statystyki

Bąk na targach motoryzacyjnych Genewa 2018: Szał blaszanych ciał

autor: Łukasz Bąk16.03.2018, 07:06; Aktualizacja: 16.03.2018, 08:43
Łukasz Bąk

Łukasz Bąkźródło: DGP

Akcja #metoo wdarła się na salony. Także te samochodowe. Efekt? Za rok Fiat zrezygnuje z targów w Genewie. I nikt jego nieobecności nawet nie zauważy.

Dopadło i mnie. Moje zatoki czują się, jakby ktoś umieścił w nich granat wielokrotnego użytku i detonował go co pięć sekund, a w gardle od kilku dni przechowuję garść pinezek. Według mnie to wszystko jest efektem odstawienia alkoholu. Serio. Dopóki piłem codziennie, wszystkie wirusy przynoszone przez dzieci z przedszkola i przez żonę z pracy trzymały się ode mnie z daleka. Ale gdy tylko odstawiłem dyżurny kieliszek do szafki nad chlebakiem, przypałętało się do mnie jakieś świństwo. Wyjąłem zatem kieliszek z powrotem (i rzecz jasna napełniłem), gdy tylko poczułem pierwsze niepokojące łaskotanie w nozdrzach, lecz nic to już nie dało. To dowód na prawdziwość powiedzenia, że lepiej zapobiegać, niż leczyć. Po tym doświadczeniu wziąłem je sobie bardzo głęboko do serca. Moja żona z pewnością będzie zachwycona...

Co gorsza, atak dziadostwa zbiegł się z chwilą, gdy przyszło mi przygotować coroczną relację z wizyty na salonie motoryzacyjnym w Genewie. Darujcie zatem, jeżeli w pewnych jej miejscach będę majaczył albo pomylę auta.

Tegoroczna Genewa była inna niż wszystkie poprzednie. Bardzo lubię te targi, bo są duże i kompaktowe jednocześnie. Wszystkie stoiska z samochodami znajdują się w zasadzie w jednej hali i od lat poukładane są identycznie. Zawsze wiadomo kogo, czego i gdzie szukać. Możecie sobie zatem wyobrazić moje zdumienie, gdy poszedłem do Infiniti wychylić tradycyjny kieliszeczek Belvedere z kolegą Radkiem na dobry początek dnia, a zastałem tam Tatę. Znaczy nie mojego, ani Radka, tylko ten indyjski koncern, który robi, przepraszam, który próbuje robić auta. Serio, w miejscu Infiniti pojawił się Tata. Postanowiłem więc skoczyć chociaż na poranne piwko do Opla, ale gdy tam dotarłem, okazało się, że w miejscu, gdzie zawsze stołowali mnie Niemcy, znajduje się teraz Aston Martin, i nie ma do zaserwowania niczego, co by mnie interesowało. Wniosek jest zatem prosty: winę za moją aktualną chorobę bez dwóch zdań ponoszą Infiniti i Opel, które na targach w ogóle się nie pojawiły.

Wraz z upływem dnia okazywało się, że zmian na salonie jest więcej. Tam, gdzie w ubiegłych latach stał Aston, pojawił się Polestar – nowa marka Volvo. Na stoisku Mini zastałem Citroëna, z kolei gdy poszedłem do Citroëna, spotkałem Range Rovera i Jaguara. Zaś w miejscu, w którym Brytyjczycy prezentowali się przez ostatnie 30 lat, znalazłem... bufet. I niestety nie podawano w nim ani Belvedere, ani napojów bazujących na chmielu.


Pozostało 78% tekstu

Prenumerata wydania cyfrowego

Dziennika Gazety Prawnej
9,80 zł
cena za dwa dostępy
na pierwszy miesiąc,
kolejny miesiąc tylko 79 zł
Oferta autoodnawialna
KUPUJĘ

Pojedyncze wydanie cyfrowe

Dziennika Gazety Prawnej
4,92 zł
Płać:
KUPUJĘ

Reklama

Komentarze (1)

  • Gustaw(2018-04-28 21:02) Zgłoś naruszenie 00

    Ogólnie co marka to ma co raz to ciekawszy model. W zeszłym miesiącu byłem w wypożyczalni Panek i ilość nowych modeli faktycznie robi wrażenie.

    Odpowiedz

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Dowiedz się więcej

Galerie