W momencie przenosin do Centralnego Portu Komunikacyjnego chcemy obsługiwać między 20 a 30 mln pasażerów rocznie - mówi Rafał Milczarski, prezes zarządu Polskich Linii Lotniczych LOT.
Związki zawodowe w LOT ogłosiły referendum w sprawie strajku o wyższe płace. Czy groźba jest realna?
Nie. Większość ludzi w spółce chce pracować i rozwijać kariery, a nie strajkować. Pracujemy nad tym, aby w mądry sposób poprawiać system wynagrodzeń. W ostatnim czasie ok. 200 pilotów i 220 stewardes awansowało, co wiąże się dla nich ze znacznym wzrostem płac. Związki zawodowe zamiast ogłaszać referendum, powinny się zająć tym, do czego zostały powołane, czyli pracą nad dobrym regulaminem wynagradzania. Niedawno przedstawiliśmy im w tej kwestii ciekawe propozycje. To m.in. podwyżki dla pierwszych oficerów dreamlinerów, zmiany w regulaminie premiowania pracowników naziemnych i pilotażowy program, który ma na celu nagradzanie finansowe personelu pokładowego za punktualność. Bardzo duże podwyżki i to w krótkim czasie – czego domagają się związki – są nierealne, bo doprowadziłyby do bankructwa firmy.