Jeden system rezerwacyjny, łatwość wyszukiwania połączeń do mniejszych miast i atrakcyjniejsza cena – tym zintegrowani przewoźnicy chcą przyciągnąć klientów.
Reklama
Przewozy Regionalne to największy przewoźnik kolejowy w Polsce. Od kilku dni nazywa się PolRegio, a jutro zaprezentuje 54 mln zł zysku netto za 2016 r. (od lat po raz pierwszy na plusie). Jak dowiedział się DGP, tego samego dnia podpisze porozumienie w sprawie zintegrowanego biletu z siedmioma spółkami PKS z różnych regionów Polski. To umożliwi lepsze połączenia np. miast wojewódzkich z powiatowymi. I wpisuje się w strategię wzmacniania Polski lokalnej lansowaną przez PiS.
– Transport publiczny ma się dobrze głównie w aglomeracjach. W Polsce powiatowej sytuacja jest znacznie gorsza – ocenia Jakub Majewski, prezes Fundacji Pro Kolej. – Integracja różnych rodzajów transportów to droga do zwiększenia szans gospodarczych dla peryferiów – dodaje.

Reklama
– Współpraca z pekaesami zacznie się od koordynacji rozkładów jazdy, czyli dopasowania do siebie godzin kursowania pociągów i autobusów. A docelowo stworzymy wspólną taryfę biletową – zapowiada Krzysztof Mamiński, prezes PolRegio.
Korzyść dla pasażera będzie taka, że za połączenie z przesiadką zapłaci przez internet w jednym miejscu (bez przeklikiwania się przez strony przewoźników). I prawdopodobnie mniej niż za dwa oddzielne bilety.
Na pierwszy ogień pójdzie PKS Ostrowiec Świętokrzyski, który ma zacząć sprzedawać bilet z PolRegio wiosną. Integracja odbędzie się na tzw. połączeniach prostopadłych. Oto przykład: pasażer dojedzie pociągiem PolRegio do Ostrowca. Tu, z tym samym biletem wsiądzie do PKS, którym dotrze np. do Krzemionek i Bałtowa. Dalej autobusy dojadą m.in. do Lipska, Sienna i Nowej Słupi.
Podobne układy „tras prostopadłych” specjaliści z PolRegio i spółek autobusowych rysują obecnie też dla innych regionów. Do współpracy z przewoźnikiem kolejowym zostały wytypowane jeszcze spółki PKS Polonus z Warszawy, Polbus-PKS z Wrocławia oraz pekaesy z Częstochowy, Lublińca, Gniezna i Ostrowa Wielkopolskiego.
Wspólne bilety siedmiu spółek i PolRegio mają być w sprzedaży przed wakacjami. Firmy niemal na pewno się dogadają, bo kontrolę nad pekaesami sprawuje Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwo (MIB), a nad PolRegio czuwa rząd (w 2015 r. 51 proc. udziałów w ówczesnych Przewozach Regionalnych przejęła od samorządów Agencja Rozwoju Przemysłu).
Przedstawiciele kolejowej spółki udali się do branży autobusowej, kiedy nie udało im się porozumieć ze spółkami PKP. PolRegio wyszło z propozycją podpięcia się pod Bilkom, czyli system biletowy spółki PKP Intercity. Bez powodzenia.
– Jesteśmy zainteresowani uruchomieniem wspólnego biletu. Stanowimy część zespołu utworzonego w tej sprawie przez MIB – przypomina Cezary Nowak, rzecznik PKP Intercity.
Zespół ds. wspólnego biletu na kolei działa od lipca ubiegłego roku. W skład wchodzą przewoźnicy, spółka PKP Informatyka i przedstawiciele resortu. – Zespół spotkał się dwa razy i prawie nic z tego nie wynikło. Oddolnie to nie działa. Żeby przedsięwzięcie ruszyło, konieczna jest większa aktywność ze strony MIB – ocenia Marcel Klinowski, szef zespołu ds. transportu Stowarzyszenia Republikanie.
PiS obiecywał przed wyborami bilet, który ma objąć wszystkich przewoźników kolejowych. Prace po wyborach koordynował wiceminister Piotr Stomma, który w sierpniu ubiegłego roku został odwołany. – Opracowaliśmy wstępne założenia projektu. Prace są kontynuowane, trwa analiza możliwych dalszych kierunków działań – twierdzi Szymon Huptyś, rzecznik MIB.
Wielkich sukcesów nie święci też internetowa platforma do sprzedaży Koleo, która ruszyła w marcu. Pozwala ona wyszukać najszybsze i najtańsze połączenia, a potem zapłacić za całą podróż w ramach jednej transakcji (nawet z przesiadkami między spółkami). Do inicjatywy przystąpiło m.in. Pol Regio, ale poza nią pozostało PKP Intercity. Barierą może być wysokość prowizji dla pośrednika, ale IC tej sprawy nie komentuje.
Koleo to de facto integrator ofert przewoźników. Wspólny bilet kolejowy to już wyższa półka: zakłada jedną taryfę obejmującą cały kraj. A to oznacza niższe ceny. – W taryfach kolejowych pierwsze kilometry są zawsze najdroższe. Jeśli od razu kupimy bilet na całą trasę, zyskamy – tłumaczy Marcel Klinowski.
Trudności wynikają m.in. z różnorodności systemów sprzedaży biletów, niuansów taryfowych (np. seniorzy u jednego przewoźnika są uprawnieni do bezpłatnych przejazdów do 60. roku życia, a u innego – od 65 lat).
W Polsce pasażerów wozi 12 spółek kolejowych, z których każdy ma własny system dystrybucji i taryfę. W Wielkiej Brytanii jest 23 przewoźników, ale pasażer kupuje jeden bilet na trasę, a przewoźnicy rozliczają się potem między sobą.