Autopromocja

Bąk: Nissan, niech cię prąd kopnie! [FELIETON]

Łukasz Bąk
Łukasz BąkDGP
18 maja 2018

Mamy wolny rynek, ogromną konkurencję i asortyment wszelkiej maści produktów tak szeroki, że nowo budowane supermarkety muszą mieć wielkość lotniskowców, aby to wszystko pomieścić. A mimo to pewne rzeczy od razu kojarzymy z konkretnymi markami. Weźmy takie dżinsy – obecnie produkuje je mniej więcej milion firm na świecie, ale gdy ktoś pyta mnie o pierwsze skojarzenie, odpowiadam bez wahania: Levi’s. Maszynki do golenia? Oczywiście Gillette! Scyzoryk? Rzecz jasna Victorinox, nie ma innego. Gacie do pływania to Speedo, krem – Nivea, sztućce wyłącznie od Gerlacha, pasta do zębów Colgate, jogurt Danona, ketchup Heinza, majonez musi być Kielecki, a piwo z Żywca.

Nie, to nie jest reklama. Nie lubię piwa, levisy zawsze piją mnie w kroku, nie golę się, a jogurtów nie jadam, bo obecnie w ich skład wchodzi połowa tablicy Mendelejewa. Zwracam tylko uwagę na to, jak silnie niektóre marki są zakorzenione w naszej świadomości. Najczęściej jest to efektem nachalnych reklam, które osaczają nas z każdej strony, niczym hieny osłabioną antylopę. Zdarza się jednak, że wartość i świadomość marki ma bezpośredni związek z jej dokonaniami. To Levi Strauss wynalazł dżinsy, a King Camp Gillette opatentował maszynkę z wymiennymi ostrzami. Pierwsze receptury na ketchup pochodzą co prawda z V wieku przed naszą erą, ale dopiero Henry John Heinz je udoskonalił, a następnie rozpowszechnił pomidorowy dodatek na całym świecie. Majonez też jest znany od wieków, ale tylko w Kielcach wiedzą, jak naprawdę powinno się go robić.

W żadnym segmencie i w żadnej branży nie ma jednak tylu skojarzeń, co w motoryzacji. Volvo? Oczywiście bezpieczne. Mercedes? Luksusowy. Honda to tuning, toyota hybrydy, a citroen oryginalny albo dziwny. Land rover kojarzy się z absolutnie fenomenalnymi właściwościami terenowymi, jaguar z tweedową marynarką i fajką, a BMW z kokainą. Mitsubishi i subaru to rajdy, lexus niezawodność i jakość, a ferrari to kolor czerwony. Inaczej być nie może. Do każdego auta potrafię przyporządkować jedno bądź dwa słowa, które de facto opiszą jego historię bądź je po prostu określą. Oprócz nissana. O Nissanie niczego konkretnego nie umiem powiedzieć. Wiem, że produkuje samochody, ale nie kojarzy mi się absolutnie z niczym. Jest jak dżinsy z H&M. To po prostu spodnie.

Źródło: MAGAZYN Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.

Autopromocja
381367mega.png
381364mega.png
381208mega.png