niepodległa” na jednym ze stu autobusów wrocławskiej firmy Polbus SA, która w ten sposób włączyła się w obchody rocznicy 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę.

"Warszawa ma swoje samoloty z napisem Niepodległa, a Wrocław autobusy, które będą jeździć nie tylko po kraju, ale też za granicą m.in. w Rosji. To niezwykle ważne, że cenimy i upamiętniamy naszą niepodległość” - powiedział Adamczyk.