Uznał tak Trybunał Sprawiedliwości UE. To porażka giganta z USA. A może i początek jego końca. Lada moment w krajach unijnych kierowcy współpracujący z operatorem aplikacji będą musieli posiadać licencje, przechodzić państwowe egzaminy, mieć założoną działalność gospodarczą i kasy fiskalne.

Najważniejszy transport

Czy osobie zamawiającej przejazd Uberem zależy bardziej na możliwości skorzystania z aplikacji w smartfonie, czy na przemieszczeniu się z punktu A do punktu B? Do tego można sprowadzić pytanie, na które musiał odpowiedzieć trybunał.

Uber oraz jego zwolennicy twierdzą, że świadczona jest usługa społeczeństwa informacyjnego. Przeciwnicy zaś, że transportowa. To, jak zakwalifikujemy Ubera, jest istotne, gdyż doregulowanie usług pierwszego rodzaju jest sprzeczne z zasadą swobodnego świadczenia usług. Jeśli więc uznać Ubera tylko za nowoczesną aplikację – państwa członkowskie nie mogą wprowadzać ograniczeń. A jeśli celem jest transport – nic dokręceniu śruby, np. w postaci zrównania sytuacji kierowców współpracujących z Uberem z pozycją taksówkarzy, nie przeszkadza.

We wczorajszym wyroku TSUE wskazał jednoznacznie: usługa świadczona przez Ubera nie ogranicza się jedynie do pośrednictwa pomiędzy kierowcami a pasażerami. Amerykanie stworzyli „ofertę miejskich usług przewozowych, którą udostępniają w szczególności za pomocą narzędzi informatycznych”.

„Usługę pośrednictwa należy uznać za integralną część złożonej usługi, której głównym elementem jest usługa przewozowa, wobec czego należy zakwalifikować ją nie jako usługę społeczeństwa informacyjnego, ale jako usługę w dziedzinie transportu” – czytamy w streszczeniu uzasadnienia.

Zależny kierowca

Trybunał poparł też argumentację przedłożoną w opinii przez rzecznika generalnego prof. Macieja Szpunara, który zwrócił uwagę na to, że to Uber wywiera decydujący wpływ na warunki świadczenia usług przez kierowców. Trudno wyobrazić sobie przecież, by przeciętny właściciel samochodu, który dorabia dzięki współpracy z Uberem, był w stanie samodzielnie znajdować klientów. O dominacji amerykańskiej spółki nad jeżdżącymi świadczą też zasady, których musi przestrzegać kierowca. Choć np. system oceny prowadzącego przez pasażerów zwiększa jakość obsługi, to zarazem pokazuje, że Ubera interesuje nie tylko pośrednictwo, lecz także dalszy etap usługi, czyli transport. W konkluzji prof. Maciej Szpunar stwierdził, że Uber jest „organizatorem kompletnego systemu przewozu miejskiego na żądanie, którym jednocześnie zarządza”.

Co ten wyrok oznacza w praktyce? – Że usługi świadczone przez Ubera wyłączone są z ogólnej swobody świadczenia usług i podlegają krajowym regulacjom w dziedzinie transportu obowiązującym np. firmy taksówkarskie – wskazuje Krzysztof Paczkowski, wspólnik w kancelarii Tomasik Jaworski.

Przedstawione uzasadnienie będzie mogło mieć zastosowanie do innych podmiotów prowadzących działalność w podobny sposób. Ten wyrok to więc porażka nie tylko Ubera, lecz także wszystkich uberopodobnych.

– Świadczone przez nie usługi pośrednictwa również mogą być uznane za część bardziej złożonej usługi, a co za tym idzie podlegać krajowym przepisom – zaznacza mec. Paczkowski.

Droga na dno

Wyrok trybunału to kolejny cios w Ubera. Sprawa, którą właśnie rozstrzygnięto, zaczęła się w 2014 r. Wtedy organizacja taksówkowa z Barcelony zażądała od lokalnego sądu gospodarczego, by stwierdził, że Uber Systems Spain dopuszcza się oszukańczych praktyk i czynów nieuczciwej konkurencji. W ciągu trzech lat niechęć do Ubera rozlała się po całej Europie. W części państw usługa UberPop (podstawowa, w której za przejazdy odpowiadają nielicencjonowani kierowcy) została uznana za nielegalną. We Francji jest ścigana karnie. Prace nad objęciem kierowców współpracujących z Uberem nowymi wymogami trwają już też w Polsce. Niemal wszyscy przyznają, że przewaga konkurencyjna Amerykanów w przypadku zrównania ich prawnej pozycji z korporacjami taksówkowymi zniknie. Wzrosną za to ceny, z czego niezadowolonych może być część konsumentów. 

@PatrykSlowik

ORZECZNICTWO

Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 20 grudnia 2017 r., sygn. akt C-434/15.