Po grudniowym falstarcie czeskiej spółki Regiojet, gdy nie udało się uruchomić trzech czwartych zapowiadanych połączeń, przewoźnik rozkręca działalność. Od trzeciej dekady stycznia jeżdżą dziennie cztery pary pociągów z Warszawy do Krakowa i trzy pary z Warszawy do Trójmiasta. 1 lutego wystartowały kursy dwóch par połączeń ze stolicy do Poznania. 1 marca ich liczba wzrośnie do sześciu. W najtańszej klasie przejazd kosztuje od 27 do 39 zł. 1 marca rozszerzy działalność drugi czeski przewoźnik: LeoExpress. Uruchomi dwie pary połączeń między Warszawą i Krakowem (ceny za przejazd od 34 zł), a tydzień później zwiększy z dwóch do czterech liczbę kursów między Krakowem i Pragą. W czerwcu uruchomi zaś połączenie z Przemyśla przez Kraków, Pragę do Drezna i Frankfurtu nad Menem.

Coraz większe korzyści dla pasażerów

Problemy Regiojet były związane z tym, że firmie nie udało się zatrudnić wystarczającej liczby pracowników. Urząd Transportu Kolejowego wszczął postępowanie wobec przewoźnika i nie wyklucza kary finansowej. Ale kiedy połączeń przybyło, widać korzyści dla podróżnych z konkurencji na torach. To nie tylko większa liczba pociągów, lecz także spadki cen biletów na głównych trasach. Na obniżki zdecydowała się również spółka PKP Intercity. Dotyczy to zwłaszcza trasy Warszawa–Poznań, na której od marca państwowy przewoźnik będzie miał największą konkurencję ze strony Czechów.

Na kilka dni przed odjazdem da się kupić bilety na pociąg ekspresowy (EIC lub EIP) w cenie 29 zł. Do niedawna na takie połączenie obowiązywała stała cena wynosząca 149 zł. Bilety na ekspres kupowane dzień przed odjazdem da się kupić za 47 zł.

Bilety w cenach zaczynających się od 29 zł można też dostać na pociąg Pendolino z Warszawy do Krakowa oraz z Warszawy do Trójmiasta. Po wyczerpaniu puli najtańszych biletów dostępne są kolejne, ze stawkami na poziomie ok. 50 i 80 zł. Wcześniej na tych trasach tańszych biletów na Pendolino było bardzo mało. Dominowała cena podstawowa wynosząca 169 zł. Inna zmiana weszła w życie z końcem ub.r.: przedsprzedaż biletów na pociągi ekspresowe w komunikacji krajowej wydłużono do czterech miesięcy. Wcześniej można było je kupować tylko z 30-dniowym wyprzedzeniem.

– Ceny połączeń PKP Intercity spadły, co widać głównie na trasach, które obsługuje Regiojet. Działania konkurencji wywołują jednak pewną nerwowość u naszego narodowego przewoźnika kolejowego. Kiedyś przychylniej patrzył na prywatne firmy. Teraz poczuł się zagrożony – mówi Karol Trammer z dwumiesięcznika „Z biegiem szyn”. Chodzi mu np. o pismo PKP Intercity do rady nadzorczej PKP, które właśnie wyciekło do mediów. Jak napisał portal tvn24.pl, przewoźnik domagał się, by z dworców PKP zniknęły reklamy firmy Regiojet. „To działanie na szkodę interesów Grupy PKP” – można m.in. przeczytać w dokumencie. Wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak napisał jednak do władz PKP, że powierzchnie reklamowe powinny być oferowane wszystkim chętnym na równych, przejrzystych zasadach.

PKP stosuje dynamiczne ceny

Zapytane o spór, biuro prasowe PKP Intercity odpisało nam, że nie komentuje wewnętrznej korespondencji między spółkami. Odnośnie do cen biletów przewoźnik zaznacza, że w ostatnim czasie wprowadzono dziewięć progów promocyjnych. Liczba tańszych biletów jest uzależniona od różnych czynników, m.in. pory podróży. Spółka przyznaje jednak, że wpływ na promocje ma także konkurencja. PKP Intercity zaznacza, że jako konkurencję traktuje również transport samochodowy, dlatego na atrakcyjne promocje można też liczyć na trasach prowadzących wzdłuż autostrad czy ekspresówek.

Część ekspertów zwraca uwagę, że i dotychczas ceny biletów kolejowych nie były wygórowane – zwłaszcza w przypadku pociągów kategorii ekonomicznej (IC i TLK). Dlatego pojawiają się obawy, czy walka konkurencyjna nie będzie zbyt wyniszczająca dla przewoźników.

Spółka Regiojet twierdzi, że jest zadowolona z dotychczasowej frekwencji w pociągach. Średnie obłożenie wynosi w nich prawie 70 proc. Firma zaznacza, że nadal jest w fazie rozruchu w Polsce. W tej chwili składy zestawione są z czterech wagonów, ale wiosną ma być wydłużane do ośmiu–dziewięciu. Firma sprzedaje bilety wyłącznie w internecie, ale przymierza się do ustawienia pierwszych biletomatów. Latem na warszawskim Dworcu Centralnym ma zacząć działać salonik przewoźnika z kasą i informacją.

Wbrew planom spółka wciąż nie stworzyła w stolicy bazy serwisowej. Choć wygrała organizowany przez PKP Cargo przetarg na teren na warszawskiej Pradze, to przewoźnik towarowy zwleka z zawarciem umowy. Czesi liczą jednak, że uda się tam stworzyć bazę. ©℗